Wpisz i kliknij enter

Shofar – Right Before It Started

Stan stabilizacji.

Taki atak znienacka. Gdzieś pod koniec lutego gruchnęła wiadomość, że trio Shofar ma zamiar wydać nowy album. Wiadomość z gatunku tych nokautujących. I to teraz kiedy jeszcze trawię w głowie fascynującą książkę autobiograficzną Mikołaja Trzaski „Wrzeszcz!”. I właśnie albumy tej formacji towarzyszyły mi często w trakcie lektury, jak również po jej zakończeniu. Zespół założony został w 2007 roku przez Raphaela Rogińskiego i od początku artystycznie skupia się na tradycji żydowskiej twórczo ją przerabiając. Dodam, że skład zespołu uzupełnia Macio Moretti na perkusji.

Tym razem Rogiński / Trzaska / Moretti wzięli na warsztat niguny. Są to tradycyjne utwory o charakterze mistycznym. Ich celem było wprowadzenie w trans i ekstazę. Z tym, że Shofar nie odgrywa ich, a improwizuje wokół. Warto jeszcze dodać, że tytuł płyty „Right Before It Started” odnosi się do dnia pierwszego lockdownu ogłoszonego w Polsce. Przypadkowo w studiu znaleźli się jeszcze DJ 600 Volt oraz Paweł Krawczyk, którzy pomagali w realizacji. Trzeba przyznać, że materiał brzmi świetnie, a kompozycje wprawiają w stan błogości. Album wprowadza słuchacza w stan pogodzenia się z rzeczywistością, nawet tą pandemiczną.

Już pierwsze jazzowo-kojące takty „Mevorah No.24” wprowadzają spokój i ład do codzienności. Niesłychana jest siła tego tria. Znany z mocarnych fraz na saksofonie Trzaska, tu jest skupiony, a miejscami nawet delikatny. Kiedy się wyrywa do przodu jak w „Mi Chomocho (Romancer)” to nie zrywa tynku ze ścian, jak można się by było po nim spodziewać. Głębsze tony gitary ozdabiają balladę „Hoshev Shchinoscho (Bobov)“. Z kolei Morettiego podziwiać można na zakończenie płyty w „Zay Zayer (imperial)“. Czymś wyjątkowym jest słuchanie jak zespół panuje nad muzyczną materią, jak dokładnie nagina ją do własnych potrzeb, nieprzesadnie się przy tym popisując („Baromether Gadol No. 97“).

Rzeczą absolutnie konieczną do usłyszenia jest „Shovel Pigon No. 20“. Każdy z ośmiu utworów zawiera w sobie niespokojnego ducha improwizacji przy zachowaniu oszczędnej formy. Po raz kolejny trio Shofar można nazwać depozytariuszami przedziwnej, zapomnianej wiedzy i tradycji. Górują nad innymi aluzyjnym, pełnym rozmarzenia graniem z nutą niesamowitości. James Baldwin napisał swego czasu, że jedyną rzeczą jaka zajmuje artystę jest „przetwarzanie zamętu życia na porządek, jakim jest sztuka“. I trio Shofar właśnie to czyni.

Gusstaff Records | 2021
FB
FB Gusstaff







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy