Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Sarin – Moral Cleansing

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Kiedy Jim Nash i Dannie Flesher powołali w 1981 roku własną wytwórnię Wax Trax! na bazie swego chicagowskiego sklepu z płytami, dopiero czwarty krążek w jej dyskografii wprowadził ją na właściwe tory. Debiutancka EP-ka Ministry z utworami „I’m Falling” i „Cold Life” sprawiła, że do nowej tłoczni zaczęli z czasem lgnąć inni artyści, próbujący podobnie jak Al Jourgensen łączyć taneczne bity z post-punkowym mrokiem, wykorzystując przy tym nowatorską jak na tamte czasy technikę samplingu.

W efekcie w ciągu następnych kilku lat wokół Wax Trax! skupiła się grupa artystów z USA i Europy Zachodniej (przede wszystkim z Belgii), którzy z miejsca stali się gwiazdami nowego brzmienia – Electronic Body Music. Przede wszystkim był to nowy projekt Jourgensena – Revolting Cocks, ale też formacje założone przez jego kolegów z innych zespołów: Cyberaktiff, Noise Unit czy The Genetic Terrorists. Koncentrowały się one na tworzeniu jeszcze bardziej tanecznych nagrań, przeznaczonych do alternatywnych klubów, skupiających post-punkową publiczność.

Po trzech dekadach od tamtych czasów EBM niespodziewanie ponownie wrócił do łask – i jest dzisiaj tworzony przez młode pokolenie wyrosłe na techno. Jednym z reprezentantów tego nurtu jest mający irańskie korzenie producent z Kanady – Emad Dabiri. Po przeniesieniu się z Toronto do Berlina przystąpił do prawdziwego nalotu na tamtejszą scenę mocnej elektroniki. Nie dość, że zaczął tworzyć solo pod pseuodnimem Sarin, to powołał do życia trzy duety: Nostromo, Konkurs i Human Performance Lab.

Wystrojony w skórzaną maskę ze sklepu z akcesoriami S&M i czarną „ramoneskę” z powodzeniem serwuje swoją własną wersję EMB-u w różnych klubach świata. Do tego dziś ma już na swym koncie kilka wydawnictw dla takich wytwórni, jak Aufnahme + Wiedergabe czy BITE. Ta ostatnia, której współwłaścicielem jest dobrze nam znany Phase Fatale, wydała Dabiriemu najpierw dwie EP-ki, a teraz – trzeci album w dyskografii – „Moral Cleansing”.

Osiem znajdujących się na nim nagrań to nowoczesny EBM w swej wyszlifowanej na najwyższy połysk wersji. Podstawą są tu twarde bity automatu perkusyjnego, które uzupełniają zbasowane akordy, tworząc perfekcyjnie zgrany podkład rytmiczny („The Culling”). Zgodnie z wyznacznikami stylu Dabiri uzupełnia ciężki puls chmurną elektroniką o groźnym brzmieniu („Represssion”), przetworzonymi wokalami („Images In Your Mind”) i fabrycznymi odgłosami („Exocet II”).

Najciekawsze są tutaj jednak sample – bo układają się one w spójną i przemyślaną całość. Dabiri odwołuje się bowiem do najnowszej historii Iranu i sięga po radiowe komunikaty i fragmenty wywiadów dotyczące konkretnych wydarzeń. To choćby „Amiriyah”, opowiadający o ataku bombowym na schron dla cywilów podczas wojny z USA w 1991 roku, albo „SAVAK”, który przypomina o tajnej policji działającej za rządów szacha, która tłumiła wszelkie przejawy walki o demokrację.

Wszystko to układa się w mistrzowsko przygotowaną całość, uderzającą z potężną energią. Właściwie nie ma tu prawie wcale techno – irański producent koncentruje się bowiem na klubowej wersji klasycznego EBM-u spod znaku Wax Trax!, a jego poszczególne nagrania brzmią, jakby powstały w 1989 a nie w 2019 roku. Ta stylizacja jest oczywiście w pełni świadoma i nie odbiera przyjemności w słuchaniu  „Moral Cleansing”. Cóż: Adam X doczekał się godnego następcy.

BITE 2019

www.facebook.com/sarinberlin

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze