Wpisz i kliknij enter

Skee Mask – Pool

Buszujący w doskonałości.

Kiedy w 2018 r. Bryan Müller aka Skee Mask wydał swój drugi studyjny album „Compro”, jasnym stało się, że w przypadku niemieckiego artysty mamy do czynienia z wyjątkowym producenckim talentem. Album wydany przez wytwórnię Ilian Tape, prowadzoną przez braci Zenker, zebrał same świetne recenzje (na naszych łamach o płycie pisał Paweł Gzyl: link do recenzji), trafiając także do wielu podsumowań najlepszych albumów 2018 r. 7 maja artysta opublikował swój trzeci album zatytułowany „Pool”, który nie dość, że nie odstępuje poziomem dwóm poprzednim płytom artysty – debiutanckiemu „Shred” z 2016 r. i wspomnianemu, rewelacyjnemu „Compro” – stanowi jednocześnie przypieczętowanie stwierdzenia, że jeśli chodzi o „połamaną” elektronikę i idm, to właśnie Skee Mask jest fenomenem ostatnich lat.

Pokuszę się o stwierdzenie, że grubiutki, trzypłytowy „Pool” to genialna mieszanka idm, breaków i drum & bassów zatopionych momentami w ambiencie („Stone Cold 369”, „LFO”, „Ozone”, „Rio Dub”, „Absence”, „The Camo Bro”, „Fourth”) albo zupełnie odwrotnie – radośnie rytmicznym techno („CZ3000 Dub”, „60681z” czy fantastyczny „Breathing Method”). Nie brakuje momentów absolutnej euforii – Skee Mask z niezwykłą łatwością wprawia słuchacza w stan kompletnego szaleństwa, jak np. w numerze „Rdvnedub” czy „Collapse Casual”, który w tak odjechany sposób łączy kosmiczne brzmienia z deep jazzowymi wstawkami, że naprawdę chciałabym zobaczyć minę Aphexa po odsłuchu tego kawałka. Jednocześnie nawet przez chwilę nie zapomina się, że to drum & bassowa płyta, co rozkwita w pełni w takich utworach jak „Testo BC Mashup”, „Dolan Tours” czy „Crosssection”. „Pool” jest tak idealnie osadzona w klasyce tych brzmień, że w mojej ocenie scena ta nie mogła sobie wymarzyć aktualnie lepszego ambasadora niż niemiecki producent.

Słuchając „Pool” cały czas towarzyszyła mi myśl, że za żadne skarby nie chcę przestawać jej słuchać. Ile tu radości i zabawy, urokliwego żonglowania efektami i turbo energii, słychać przez cały album, ale finisz tego swoistego seta, w postaci utworów „Pepper Boys” i „Harrison Ford”, zupełnie rozkłada na łopatki. W tym ostatnim gitarowa solówka rodem z wczesnych najntisów przekracza wyobraźnię, choć mam wrażenie, że takie smaczki można wyłapać właściwie przy każdym odsłuchu płyty!

Największym atutem „Pool” jest jednak to, że tą radosną, momentami euforyczną opowieść Skee Mask przedstawia nam z taką łatwością i lekkością, że aż ciężko uwierzyć, że materiał powstawał w okresie pandemii. Zwracam na to uwagę nie dlatego, żeby znów przypominać o wszechobecnym wirusie, a dlatego, żeby podsunąć Wam remedium na to całoroczne zmęczenie, wkurzenie i marazm. „Pool” jest prawdopodobnie największym przeciwieństwem wszystkiego tego, z czym mierzyliśmy się przez ostatni rok. To obfite muzyczne źródło radości, nadziei i optymizmu jawi się też idealnie jako soundtrack na nadchodzące lato. Bo mówiąc szczerze, gdybym miała wybrać tylko jednego artystę, którego mogłabym usłyszeć na żywo na jakimś festiwalu w tym roku, to nie wahałabym się nawet na sekundę i byłby to właśnie Skee Mask – jeden z nielicznych tworzących obecnie producentów, który naprawdę, a nie tylko z okładki, buszuje w doskonałości! Zdecydowane i moje pierwsze w tym roku 10/10!

7 maja 2021 | Ilian Tape

Profil Skee Maska na Facebooku
Profil Skee Maska na Bandcamp
Profil Ilian Tape na Facebooku
Profil Ilian Tape na Bandcamp







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Mini
Mini
3 miesięcy temu

Mike Paradinas lepiej znany pod pseudonimem scenicznym μ-Ziq, debiutował w latach 90. tworząc nowoczesną scenę taneczną. Lubował się w tym co krytycy określali IDM, ‎drill ‚n’ bass‎ albo zwyczajnie elektroniką. Każdy fan tego typu muzyki pamięta znakomity Lunatic Harness z 1997 roku, pełny zakręconych, połamanych rytmów wspomaganmych linią melodyczną i znakomicie budowanym napięciem. μ-Ziq niespodziewanie powrócił z pond półtoragodzinnym materiałem. Mamy tutaj wszystkie patenty wykorzystywanew przez Mike z jego najlepszego okresu. Rytmy szaleją, syntezatory gładko meandrują linie melodyczne, pady wprowadzają nas w rozświetlone, bezpieczne przestrzenie. To co, że słyszeliśmy każdy z tych utworów od lat 90 kilkaset razy; to co, że odgrzewane dania mogą przysporzyć niestrawności, zwłaszcza w nadmiarze – nieważne. W końcu μ-Ziq nie próbuje nam przekazać nic więcej poza sentymentalną wycieczkę do lat 90. Najważniejsze, że z łezką w oku możemy powspominać…

Upss… Naprawdę miałem sobie kupić to 3 płytowe wydawnictwo Skee Mask za dość solidne pieniądze, zwiedziony znakomitym Compro prawie się nabrałem, na maskę nowej jakości i chęci poszerzania pola, pana Bryana Müllera. Hype czyni jednak cuda.

Regis
Regis
3 miesięcy temu
Reply to  Mini

Niestety… Ziew i rozczarowanie roku. Półtorej godziny nikomu niepotrzebnej, epigońskiej ekwilibrystyki. Czy lockdown miał być tutaj inspiracją? Jeśli tak, to raczej lockdown twórczy.

Last edited 3 miesięcy temu by Regis

Polecamy