Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!



Patrick Higgins – Dossier

Pół na pół.

Urodzony w 1984 roku Patrick Higgins zajmuje się grą na gitarze od dłuższego czasu. Znany jest z gry w zespole Zs, ale również ze swoich awangardowych występów podczas których para się muzyką eksperymentalną opartą o elektroniczne przetwarzanie dźwięków gitary. Bazując na muzyce elektroakustycznej wydał w 2015 roku znakomity album „Social Deat Mixtape”. Z reguły bywa bardzo zapracowany. Często w rozjazdach, stara się nie osiadać w jednym miejscu. Podobnie jak jego twórczość. Ten niespokojny duch właśnie nagrał bardzo dziwną płytę.

Właściwie mamy do czynienia z grą na żywo. „Dossier” to zapis gry na gitarze poddany obróbce niestandardowej elektroniki. Higgins używa oryginalnego oprogramowania oraz różnej maści przetworników dźwięku. W konsekwencji otrzymujemy post apokaliptyczny i odhumanizowany zbiór dźwięków, trzasków, zgrzytnięć i tarć. Słychać to wyraźnie w „Flat File”. Wklejanie sampli, które się tu pojawiają, również odbywa się w czasie teraźniejszym, a więc zdani jesteśmy na intuicję twórcy. Higgins koncertuje się na zakłóceniach i skrajnościach.

Manipulacja dźwiękiem jest przedmiotem drugiego utworu „Pitch Black”. Atakujące mikrotony prowadzą do kakofonii. Brak jakiejkolwiek rytmiki utrudnia odbiór. To brutalne doświadczenie kończy się wraz z nastaniem „[[ redact__ion ]]”. Osobiście wolę Higginsa w tej postaci. Chodzi o tworzenie delikatnych warstw muzycznych. Słychać więcej jego eksperymentów z gitarą. Innymi słowy jest to bardziej ludzkie, a tym samym ciekawsze. Cały czas jakby się skradał, celowo nie eksponował swoich umiejętności, a jednocześnie utrzymywał napięcie.

W pełni zadowala mnie dopiero zamykający „White Lie”. Emanujący ciepłem, a nawet jakąś formą zadowolenia. Dźwięk gitary się normuje i przypomina klasyczne brzmienie tego instrumentu. Daje poczucie odnalezienia porządku w kontrze do wcześniejszego bałaganiarstwa. Być może należy odczytywać to jako optymistyczne wyjście z cyfrowego świata, przy czym pierwszą część albumu należałoby nazwać internetowym ściekiem informacyjnym. Wolę jednak pozostać przy samej płycie, która podoba mi się tylko w połowie.

Other People | 2018

Strona oficjalna

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze