Wpisz i kliknij enter

Unsound wraca do realu

Tegoroczna edycja krakowskiego festiwalu będzie skromniejsza niż te sprzed kilku lat, zarówno pod względem liczby koncertów, jak i festiwalowych dni.

Organizatorzy Unsound Festivalu z Fundacji Tone ogłosili pierwsze nazwiska artystek i artystów, którzy pojawią się w dniach 13-17 października 2021 roku na Unsoundzie w Krakowie. Tematem przewodnim festiwalu będzie „dəəp authentic”, czyli „głęboka autentyczność”.

Festiwal się odbędzie i bardzo się z tego cieszymy, ale nasze plany są ostrożne, a rzeczywistość krucha – mówią Gosia Płysa i Mat Schulz, dyrektorzy Unsoundu. – W pierwszej informacji programowej skupiamy się przede wszystkim na polskich artystach. Zapraszając lokalnych twórców chcieliśmy wesprzeć miejscową scenę muzyczną oraz ograniczyć ryzyko związane z podróżowaniem. Postanowiliśmy również w fizyczny sposób zaprezentować część programu z ubiegłorocznej edycji Unsoundu: Intermission, która odbyła się jedynie online.

Jednym z najważniejszych wydarzeń tegorocznego Unsoundu będzie koncert amerykańskiego specjalisty od syntezatorów modularnych – Roberta Aiki Aubrey Lowe. Na krakowskim festiwalu odbędzie się premiera jego muzyki do horroru zatytułowanego „Candyman” (remake produkcji z lat 90.). Reżyserem filmu jest Nia DaCosta, a współscenarzystą Jordan Peele.

Ta praca to elektroakustyczna ścieżka, które powstała dzięki współpracy wielu ludzi oraz jest efektem badań nad doświadczeniem traumy wpisanym w czarne ciała i obecnym w kulturze tworzonej przez czarną społeczność – mówi artysta.

Robert Aiki Aubrey Lowe to twórca znany z solowych nagrań, dokonywanych pod pseudonimem Lichens. Przy pomocy syntezatora modularnego artysta tworzy idealne do głębokiego słuchania futurystyczne pejzaże, pełne odgłosów natury i wokali o tajemniczym charakterze.

Na scenie będą mu towarzyszyć: Matthew Morandi, Randall Dunn, Brent Arnold, perkusista Hubert Zemler, wiolonczelistka Resina, oraz muzycy z krakowskiej Spółdzielni Muzycznej Contemporary Ensemble.

Podobnie jak było w przypadku muzyki do seriali „Czarnobyl” i „Stranger Things”, podczas tego koncertu nie pojawi się materiał z samego filmu. Widzowie skupią się na muzyce i budującej klimat grze światła. Projekt realizowany jest we współpracy z Krakowskim Festiwalem Muzyki Filmowej. Remake filmu „Candyman” trafi do kin pod koniec sierpnia.

Jednym z elementów ubiegłorocznej edycji Unsoundu było „Weavings” – rozciągnięta w czasie improwizacja, wymyślona i kuratorowana przez Nicolasa Jaara. Artyści i instrumentaliści z całego świata występowali wówczas za pośrednictwem aplikacji Zoom. Tym razem „Weavings” wysłuchamy na żywo.

Jaar przygotował wizualno-dźwiękowy materiał, który zostanie zaprezentowany z udziałem 16 artystek i artystów. Wśród nich będą osoby z ubiegłorocznej transmisji oraz zupełnie nowe postacie. Cała kompozycja ukaże się także na płycie, a w międzyczasie można posłuchać fragmentu z „Weavings”, który pojawił się na albumie „Unsound: Intermission”.

Przed nami także nowy projekt Shackletona i Zimpla zatytułowany „The Spirit Still Remains” napisany na klarnet, elektronikę oraz wokal. Jak sugeruje sam tytuł jest to muzyka rytualna, opowiadająca o relacji pomiędzy życiem i śmiercią. Partnerem projektu jest niemiecki festiwal Berlin Atonal.

Na krakowskim Unsoundzie odbędzie się również specjalny koncert Eartheater i świeżo utworzonego Phoenix Ensemble – kameralnego zespołu złożonego z krakowskich artystek. Eartheater to amerykańska producentka o rosyjskich korzeniach, która pod koniec 2020 roku wydała album zatytułowany „Phoenix: Flames Are Dew Upon My Skin”. Nowy materiał ma bardziej akustyczny charakter, pełno na nim gitary, smyczków, fletu, harfy i głosu.

Kolejna praca, której posłuchamy na żywo, a swoją premierę miała podczas zeszłorocznej edycji online, to „Wspólnota żałoby” autorstwa Zosi Hołubowskiej i Julii Giertz. Jak mówią artystki, jest to „dźwiękowa ceremonia godzenia się ze stanem zawieszenia”, inspirowana nieszporami, lamentacjami i muzyczną medytacją. W specjalnie przygotowanym widowisku wiodącą rolę odegrają głos, ruch oraz świetlne rzeźby. Fragmentu utworu znalazł się na albumie „Unsound: Intermission”.

Przed nami także kontynuacja przedsięwzięcia zainicjowanego przez Huberta Zemlera  i Miłosza Pękalę podczas Unsoundu 2020. Artyści zagrają utwory amerykańskiej producentki Jlin oraz własne kompozycje inspirowane muzyką filmową i teatralną Krzysztofa Pendereckiego. Towarzyszyć im będzie polski pianista i kompozytor Grzegorz Tarwid.

Na Unsoundzie odbędzie się również występ jednej z ciekawszych postaci na współczesnej scenie jazzowej – chicagowskiej kompozytorki, klarnecistki i wokalistki działającej pod pseudonimem Angel Bat Dawid. Sławę przyniósł jej solowy album „The Oracle” oraz zaskakujący „Live”, w którym artystka stanęła na czele zespołu. Na Unsoundzie zagra solo oraz (co możemy już zdradzić) dołączy do grupy artystek tworzących „Weavings”.

Kolejnym gościem tegorocznego Unsoundu jest Danny L. Harle Podczas festiwalu będziemy mieli okazję zapoznać się z jego concept-albumem zatytułowanym „Harlecore”. Nagrania na płycie nawiązują do do złotych czasów rave’u z poczatku lat 90.: kiczowatego euro-trance’u spod znaku Blumchen i Scootera czy kreskówkowego happy hard core’a w stylu wczesnego The Prodigy. Towarzyszyć mu będą wizualizacje Sama Rolfesa, pełne przerysowanych, groteskowych postaci i dziwnych przestrzeni. Rolfes to także autor oprawy graficznej Unsoundu 2021: „dəəp authentic”.

W audiowizualnym show zobaczymy także nowy materiał Julka Płoskiego. Jego ostatni krążek „Human Sapiens” jest odpowiedzią na homofobiczne ataki, które miały miejsce w Polsce w ostatnich latach. Artysta odwołując do różnych gatunków klubowego grania (m. in. do gabberu) stworzył tęczową mieszankę, mogącą przyprawić o zawrót głowy.

Nie zabraknie na Unsoundzie oczywiście muzyki klubowej. Przed nami europejska premiera live actu LSDXOXO – amerykańskiego producenta mieszkającego w Berlinie, którego ostatnia EP-ka „Dedicated 2 Disrespect” zawiera queerowy hymn „Sick Bitch”. Następna premiera to transatlantycki set b2b zagrany wspólnie przez RP Boo, amerykańską legendę footworkowych brzmień oraz przez brytyjską didżejkę Sherelle, która w swoich występach footwork łączy z takimi gatunkami jak jungle i drum’n’bass.

Następny punkt programu to AceMoMa, czyli połączenie dwóch gorących nazwisk z nowojorskiej sceny klubowej: AceMo oraz MoMa Ready, specjalistów od euforycznego (i produkowanego wręcz taśmowo) techno, house’u, jungle’u i hip-hopu. I na koniec Monster,  jedna z bardziej uzdolnionych polskich didżejek, związana z kolektywem Oramics.

20 lipca o godzinie 16:00 trafi do sprzedaży bardzo ograniczona pula karnetów. Koszt karnetu to 510 zł.

Foto: Eartheater by Sam Clarke







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy