Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Jacaszek – Music For Film

To nie jest soundtrack, chociaż…

Najnowsze dzieło Michała Jacaszka zatytułowane po prostu „Music for Film” to melancholijny neo-classical, przyprawiony ambientalnymi epizodami. To spójna, zamknięta całość, która zawiera siedem kompozycji z filmu „Listopad” oraz pojedyncze z „Golgoty Wrocławskiej”, „Żelaznego Mostu” oraz z dokumentu „He Dreams of Giants” z 2019 roku. Podobny zamysł w wydaniu takiego materiału zrealizował w zeszłym roku Daniel Spaleniak w „Burning Sea”.

Na nowej płycie Jacaszka słychać mniej szumu, ciężkawego brudu, eksperymentów z pogranicza muzyki konkretnej, które wpisane są mocno w koloryt twórczości muzyka. To zdecydowanie bardziej lekki, instrumentalny, osadzony w classicalu materiał. Towarzyszy mu typowa dla Jacaszka aura melancholii, smutku, tajemnicy i wyciszenia.

Odnosząc się do konkretnych filmów, warto skupić się na dziele estońskiego reżysera Rainera Sarneta zatytułowanego „Listopad”. Fabułę osadzono w pogańskiej, w pewnym sensie baśniowej estońskiej wsi, w której plączą się wilkołaki, duchy i zaraza. Na dodatek film jest czarno-biały. Nadpisanie na to muzyki Jacaszka wydaje się krokiem tak komplementarnym, że aż wręcz banalnym. Siedem utworów ze wszystkich dziesięciu pochodzi właśnie z tego filmu.

„Music for Film” ma duży ładunek duchowy, któremu towarzyszy błogosławione spowolnienie. Nie ma tutaj literalnych religijnych smaczków jak miało to miejsce w genialnych „Pieśniach”, czy mroczno-katedralnej „Pentral”. Tutaj metafizyka nie przybiera jakiejś konkretnej maski. Jest anonimowa.

Wartym uwagi jest utwór „The Iron Bridge” pochodzący z filmu „Żelazny most” w reżyserii Moniki Jordan-Młodzianowskiej. To sześciominutowa kompozycja, która kończy się złowrogim, kolosalnym, dark-ambientowym żelaznym wręcz ciężarem kradnącym punkt ciężkości całej płycie.

Oprócz całego zestawu ciemnych, melancholijnych, tajemniczych emocji, dostajemy wraz nowym albumem Jacaszka muzykę, którą konstytuują powaga, pewność siebie, kontrolowane wyciszenie i dojrzałość.

W tym wypadku, muzyka może być ciekawsza niż same filmowe dzieła, które ma… ilustrować.

27.03.2020| Gusstaff Records/Ghostly International

Jacaszek Official
Jacaszek Facebook
Ghostly International
Gusstaff Records

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze