Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



Daniel Carter, Tobias Wilner, Djibril Toure, Federico Ughi, The Cosmic Range oraz Wiry

Wyroby jazzopodobne.

Muzyka jazzowa okazuje się być niezwykle żywotną oraz podatną na różne wpływy, które mutują jej naturalny charakter, ale nie pozbawiają rys szczególnych. Inna sprawa, że głównie za sprawą londyńskiej sceny, w ostatnim czasie świeżość wkroczyła do tego świata. Polska, z racji swojej przeszłości, ale i z powodu prawdziwej klęski urodzaju talentów, nie zostaje w tyle. W dzisiejszym zestawieniu prezentuję trzy, różne drogi muzyki jazzowej. Oczywiste i mniej oczywiste.

Na ten krążek zapracowali Daniel Carter, Tobias Wilner, Djibril Toure, Federico Ughi. Ich muzyka trafia do nas wprost z ulic Nowego Jorku. Muszę przyznać, że pierwsze przesłuchanie pozostawiło po sobie najlepsze wspomnienia, które nieco wyblakły w trakcie następnych odsłuchów. Istotą albumu jest łączenie muzyki analogowej z elektroniczną. Muzycy silnie inspirowani miastem, do którego się odnoszą, starają się oddać jego wielokulturowość. Stylistyka również jest wielorodna, ale to free jazzowe partie Wintera przejmują narrację. Widać, że panowie dobrze zapoznali się z zawartością „Bitches Brew” Milesa Davisa, odnosząc się do tego dzieła w „125th Street”. Świetnie rozkręca się siedemnastominutowy „Norstrand Avenue”. Pojawiają się skądś jakieś plemienne zapętlenia, na których budowane są jazzowe frazy. Druga część utworu wypada dość średnio, ale sprawdza się jako przeciwwaga do eksperymentalnego końca. Jak pisałem na początku, z czasem uczucie zachwytu i świeżości nieco topniało, ale nie na tyle, aby przekreślić ten album. To wręcz niemożliwe biorąc pod uwagę utwór z samego początku. „Canal Street” to znakomity przykład scalenia możliwości wszystkich twórców. Rozedrgana elektronika, śladowe ilości ambientowego szmeru, delikatnie wycofana trąbka i mocna sekcja rytmiczna. No i ten puls, ale jemu to akurat się dziwić nie można, gdyż za ten element odpowiada przecież Toure grywający z Wu-Tang Clanem.
Daniel Carter, Tobias Wilner, Djibril Toure, Federico Ughi – New York United | 577 Records 2019
Bandcamp
FB 577 Records

Zdecydowanie lepiej jest w kosmosie, który to pojawia się w tym roku po raz sam nie wiem który, ale na pewno nie ostatni. Międzygalaktyczny skład dowodzony przez Matthew “Doc” Dunna przywdział nazwę The Cosmic Range. Kanadyjscy muzycy okazali się lepsi, niż ich koledzy z Ameryki. Zawdzięczają to przede wszystkim bardziej wyluzowanej formie oraz większej liczbie mistycznych dodatków. W tym najbardziej pomógł klawiszowiec Jonathan Adjemian. Zespół potrafi sięgnąć po bezpretensjonalne, niemal błahe melodie („Breathing Water”), jak również skręcić w stronę odjechanej awangardy („Rivers for eyes”). Świetnie im wychodzi przepoczwarzanie jazzu za pomocą ostrzejszego funku, złośliwych efektów muzycznych oraz space-rockowych odchyłów, jak czynią to w fascynującym „The Observers”. Zespół nastawia się na dawanie nam relaksu i radosnej atmosfery. Mimo, iż w formie dość pokręconej, to zamykającego „The Gartitude Principle” słucha się bardzo dobrze. W nim również zostaje przywołany niemalże hippisowski duch duchowego uwznioślenia. Początek wypada także wielce korzystnie. To ze względu na wokalistkę Islę Craig. Jej partie, niemal spirytystyczne, wprowadzają elementy o innej konsystencji niż dzieło reszty muzyków. Warte uwagi.
The Cosmic Range – The Gratitude Principle | Idée Fixe 2019
Bandcamp
FB

Na początku należy sobie zadać pytanie o zawartość jazzu na albumie „Łuna” zespołu Wiry. Otóż występuje on, ale w formie najmniej oczywistej spośród wszystkich opisanych albumów. Wiry, o których pisałem już na Nowej Muzyce, to właściwie Grzegorz Wiernicki, czyli połowa duety Wild Books, który konsekwentnie rozwija ideę DIY. Materiał zaprezentowany na najnowszej kasecie wydaje się być bardziej spójny niż poprzednio, a na pewno jest bardziej przemyślany. Miejsce uroczej niefrasobliwości w stylu lo-fi zajął nastrój bardziej ponury i głębsze tony saksofonu. W gruncie rzeczy mamy do czynienia z czterema improwizacjami w stylu wolnym. „1.C” jest najbardziej surowa ze wszystkich. Na spodzie rozłożony został niemal industrialny dywan, na którym Wiernicki dmie w swój instrument. „Para Wodna” reprezentuje umiarkowanie. Nieco zaszumiony krajobraz prowadzi do tajemniczego wyziewu pustki na końcu. Najlepiej wypada początek i koniec. Ten pierwszy, w postaci utworu „Garaż”, prowadzony jest przez miarowy rytm i basowe uderzenia. Pobrzmiewa w tym idea bliska zespołowi Lotto. Zamykający utwór „Impro w B” to jedenastominutowa improwizacja, która szczodrze szafuje głębią. Wirnicki umiejętnie trzyma napięcie przez cały czas trwania. Od nerwowości odrywa nas swoimi co ostrzejszymi frazami na saksie. I właśnie „Łuna” jest moją ulubioną płytą z tego zestawu.
Wiry – Łuna | Dreamland Syndicate 2019
Bandcamp
FB Wiry
FB Dreamland Syndicate

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze