Wpisz i kliknij enter

Steve Rachmad – The Beauty And The Sea

Detroit nad morzem.

Ten holenderski producent i didżej jest jednym z tych weteranów muzyki klubowej, którzy mimo, że zaczynali swą karierę niespełna trzy dekady temu, nadal są aktywni i kreatywni. Nie dość, że z powodzeniem występuje w klubach i na festiwalach za deckami, to regularnie dostarcza nowych nagrań. Nie zmienia to jednak faktu, że najwspanialsze płyty zrealizował w połowie lat 90. To wtedy pod szyldem Sterac ukazały się dwa albumy – „Secret Life Of Machines” i „Thera”, które mimo, że powstały w Amsterdamie, zawierały wysmakowane techno o typowo detroitowym sznycie. Tego typu granie jest specjalnością Steve’a Rachmada do dzisiaj – a objawia nam to jego najnowszy album.

„The Beauty And The Sea” to część szeroko zakrojonego projektu pod hasłem „The Outlaw Ocean Music”. Jego pomysłodawcą jest amerykański dziennikarz Ian Urbina, który ma na swym koncie tak głośne reportaże, jak „Kaznodzieja z karabinem” czy „American Honey”, które Hollywood zamieniło na kasowe filmy. „The Outlaw Ocean” to jego kolejna głośna książka – tym razem zgodnie z tytułem poświęcona życiu ludzi spod różnych szerokości geograficznych, ale blisko związanych z morzem lub oceanem. Pisząc te reportaże Urbina dokonał wielu nagrań terenowych i stworzył z nich bibliotekę dźwięków, do wykorzystania których zaprosił ponad 250 artystów z całego świata.

Były to bardzo różne rejestracje: odgłosy strzałów z karabinów maszynowych somalijskich piratów i chóralne śpiewy niewolników pracujących na wodach u wybrzeży Chin, ale też przemówienie o zmianach klimatycznych aktywisty z Greenpeace na statku płynącym w kierunku Arktyki. Po dźwięki te sięgnęli artyści reprezentujący odmienne stylistyki – od twórców ambientu do hip-hopowych raperów. Jednym z nich okazał się Steve Rachmad, który zainspirowany książką i materiałem dźwiękowym, zebranym przez Urbinę, stworzył album „The Beauty And The Sea”.

Nie zawiedzie się ten, kto będzie na nim szukał śladów fascynacji Holendra muzyką z Detroit. Utwór tytułowy to perfekcyjne electro, w którym wibrujące arpeggio sąsiaduje z acidowym loopem. W „In The Peaceful Protest Part III” rozbrzmiewają echa twórczości Kraftwerk, pomysłowo uzupełnione tęskną partią smyczków. „Theme From The Outlaw Ocean” to właściwie też electro, ale pozbawione bitu i skoncentrowane na brzęczących akordach, podszytych dalekim chórem w tle. Całość wieńczy z kolei efektowny deep house – „More Hope And More Optimism” z jazzową partią kontrabasu w roli głównej.

Nie brak na „The Beauty And The Sea” kompozycji o jednoznacznie soundtrackowym charakterze. Płytę otwiera „In Peaceful Protest Part I”, w którym dopiero po długim wstępie uderzają lekkie breaki. Na podobnym podkładzie rytmicznym oparty jest „The Seas And The World Oceans”, gdzie muzyce również towarzyszą sample z przemówień ekologów. Oba nagrania lokują się w formule melodyjnego IDM-u, z kolei w „In Peaceful Protest Part II” i „Hope And Optimism” dostajemy niemal klasyczny ambient. Choć nie brak tu elektroniki, nastrojowe melodie niosą głównie akustyczne instrumenty: fortepian i smyczki.

Podobnie jak większość płyt zrealizowanych w ramach projektu „The Outlaw Ocean Music”, również „The Beauty And The Sea” to dosyć krótki zestaw. Trochę szkoda, bo Rachmadowi udało się w na albumie zawrzeć wiele najlepszych pierwiastków swej twórczości: skłonność do dopieszczonych dźwięków, dbałość o klarowność kompozycji, lekką rękę do pięknych melodii i umiejętność tworzenia sugestywnego nastroju. Temat sprawił, że utwory z płyty mają mniej taneczny charakter – ale to dobrze: dzięki temu poznajemy inną stronę muzyki Holendra.

Outlaw Ocean Music 2020

www.theoutlawoceanmusic.com

www.steverachmad.com

www.facebook.com/steverachmadofficial







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy