Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Sleeparchive – Trust

Techno sprowadzone do loopów.

Roger Semsroth wychował się po wschodniej stronie berlińskiego muru. Całe szczęście dorastał w schyłkowych czasach NRD, kiedy komunistyczne władze pozwalały swym mieszkańcom na więcej wolności. Stąd ówczesne ożywienie lokalnej sceny rockowej, na której największą popularnością cieszyły się pod koniec lat 80. zespoły grające w stylu dark wave. Kiedy Semsroth zaczął tworzyć pierwsze własne nagrania, w naturalny sposób odwoływał się do tego rodzaju brzmień. Efektem tego była działalność jego dwóch projektów – Skanfrom, który serwował lodowate electro i Television Set, oscylującego wokół oszczędnego synth-popu.

Kiedy jednak młody Berlińczyk usłyszał płyty Plastikmana i Miki Vainio, zachwycił się minimalową elektroniką. To sprawiło, że najpierw zaczął bywać w klubie Tresor, a potem rozpoczął pracę w słynnym sklepie Hard Wax. Owocem tych zmian w życiu Rogera było powołanie do życia projektu Sleeparchive. Do dzisiaj zrealizował on niezliczoną ilość nagrań, które niemiecki producent publikował głównie własnym nakładem. Jednym z wyjątków okazała się jego współpraca z Tresorem, która zaowocowała do tej pory czterema EP-kami. Kontynuacją tego wątku jest pierwszy album Sleeparchive dla tejże firmy.

Dziewięć nagrań z „Trust” odsłania skrajnie precyzyjne podejście do formuły techno: większość z zamieszczonych na płycie utworów to minimal posunięty niemal do granic absurdu. Każde nagranie składa się z dwóch loopów o zgrzytliwym czy chroboczącym tonie, które zostają osadzone na twardym podkładzie rytmicznym. To detroitowa szkoła grania spod znaku wczesnego Jeffa Millsa i Roberta Hooda, podobną muzykę tworzyli też europejscy producenci związani z Tresorem w latach 90., tacy jak Pacou czy Holy Ghost. Bardziej „muzyczne” jest tu tylko jedno nagranie – podszyty eteryczną elektroniką „Concrete”.

Słuchanie nagrań Sleeparchive w domu nie ma większego sensu. Ta muzyka sprawdza się tylko w klubie – i to najlepiej podczas późnonocnych setów. Trzeba jednak docenić niemieckiego producenta za jego konsekwencję i bezkompromisowość, bo tworzy on jakby archetypową wersję techno, którą zdolny didżej potrafi wykorzystać do zbudowania odpowiednio ekscytującej atmosfery. Nic dziwnego, że Semsroth bardzo często umieszcza na swych płytach same zapętlone loopy – tak jest i tutaj, gdzie trafiamy na dwie takie „pętle”, co wskazuje bezpośrednio kto jest najważniejszym adresatem tego zestawu.

Tresor 2020

www.tresorberlin.com

www.facebook.com/tresorberlin

www.sleeparchive.de

www.facebook.com/Sleeparchive-297752610331710

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. naimad

    to teraz pora na diagnozę zeszłorocznej epki 😉