Wpisz i kliknij enter

Nowości z Zoharum

Szczególną uwagę w jesiennej ofercie nadmorskiej wytwórni warto zwrócić na nowy album polskiego projektu Ander – „… potrwa wiecznie”.

Ander „… potrwa wiecznie”

Projekt Ander zadebiutował kilka lat temu płytą „Smutek”, którą wydała BDTA. Teraz powraca z premierowym materiałem. Podobnie jak na poprzednim wydawnictwie mamy tutaj do czynienia z krótkimi, jakby piosenkowymi formami o lekko melancholijnym i onirycznym wydźwięku na avant-popową modłę, niczym na płytach wykonawców z kultowej wytwórni Ghost Box. Echa egzotycznych sampli połączonych w jedną całość przypominają też mroczne preparacje Demdike Stare. Klimat tej baśniowej muzyki kojarzy się również z dawnymi płytami Obuha.

„… potrwa wiecznie” to album dla ceniących sobie pozornie proste, nieco ulotne, efemeryczne melodie, zamknięte w krótkie formy. Mimo udziału wielu gości z różnych światów muzycznych, autor poprowadził swoje kompozycje w taki sposób, aby zabrzmiały wyjątkowo spójnie. Każda z następujących po sobie miniatur rozwija się tak, aby mogła stać się drobnym fragmentem dłuższej opowieści, zapisanej na tym albumie, nie tracąc przy tym swojego indywidualnego charakteru.To niby piosenki – ale tak naprawdę bez wokalnych partii. Jeśli duch hauntologii wcielił się w muzykę tworzoną nad Wisłą, to właśnie na tej płycie.

Did „End of Xibalba”

Artystkę występującą pod pseudonimem Did poznaliśmy za sprawą Michała Jabłońskiego, który zaprosił ją do udziału w dwóch utworach ze swej ostatniej płyty „Humanity”, opublikowanej przez Zoharum. Teraz odsłania ona w pełni autorskie oblicze swej twórczości, serwując krótką płytę „End Of Xibalba”, której tytuł wziął się od nazwy zaświatów w mitologii Majów. Xibalba to „miejsce strachu”, rządzone przez Śmierć i Choroby. Wbrew temu, co można by sądzić, zawartość krążka nie jest jednak jakoś radykalnie mroczna.

Did serwuje na swym mini-albumie dźwięki z pogranicza ambientu, kosmische musik i czegoś w stylu Dead Can Dance. Przestrzennej elektronice towarzyszy bowiem na płycie wokalna opowieść, która prowadzona jest w języku, który na dobrą sprawę nie istnieje. Ale właśnie to odarcie historii ze współcześnie znanych słów, przybliża słuchacza do zrozumienia tego, co naprawdę artystka chciała przekazać na „End Of Xibalba”.

Sphyxion „3”

Sphyxion to dobrze znany odbiorcom Zoharum projekt. Teraz powraca z drugim dla tejże wytwórni, a trzecim w ogóle studyjnym albumem. Rozwija na nim własną formułę nastrojowej muzyki syntezatorowej, wprowadzając ją w zupełnie nowe obszary dźwiękowe. Ta elektroniczna inkarnacja braci Frederica i Oliviera Charlot stanowi osobliwe rozwinięcie formuły muzycznej, obowiązującej w ramach projektu Maninkari (macierzystej formacji braci Charlot), wzbogacając ją o nieco mechaniczny rytm.

Mimo, że materiał utrzymany jest w konwencji bliskiej synthwave, to nadal niesie w sobie spory ładunek plastyczności, tkwiący w bogactwie dźwięków, utkanych ze strzępów melodii. Łącząc klasyczne instrumentarium i elektronikę we właściwy tylko sobie sposób, duet buduje atmosferę, która sugestywnie oddziałuje na wyobraźnię słuchacza. Ów ilustracyjny charakter swej twórczości, muzycy mogli wynieść zarówno z ich akademickiego wykształcenia, jak i sporego doświadczenia zdobytego choćby przy pracy nad udźwiękowianiem spektakli teatralnych czy komponowaniu muzyki filmowej.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy