Wpisz i kliknij enter

jamaszka FT – Wywiad

Zimne i odległe dźwięki rtęci.

Opowiedz nam o projekcie jamaszka FT – skąd się wziął, skąd nazwa, czyżby hołd znanej firmie elektronicznej? Czy (pisana łącznie) deklaratywna chęć zaciągnięcia się śmiesznym papierosem?

Cześć Michał. Dzięki za wsparcie płyty recenzją i zaproszeniem do tego wywiadu. Nie spodziewałem się, że będę miał kiedyś okazję opowiedzieć o rzeczach o które pytasz w takiej bardziej oficjalnej formie. Nad paroma kwestiami musiałem zastanowić się głębiej po raz pierwszy albo sięgnąć dalej pamięcią. Tak jest z nazwą, jak to ująłeś „projektu” Nazwałem tak (w dłuższej formie) numer zamykający EP z 2014 roku z dla net labelu Non Liquet. Używałem wtedy sporo mojego wysłużonego groovebox’a Yamahy RM1X i bawiło mnie, jak różne oblicza ma ta firma. Wyobrażenie o sportowym freeridzie przełożyłem na muzykowanie i tak wyszło. Zabawne jest to fetyszyzowanie marek, znak naszych czasów.

Skoro już jesteśmy przy sprzęcie – opowiedz o procesie twórczym – jak zazwyczaj powstają Twoje kawałki? Jakiego software’u i/lub hardware’u używasz?

Staram się, żeby produkowanie mnie nie nudziło. Często zaczynam od jakiegoś eksperymentu, spięcia ze sobą maszyn w nowy sposób albo zaprogramowanie ich tak, żeby wygenerować dłuższy fragment przypadkowych dźwięków, które następnie wrzucę w sampler i uporządkuję. Szukam ciekawych faktur np: w jutubowych klipach, sampluję glitche ze smartfonowej appki do obróbki wideo, albo nagrywam piszczący w łazience kran. Wszystko byleby nie wpaść w rutynę. Osią studia zawsze był Ableton Live, mam też trochę gratów. Do miksera mam zawsze wpięty niebieski Korg Electribe, Octatrack i Machinedrum. Lubię wspomnianą Yamahę RM1X oraz Reface DX. Miałem etap obsesji na punkcie ech taśmowych, ale jak w studio pojawiły się duplikaty maszyn to wyhamowałem. Spotkanie analogu i cyfry, hardware i software, dźwięków znalezionych i wygenerowanych przynosi najlepsze efekty.

Jak wygląda Twój pandemiczny reżim pracy nad muzyką?

Pierwsze dwa miesiące pandemii paradoksalnie pobudziły kreatywność. Pracowałem wtedy na skrzynce mailowej w tłoczni płyt i mogłem to robić z domu. Było dużo czasu i ciągłość finansowa – sytuacja idealna. Z czasem przybierający na sile wirus, przeprowadzka do innego miasta, a następnie brak nowych bodźców w stagnacji kolejnego lockdownu przyniosły frustrację, apatię i zniechęcenie. Teraz staram wsłuchać się w siebie, poczuć moment na muzykę, a jeśli go nie ma to wybrać książkę, film albo sobie pomalować.

Jak to się stało, że dołączyłeś do jednej z najciekawszych polskich wytwórni wydających muzykę elektroniczną?

Z Markiem znamy się od dawna, jeszcze z czasów złotej ery krakowskich klubów kiedy można było wyjść na disco do Carycy, zajrzeć potem na UK House do Łodzi Kaliskiej i skończyć na jungle’ach w Krzysztoforach i wszędzie było pełno roztańczonych ludzi. Zdawało się wtedy, że taka sytuacja będzie trwać wiecznie i nic nam tego nie zabierze. Eltron często zwracał uwagę na jakieś pojedyncze traki które zrobiłem, albo fragmenty improwizowanych setów które mu podeszły i sygnalizował, że kiedy ruszy z labelem to musimy coś razem zrobić. Mogę śmiało powiedzieć, że po części wychowałem się na jego parkiecie więc bardzo się cieszę, że tak też się stało.

Czy masz w planach dalszą współpracę z Domem Trojga?

Oczywiście, bardzo bym chciał, ale wiadomo jaką mamy teraz sytuację na świecie. Albo improwizujemy na bieżąco albo planujemy pół kroku w przód. Nie wiadomo ile to gówno będzie jeszcze trwać i co zastaniemy, gdy się skończy. Trzymam kciuki za wszystkich producentów, dejotów, kluby i labele, żeby wytrwały.

Właśnie wjechał Twój najnowszy teledysk do numeru „ps_port” zrobiony przez PLK – opowiedz o tej współpracy.

Agatę PLK poznałem przez wspólnego znajomego – wszędobylskiego Opara, który ma niesamowity talent do zapoznawania ze sobą ludzi. PLK wraz z futurystyczną ekipą Eternal Engine uruchomiła kreatywną fabrykę w Krakowie. Dałem jej całkowicie wolną rękę w interpretacji abstrakcyjnego kształtu przygotowanego na płytę przez Mikołaja Moskala. Dziewczyny działają na polu nowych silników graficznych, wirtualnej rzeczywistości, cyber rejwów – tego typu spraw. Gorąco polecam je sprawdzić!

Soundcloud »
Instagram »

A teraz nasz zestaw obowiązkowy – czyli „kawa i wuzetka” – wymień dziesięciu artystów, którzy mieli/mają na Ciebie największy wpływ. 

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie więc je trochę obejdę. Czuję, że są we mnie cząstki zaczerpnięte od wielu artystów, ale ich wpływ nie jest chyba jednoznacznie widoczny. Tworzą one jakąś wewnętrzną, ukrytą logikę, która uruchamia proces twórczy. Czy dla słuchacza ma sens, że czuję, że niektóre moje tracki rozgrywają się na obrazach Eberharda Havekost’a?

Obraz Havekost'a »

Czyj set/koncert zrobił na Tobie ostatnio mocne wrażenie?

W przypływie nostalgii odpaliłem ostatnio koncertówkę „Devotional” Depeche Mode. Mocne i genialnie wyprodukowane pseudoreligijne show i Dave Gahan w peak’u kokainowego nałogu. Pamiętałem to video z kieleckiego pubu Tunel, które było miejscem schadzek lokalnych depeszy. Zagrałem tam pierwszą imprezę około 2007 roku. Leciało tam na rzutniku na pętli, na zmianę z tym pierwszym w Rosji gigiem Metaliki. Rzadziej niż raz na rok słucham jakiś stadionowych gigantów, stąd może wrażenie. Z setów to polecam robotę jaką wykonuje aheloy! W ostatnim roku wypuścił cały szereg wielogodzinnych miksów pełnych wyszperanych perełek w „ambientalnym” klimacie. Warto też sprawdzić jego EP dla Club in Theory.

recenzja EP aheloy! »
Soundcloud »

Nad czym obecnie pracujesz?

Podpinam to do tamtego i słucham co się stanie 🙂 Mam jakieś propozycje wydawnicze, ale się nie spieszę. Cieszę się nową płytą i jej ciepłym przyjęciem.

W notce na Bandcampie wspomniane jest, że muzyka powstawała w dobie niepewności i narastających, negatywnych emocji – jak sobie z tym radzisz? Muzyka jest lekiem, czy raczej odskocznią?

W radzeniu sobie z emocjami pomaga praca nad sobą, terapia, medytacja. Muzyka jest po prostu czymś, czym się zajmuję. Robienie numerów nie przynosi ukojenia czy ucieczki, a bardziej jest miniaturowym obrazem emocjonalnej sytuacji w której ją robię. W lepszych czasach będąc wśród przyjaciół było grane dziarsko i energicznie, czasem lekko i ciepło. Ostatnio dźwięki są odległe i zimne, kojarzą mi się z rtęcią.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy