Wpisz i kliknij enter

Melancholijne i eteryczne Podlasie – rozmowa z Feral Atom

Atmosferyczne, intymnie brzmienie z Podlasia.

Feral Atom, czyli Aleksandra Beręsewicz, ma na swoim koncie dopiero dwa nagrania, ale na tyle ciekawe, aby zainteresować się tą muzyką. I przy okazji wypytać, w jakich okolicznościach powstały single oraz dlaczego jest w nich tak dużo melancholii.

Emilia Stachowska: Na początek: czym jest “sad Podlasie music”?

Aleksandra Beręsewicz: Hasło powstało pół żartem, pół serio. Chciałam stworzyć slogan, który będzie dobrze współgrał z moją twórczością. W moich utworach przeważa atmosfera melancholii i pewnego rodzaju smutku, no i pochodzę z Podlasia. Chciałam to zaznaczyć, bo z tym rejonem zazwyczaj kojarzona jest muzyka disco-polo, a można tutaj znaleźć o wiele więcej. Przykładowo Seasonal czy Starsabout.

Czyli miejsce, z którego pochodzisz, ma poniekąd wpływ na klimat twoich utworów?

Myślę, że tak. W jakimś stopniu otoczenie zawsze ma wpływ na twórczość, tak jak na inne aspekty życia. A Podlasie jest piękne i zielone, sama mieszkam niedaleko lasu. Kontakt z naturą i bodźce wizualne z nią związane zdecydowanie inspirują do tworzenia bardziej atmosferycznych melodii.

Co odnajdujesz/czego poszukujesz w tych bodźcach wizualnych?

Raczej na siłę nie poszukuję, a przynajmniej nie intencjonalnie. Podświadomie korzystam z tego, co mnie otacza. Odnajduję w naturze spokój, chwilę na złapanie oddechu od reszty świata. Takie oczyszczenie umysłu. Właśnie dzięki temu w pewien sposób takie bodźce stymulują do tworzenia. Poza tym, że po prostu są przyjemne dla oka. 

A skąd ta melancholia?

Na co dzień nie jestem jakoś wyjątkowo melancholijna ani smutna, chociaż każdemu zdarzają się takie chwile, wiadomo. Jednak muzycznie takie brzmienia najbardziej do mnie przemawiają i najlepiej mi wychodzą. Odnajduję w nich swoją własną, dźwiękową przestrzeń. Granie w ten sposób przychodzi naturalnie, niezależnie od tego czy gram na klawiszach, czy na gitarze. Oczywiście poza melancholią lubię też weselsze melodie.

W naszej prywatnej rozmowie wspomniałaś, że tworzysz “muzykę alternatywną z domieszką dream popu i eterycznej atmosfery”. Ta ostatnia bardzo mnie zaintrygowała – skąd te inspiracje?

Słucham tak dużo muzyki i różnych gatunków, że czasem sama nie potrafię stwierdzić, co dokładnie jest inspiracją. W domu zawsze grała muzyka, między innymi takie klimaty. Na pewno muzyka, która miała na mnie największy wpływ przez ostatnie lata, to kawałki Chelsea Wolfe (w szczególności płyta „Pain is Beauty” i „Abyss”), w których pięknie łączą się ciężkie klimaty z eterycznym wokalem i atmosferą. 

Poza tym, słucham dużo Slowdive, Cigarettes After Sex, Grimes, Coalsów, Króla, Tame Impala, The 1975, DIIV… Mogę wymieniać bez końca, ale jeśli czytelnicy są ciekawi, to zapraszam do nurkowania w moich plejlistach:

• atmosferyczne, eteryczne, magiczne

• good vibes:

• cięższe brzmienia: 

• folkowe i łagodne: 


• polskie:


Jedną z ważniejszych inspiracji jest St Vincent, może nie tyle w kwestii atmosfery, ale samego grania na gitarze. Fascynacja jej muzyką popchnęła mnie do szlifowania swoich umiejętności gitarowych i tworzenia własnych kawałków. 

Niedawno opublikowałaś dwa nagrania – “Love” i “Medicine”. To twoje pierwsze wydawnictwa, prawda?

Tak, to moje pierwsze produkcje stworzone samodzielnie od początku do końca, w tym miks i mastering. Wcześniej próbowałam współpracować w większym składzie, ale nie wyszło. Od jesieni poprzedniego roku uczę się pracy w programie DAW, czytam, oglądam tutoriale. No i udało mi się wyczarować takie rzeczy. Oczywiście będzie ich więcej.

Praca solo jest dla ciebie bardziej odpowiednia, czy to po prostu zbieg okoliczności?

Po tych kilku przygodach w kapelach okazało się, że lepiej się sprawdzam działając solo, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie nagrywania i produkcji. Utwory zawsze pisałam sama. Zazwyczaj, gdy piszę dany kawałek, już na samym wstępie mam w głowie wyobrażenie tego, jak będzie brzmiał każdy instrument. Lubię mieć kontrolę nad całym procesem, nad każdym dźwiękiem. Oczywiście, jeśli chodzi o moją własną twórczość, bo gdyby pojawiły się propozycje kolaboracji muzycznych, nie byłabym taka uparta. [uśmiech] Jeśli będę mieć przyjemność grania na żywo, chciałabym mieć ze sobą więcej osób, żeby być w stanie odtworzyć utwory jak najlepiej.

A taka wymarzona kolaboracja? Jakich artystów byś wskazała?

Daniel Spaleniak, Coals, Piernikowski – ich kawałki bardzo do mnie przemawiają, no i myślę że klimatycznie można zauważyć między nami wspólny element i preferencję do atmosferycznych brzmień. 

Myślałaś o tym, aby nawiązać współpracę z jakimiś wydawnictwami?

Bardzo bym chciała, ale póki co, nie dostałam żadnych propozycji. Przeglądając katalogi różnych wydawnictw myślę, że mogłabym się wpasować do 4AD. Nie no, żartuję, ale cenię sobie wielu artystów, którzy są pod ich skrzydłami. Z ciekawością śledzę też nasze wytwórnie, takie jak NextPop, TBA Music, ART2. 

Trwają już prace nad nowym materiałem?

Nieustannie. Mam bardzo dużo materiału, który uzbierał się na przestrzeni lat i masę pomysłów na brzmienia. Aktualnie pracuję nad kolejnym singlem, który będzie bardziej elektroniczny. Na pewno wydam w tym roku EP-kę, tylko nie znam jeszcze daty. Póki co, dużo czasu zajmuje mi pisanie licencjatu, ale staram się w międzyczasie regularnie nagrywać.

Zdradzisz trochę szczegółów na temat tej EP-ki?

Mogę zdradzić to, co sama w tym momencie wiem. [uśmiech] Na pewno będą tam utwory “Medicine” oraz “Love”. Do tego przewiduję jeszcze trzy lub cztery nowe kawałki. Chciałabym wypuścić ją najpóźniej jesienią. Generalnie już nie mogę się doczekać, żeby pokazać utwory szerszej publiczności.

Jesień zdaje się doskonale pasować do twojej muzyki. Co jeszcze według ciebie z nią koresponduje?

Trudno to określić z perspektywy twórcy przez to, jak silnie jest się związanym z własnymi utworami. Nie da się poza to wyjść, szczególnie ze względu na czas spędzony przy utworze w trakcie produkcji. Słuchacze natomiast mają możliwość przyjrzenia się muzyce z innej perspektywy i mogą osadzić to we właściwych dla siebie znaczeniach. Spotkałam się na przykład z opiniami, że dobrze się odpoczywa przy mojej muzyce. Można też poprzytulać się przy ciepłej herbatce.

Z niecierpliwością czekam na kolejne nagrania!







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
pod wrażeniem
pod wrażeniem
5 miesięcy temu

wow wow wow Pani Olu playlisty na spotify cudowne, dziękuje

Polecamy

Eksperymentalne oblicze RPA – część #40

Nowy rok i nowa część cyklu. Całkiem niedawno wyszły dwa albumy szwajcarskiego producenta Dejota, który nagrał je podczas pobytu w RPA. Poznajcie jego wyjątkową elektronikę!