Wpisz i kliknij enter

Lutto Lento – Legendo

Normalnie znaczy niezwykle.

Na początku się powtórzę, czego robić nie lubię. Początek roku w muzyce mamy na wysokim poziomie. Oto kolejna pozycja, która ten poziom nie tylko wyrównuje, ale podnosi wręcz. Nagrań dziś opisywanych dokonał Lutto Lento. Lubomir Grzelak zgromadził w swojej wyobraźni dużo dziwnych obrazów, które postanowił zapisać za pomocą dźwięków. „Legendo”, jego najnowszy album, prowadzony jest niczym labirynt, gdzie słuchacz trafia na nieokreślone przedmioty lub zdarzenia. Jest w tym logika gry RPG z elementami fantasy, ale przede wszystkim świetnie się tego słucha.

Grzelak plącze wszystko ze sobą. Mamy więc echa twórczości Coil, polską dziwiętnastowieczną kołysankę czy nawet inspirację malarstwem Stanisława Wyspiańskiego. Zapytacie jak to wszystko jest możliwe? Normalnie najchętniej bym odpowiedział, ale u Lutto Lento normalnie znaczy niezwykle. Kołysankę znajdziecie w utworze „Iskiereczka”, której podstawą była „Na Wojtusia z popielnika”. Wyróżnia się również wycofany, wydobyty z post-industrialnego świata „Mortal Fools”. I to doprawdy nie są wszystkie najlepsze momenty płyty.

Lutto Lento nie boi się również rozpostarcia stylistycznego. Choć brzmi ono jakby było nagrywane w lochach („Skarby Sezamu” z Adamem Repuchą). Warto wyostrzyć słuch w trakcie słuchania „Horned Heart”, w którego nagraniu wzięła udział Katarzyna Karpowicz nauczycielka japońskiego, a na płycie grająca na tradycyjnym instrumencie koto. Początkowa elegancja utworu zostaje porzucona na rzecz dubowego wybuchu. Z kolei ponure krajobrazy w „Angels” dają podkład pod słowa Johna Glaciera. Ambientowa natura „Untitled” przeobraża się w wykrzywiony obraz wesołego miasteczka z upiornym pianiem koguta i odgłosem łańcuchów.

Perkusja nadaje rytm i Lutto Lento o tym wie. Jednak on z tym rytmem postanowił pójść aż do przesady, a może to próba zahipnotyzowania. Nie ma to większego znaczenia, gdyż utwór „Pond (live)” jest znakomity i energetyczny. Jest bezczelnie prosty. Chwilę później mamy jeszcze natchniony (to właśnie ten coilowski moment) utwór „Wheel”. Surrealistyczne sztuczki Grzelaka robią wrażenie, a forma płyty mieści w sobie wiele inspiracji. Nie jestem w stanie opisać wszystkich doznań zawartych na „Legendo”. Pomimo kilkudziesięciu przesłuchań ciągle znajduje tu coś nowego.

Haunter Records | 2021
Bandcamp
FB
FB Haunter Records







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy