Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.

Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.

Rhythm Baboon – W-Life
Bartek Woynicz:

Z Chicago do Gdańska.

Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.



Sarin – Moral Cleansing

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Kiedy Jim Nash i Dannie Flesher powołali w 1981 roku własną wytwórnię Wax Trax! na bazie swego chicagowskiego sklepu z płytami, dopiero czwarty krążek w jej dyskografii wprowadził ją na właściwe tory. Debiutancka EP-ka Ministry z utworami „I’m Falling” i „Cold Life” sprawiła, że do nowej tłoczni zaczęli z czasem lgnąć inni artyści, próbujący podobnie jak Al Jourgensen łączyć taneczne bity z post-punkowym mrokiem, wykorzystując przy tym nowatorską jak na tamte czasy technikę samplingu.

W efekcie w ciągu następnych kilku lat wokół Wax Trax! skupiła się grupa artystów z USA i Europy Zachodniej (przede wszystkim z Belgii), którzy z miejsca stali się gwiazdami nowego brzmienia – Electronic Body Music. Przede wszystkim był to nowy projekt Jourgensena – Revolting Cocks, ale też formacje założone przez jego kolegów z innych zespołów: Cyberaktiff, Noise Unit czy The Genetic Terrorists. Koncentrowały się one na tworzeniu jeszcze bardziej tanecznych nagrań, przeznaczonych do alternatywnych klubów, skupiających post-punkową publiczność.

Po trzech dekadach od tamtych czasów EBM niespodziewanie ponownie wrócił do łask – i jest dzisiaj tworzony przez młode pokolenie wyrosłe na techno. Jednym z reprezentantów tego nurtu jest mający irańskie korzenie producent z Kanady – Emad Dabiri. Po przeniesieniu się z Toronto do Berlina przystąpił do prawdziwego nalotu na tamtejszą scenę mocnej elektroniki. Nie dość, że zaczął tworzyć solo pod pseuodnimem Sarin, to powołał do życia trzy duety: Nostromo, Konkurs i Human Performance Lab.

Wystrojony w skórzaną maskę ze sklepu z akcesoriami S&M i czarną „ramoneskę” z powodzeniem serwuje swoją własną wersję EMB-u w różnych klubach świata. Do tego dziś ma już na swym koncie kilka wydawnictw dla takich wytwórni, jak Aufnahme + Wiedergabe czy BITE. Ta ostatnia, której współwłaścicielem jest dobrze nam znany Phase Fatale, wydała Dabiriemu najpierw dwie EP-ki, a teraz – trzeci album w dyskografii – „Moral Cleansing”.

Osiem znajdujących się na nim nagrań to nowoczesny EBM w swej wyszlifowanej na najwyższy połysk wersji. Podstawą są tu twarde bity automatu perkusyjnego, które uzupełniają zbasowane akordy, tworząc perfekcyjnie zgrany podkład rytmiczny („The Culling”). Zgodnie z wyznacznikami stylu Dabiri uzupełnia ciężki puls chmurną elektroniką o groźnym brzmieniu („Represssion”), przetworzonymi wokalami („Images In Your Mind”) i fabrycznymi odgłosami („Exocet II”).

Najciekawsze są tutaj jednak sample – bo układają się one w spójną i przemyślaną całość. Dabiri odwołuje się bowiem do najnowszej historii Iranu i sięga po radiowe komunikaty i fragmenty wywiadów dotyczące konkretnych wydarzeń. To choćby „Amiriyah”, opowiadający o ataku bombowym na schron dla cywilów podczas wojny z USA w 1991 roku, albo „SAVAK”, który przypomina o tajnej policji działającej za rządów szacha, która tłumiła wszelkie przejawy walki o demokrację.

Wszystko to układa się w mistrzowsko przygotowaną całość, uderzającą z potężną energią. Właściwie nie ma tu prawie wcale techno – irański producent koncentruje się bowiem na klubowej wersji klasycznego EBM-u spod znaku Wax Trax!, a jego poszczególne nagrania brzmią, jakby powstały w 1989 a nie w 2019 roku. Ta stylizacja jest oczywiście w pełni świadoma i nie odbiera przyjemności w słuchaniu  „Moral Cleansing”. Cóż: Adam X doczekał się godnego następcy.

BITE 2019

www.facebook.com/sarinberlin

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze