Wpisz i kliknij enter

Kasper Marott – Full Circle

Świetny start.

Jakieś dwa lata temu w mediach dedykowanych klubowej muzyce zrobiło się głośno o kopenhaskiej scenie nowego techno. Tworzyli ją młodzi producenci skupieni wokół wytwórni Kulør, tacy jak Sugar, Rune Bagge czy Kasper Marott. Ich specjalnością było szybkie i rozwibrowane granie balansujące na granicy klasycznego techno i europejskiego trance’u. Wielkim sukcesem okazały się dwie kompilacje wydane przez duńską tłocznię, odsłaniające dwa odmienne oblicza muzyki „młodych wilków” z Kopenhagi – taneczną i ambientową. Teraz przyszedł czas na debiutanckie albumy poszczególnych członków tej sceny.

Jako pierwszy wyrwał się Kasper Marott. Zanim jego nagrania trafiły do katalogu Kuløra, działał on na producenckiej niwie już cztery lata. Zadebiutował bowiem w 2014 roku EP-ką zatytułowaną „KM TRAX1” dla innej duńskiej firmy – Horse On Horse. Sławę przyniosło mu jednak dopiero cztery lata później wydawnictwo dla wytwórni prowadzonej przez duet Modeselektor – Seilscheibenpfeiler. Trzy nagrania z „Keflavik” tak spodobały się „Resident Advisorowi”, że uznał zawierającą je EP-kę za jedną z najlepszych płyt roku. Krążek pokazywał, że Marott lubi wielobarwną muzykę taneczną – i teraz potwierdza to jego album.

Brzmienie młodej Kopenhagi reprezentuje na „Full Circle” właściwie tylko jedno nagranie – otwierające płytę „Mr. Smile”. To szybkie i ciężkie techno, finezyjnie podrasowane acidowym loopem i wokalnymi efektami, idealnie oddające brzmienie Kuløra. Marott nie chce się jednak ograniczać. „Top Soap” to też techno, ale pomysłowo wpisane w rozwibrowane arpeggia znane z ambientowej twórczości Jona Hassella. W „Mini Trance” rozbrzmiewa z kolei detroitowa wersja gatunku, wypełniona świetlistą elektroniką. W podobnej formule lokuje się „Sol” – bo choć nagranie jest osadzone na galopującym bicie, to swą aranżacją przypomina raczej melodyjne kompozycje Johna Tejady. Nie inaczej dzieje się w finałowym „Kun For Mig”, bo to bezwstydnie uwodzący przyjaznymi dźwiękami energetyczny tech-house, którego ozdobą jest koronkowa partia trance’owych klawiszy o barwie kojącej harfy.

W młodej duszy duńskiego producenta grają jednak jeszcze starsze brzmienia. Oto w „Mere” dostajemy typowo brytyjski breakbeat, którego nie powstydziłyby się gwiazdy wytwórni Skint z okresu jej najlepszej świetności. Podobnie wypada „Missing Link” – ale tym razem podstawę nagrania stanowią zapętlone „połamańce”, wysamplowane z jakiegoś jazzowego klasyka. Z kolei próby godzenia breakbeatu z techno w stylu dawnych dokonań Patricka Pulsingera przypomina „Hvad Er Det”. Wszystkie te karkołomne rytmy zanurzone są w gęstej i kolorowej elektronice, w której jest miejsce na zarówno na zdubowane syntezatory, jak i sympatycznie brzęczące czy chrzęszczące glitche.

Efektem jest wielobarwna muzyka, która ujmuje pomysłowymi aranżacjami i melodyjnym tonem, ale również porywa pozytywną energią taneczną. Daleko nagraniom z „Full Circle” do groteskowej karykaturalności rave’owej wersji techno, ale i pozbawiającego klubowego uderzenia przysadzistego ciężaru jego industrialnej wersji. Duński producent z wdziękiem żongluje gatunkowymi kliszami, splatając z nich radosną i frywolną wizję stylu, która spodoba się zarówno jego najmłodszym odbiorcom, jak i tym, którzy śledzą rozwój techno od jego zarania. Trzymamy kciuki za Kaspera – jego debiutancki album to świetny start do dużej kariery.

Axcess 2020

www.facebook.com/axcesrecordings

www.facebook.com/marott1







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy