Wpisz i kliknij enter

Mapstation – My Frequencies, When We

Germański chłód.

Już sam tytuł płyty jest niedokończony. Pochopnie można to uznać za pomyłkę, ale nie warto tego robić. Otóż przy okazji premiery ósmego albumu Stefana Schneidera (znanego z To Rococo Rot) jako Mapstation, o przypadku mowy być nie może. Specjalizujący się w minimalistycznej muzyce elektronicznej artysta pochodzący z Düsseldorfu z pewnością wiedział co robi tytułując swój krążek właśnie w ten sposób. Krążek, który został zarejestrowany między marcem a sierpniem 2020 roku w izolacji wywołanej sami-wiecie-czym. To wymusiło na twórcy ograniczenie się do użycia automatu perkusyjnego, syntezatora, gitary i pętli taśmowej. I wystarczyło.

Nie od dziś jestem fanem samoograniczenia się muzyków. Uznanie zawsze zdobywa dla mnie sposób w jaki artysta stara się skondensować swoje pomysły i zawrzeć je w małej formie. Ta sztuka Schneiderowi się udała. Stworzył syntetyczną atmosferą o cienkiej warstwie. Esencją jego pracy jest rytm, stąd wyraźne słyszalne na płycie wpływy dubu, ale o przewidywalności sugeruję zapomnieć. Nawet w przypadku lekko dziecinnego „Outside Arendt”. Album naszpikowany jest dziwacznymi motywami, odklejającymi się od siebie („Taro Zing Ta”). Artysta objawia nam się również niczym mantryczny guru w otwierającym, wysoce uwodzicielskim „No No Staying”.

„To a Single Listener” zaskakuje zarówno tytułem, jak i treścią. Więcej tu przestrzeni, rytm zwalnia, a wokół pojawiają się trzaskające faktury. Dla tych, których przyciągają bardziej eksperymentalne, a może abstrakcyjne pola, twórca przygotował „Antistasis”, gdzie swój minimalizm doprowadził do perfekcji. Wnikliwsi słuchacze zapewne wytropią wpływy krautrocka, a nawet afrykańskich fascynacji muzyka. Niemniej są to rzeczy przykryte. Najlepiej jak wszystko się splata, opiera na powtórzeniach i czaruje germańskich chłodem („The City In”).

Pełen podziwu jestem dla laboratoryjnej motoryki „Flute Channels”. Wkrada się w nią polirytmia, a drogę głównemu rytmowi zastępują inne mechanizmy. Z kolei „My Mother Sailor” obiera kierunek ku melodii, a właściwie jej strzępom. Zamglony i rozmyty krajobraz wydaje się być nieoczywisty, a na pewno analogowy. W finale można usłyszeć zgubioną melodię w „Train of Gerda” i tak to się kończy. Album sprawia wrażenie bez-wysiłkowego. Zarówno pod względem odbioru, jak również pod względem nagrania. Jednak jest w nim na tyle dużo elementów zastanawiających, że trudno oderwać się od dalszych eksploracji. Przemyślnie skonstruowane.

Bureau B | 2021
Bandcamp
FB Bureau B







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy