Wpisz i kliknij enter

Erith – Speed of Light

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Przykład artystki, która sama komponuje, produkuje, gra, śpiewa a scena należy jedynie do niej. Innymi słowy – artysta samowystarczalny. Oto Erith, czyli Martyna Biłogan, młoda dziewczyna ze Śląska, która w minionym roku zadebiutowała płytą „Speed of Light”, wprowadzając tym samym świeży powiew na polską scenę muzyki elektronicznej.

„Speed of Light” to krążek zawierający zbiór kompozycji, jakie Erith stworzyła na przestrzeni kilku lat. Na płycie znajduje się 12 utworów, które porwą nas w ponad godzinną podróż po kosmosie z tytułową prędkością światła. Podróż, którą nieraz będziemy chcieli przeżyć ponownie bowiem żaden utwór nie nuży.

Płyta zawiera głównie kompozycje w języku angielskim, co jest już swego rodzaju standardem przy tworzeniu muzyki elektronicznej. Nie od dziś wiadomo, że pisanie w języku polskim stwarza wielu artystom problem. Dlatego wielki ukłon dla Martyny za wyprodukowanie chociaż trzech utworów w naszym ojczystym języku, w tym znakomitego „Jesteśmy”, od którego zaczęła się moja przygoda z jej muzyką. Repertuar „Speed of Light” to idealne połączenie delikatnego głosu artystki z syntetycznymi dźwiękami. Wszystko tu pasuje do siebie.

Martyna w swoich kompozycjach potrafi nas z jednej strony ukoić („Wooden”) a z drugiej porwać do tańca („Germination”). Utworem „Nad Nami” przeniesie nas w przeszłość na dyskotekowy parkiet, natomiast zamykającym całość „Can We Find?” poniesie tam, gdzie jeszcze nic nie jest wiadome. Przesłuchując krążek natrafimy na minimalistyczne bity w „This Is What We Are” bądź psychodeliczne „It”.

Szczególną uwagę należy zwrócić na długość utworów, bowiem, aż 5 z nich przekracza granice 6 minut. Nietypowa sytuacja jak na dzisiejsze standardy. Artystka nie poszła na łatwiznę również w sferze tekstu. Nie odnalazłem tu nigdzie banalnego tekstu o złamanej miłości. Mimo młodego wieku przejawia wielką dojrzałość, którą potrafi przenieść na papier.

Dość niedawno miałem przyjemność posłuchać Erith na żywo. Została zwycięzcą konkursu Firestone Headliners of Tomorrow, którego nagrodą był występ podczas lipcowego Open’er Festival. Na koncert wybrałem się z ciekawości jak da sobie rade na żywo i muszę przyznać, że przeżyłem ogromne zaskoczenie. Pozytywne oczywiście. Sama na scenie dała mocno żywiołowy koncert, skacząc, tańcząc, śpiewając i obsługując dodatkowo sprzęt muzyczny. Martyna to istny wulkan energii. Mam nadzieję, że energii tej nie zabraknie przy kolejnych kompozycjach.







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy