Wpisz i kliknij enter

Max Petersen – LiberA

Zniuansowana rzeczywistość.

Niemiecko-australijski pianista i kompozytor Max Petersen mimo młodego wieku ma już na koncie spory dorobek fonograficzny, gdzie z Max Petersen Trio wydał pięć albumów, z czego dwa ostatnie zostały bardzo docenione w międzynarodowej prasie. Sięgając do korzeni muzycznych Petersena warto podkreślić, że w Nowym Jorku już jako nastolatek grał intensywnie pod okiem choćby Freda Herscha i Vijay Iyera.

Max Petersen
Max Petersen, fot. ©-Rene-Mosele

Mieszkając w Szwajcarii i studiując na Uniwersytecie Sztuk Pięknych w Zurychu nadal utrzymywał silną więź z nowojorską sceną muzyczną. W tym samym czasie rozwijał dwa tory swojej pianistyki, a mianowicie podążając za jazzem i klasyką. Tę drugą studiował u klasycznych pianistów takich jak Ronald Brautigam, Hans-Jürg Strub czy Galina Vracheva.

Właśnie ukazała się nowa płyta Petersena zatytułowana LiberA. Prace nad tym materiałem rozpoczęły się latem 2020 roku i każdy z zaproszonych muzyków miał dużo swobody w kreowaniu organicznych połaci dźwiękowych. Sporo też poświęcili uwagi postprodukcji, dzięki której mogli przyjrzeć się – jak pod mikroskopem – brzmieniom z różnych perspektyw, zajrzeć w głąb warstw, struktur i dołożyć odpowiednie drobinki.

Max rozbudował skład zespołu, nie jest to trio, ale już sekstet, w składzie: Song Yi Jeon (wokal), Kolja Legde (kontrabas), Fabian Arends (perkusja, syntezator modularny), Cosima Bodien (skrzypce) i Isabel Gehweiler (wiolonczela). Sam lider gra oczywiście na fortepianie oraz klawesynie. Jest to swoiste połączenie „podwójnego-tria”. Po drugie, należy zauważyć, że Petersen nasycił swoją muzykę – na ogół wcześniej instrumentalną – śpiewem, w tym przypadku koreańskiej wokalistki Song Yi Jeon oraz brzmieniem modularnych pasm syntezatora obsługiwanego przez Arendsa.

LiberA to naprawdę niezła mozaika stylistyk, emocji, odniesień czy wreszcie tematów – od polityki (Pete Buttigieg), przez piękne i sielskie krajobrazy przyrody Jury Berneńskiej (Crémines Open), po myśli podczas biegania po ulubionym lesie (Eschenwald), szamanizm (Song and Stars), rozliczanie się ze swoimi demonami (Get Out of Me) czy wolność od mediów społecznościowych (No SM).

W utworze Thilo wyraźnie ścierają się dwa wspomniane wcześniej światy, czyli eksperymentalno-jazzowy i klasyczny. Słychać tu wpływy m.in. pianistyki Nika Bärtscha (charakterystyczna artykulacja) i klasyczne zacięcie Glenna Goulda. Szczególnie zauroczył mnie przepiękny fragment Song and Stars z jednej strony medytacyjny i odpływający w bliżej nieokreśloną przestrzeń, z drugiej – sonorystyczny, improwizowany i przyjemnie mroczny. Tu, jak i w innych kompozycjach, kluczowe partie wydobywają się z gardła Koreanki Song Yi Jeon – niezwykła ekwilibrystyka wokalna, pędząca w skrajnie różnych kierunkach (Eschenwald, Eschenwald Interlude, Pete Buttigieg).

No SM to pełną gębą future sound niesiony na fali preparowanego klawesynu, podbitego chropowatym basem, glitchową elektroniką i połamaną sekcją rytmiczną. Pete Buttigieg wypada totalnie post-jazzowo, gdzieś w okolicach innych szwajcarskich grup: IKARUS, Kali Trio czy Kaos Protokoll. Zamykający całość Ocean powoduje zatrzymanie się w migoczącym rozlewisku minimal music.

LiberA nie jest łatwą płytą, raczej wymagającą, ale bogatą w zaskakujące formy wydobyte z wyobraźni Maksa Petersena i jego przyjaciół. Bardzo dużo tu splotów gatunkowych i emocjonalnych, owiniętych w przeróżne historie, odczucia i spostrzeżenia. Post-jazzowe inklinacje, podpięte pod elektroniczną tkankę stają się pomostem do muzyki klasycznej zanurzonej w nieoczywisty w sposób w kolektywnym graniu. Nie ma tu sztywnego akademizmu, wręcz przeciwnie – wolność i finezja.

Self-released | październik 2021

Strona Max Petersena »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy