Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…



Zguba – Potwarz

Zagadkowa umysłowość.

Na początku pragnę zaznaczyć, że jestem zauroczony nazwą, pod którą skrywa się tajemniczy polski muzyk z Pomorza. Piszę tajemniczy, gdyż chowa on swoje personalia za przezwiskiem Zguba. Urok, wzmiankowany wyżej, ma rodowód dość mroczny, jak wskazywałaby nazwa, która niczego dobrego nie zwiastuje. I tu dochodzi do paradoksu, gdyż „Potwarz”, drugi album Zguby, to rzecz niebanalna i wciągająca. Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, że Zguba grzebie głównie w przeszłości, niekoniecznie w poszukiwaniu zwodniczej nostalgii, ale aby przypomnieć tragizm dziejów człowieczych. Lądujemy w mrocznych czasach przed i powojennych w Bułgarii.

Świadczy o tym przemówienie w otwierającym „J’Accuse”. Do kogo należą te słowa, nie wiem, ale łatwo z nich wychwycić kontekst, nawet bez znajomości języka bułgarskiego. Każdemu utworowi towarzyszy klip umieszczony na YouTube, ale i bez tego można sobie wświetlić w głowie obrazy. Bezustannie obcujemy z ludzkim dramatem. XX wiek był go pełen, a Zguba wraca do niego, aby wskrzesić chaos wspomnień. Wyraźnie nawiązuje do okrucieństwa w utworze „Sybir”. Co ciekawe sięga głównie po muzykę klasyczną, a elektronika służy do uwypuklania detali. W tle przewija się twórczość Henryka Mikołaja Góreckiego.

Ale nie tylko. „Raróg” w środku wypełniony jest pięknym minimalizmem, a na obrzeżach dominuje surrealizm. Przeszywające partie wiolonczeli i fortepianu w towarzystwie przetworzonego głosu, sączą smutek wprost do uszu. W utworze „The Toll of the Sea” pojawia się gościnnie Foghorn. Ten fragment należy do najlżejszych na płycie. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest również najbardziej współczesny wraz z ambientową panierką. Bardzo mocnym momentem płyty jest „Um”. Złowrogi rytm, odległy dzwon i gęstniejąca atmosfera. W tym miejscu do głosu dochodzi zagadkowa umysłowość Zguby.

Być może przesadą byłoby wpisywanie mitycznej nadziei w końcówkę albumu, ale tak brzmi „Szlam”, który  prezentuje kilka jaśniejszych motywów. Dla mnie najważniejszy jest jednak „Potwarz”, utwór tytułowy. Niesie w sobie pierwiastek, no właśnie, zguby, apokaliptycznego przesądzenia losu. Rozpaczy również. Muzyka staje się bardziej nerwowa i złożona. Nie jest to płyta obok której można przejść obojętnie albo włączyć sobie ją w tle codziennych czynności. Umiejętnie trafia we wrażliwe punkty organizmu, naruszając naszą codzienną otulinę.

Opus Elefantum Collective | 2019
Bandcamp
FB
FB Opus Elefantum Collective

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze