Wpisz i kliknij enter

Podsumowanie roku 2021 – Krzysiek Stęplowski

Rok dla naczelnego NM był burzliwy, ścieżka dźwiękowa musiała więc iść w przeciwną stronę. Oto osiem wybranych fragmentów + pełna playlista.

BadBadNotGood – „Talk Memory”

To rzadki scenariusz, kiedy dopiero 3-4 płyta okazuje się najlepsza w dorobku zespołu. W ubiegłym roku ta historia dotyczyła Gidge, w tym – na pewno BadBadNotGood. Pięć lat oczekiwań nie poszło na marne – otrzymaliśmy niesamowicie mocny materiał, nagrany bez wielkich producenckich nazwisk, za to ze wspaniałym udziałem Arthura Verocai, odpowiedzialnego za partie smyczkowe. Nie ma tu piosenek, muzycznie nie jest najłatwiej – a jednak to zestaw ośmiu absolutnych majstersztyków.

GusGus – „Mobile Home”

Z GusGus jest zawsze tak samo – im więcej ludzi w studio, tym lepiej. Po przeciętnym, nagranym we dwójkę „Lies Are More Flexible” tym razem w studio pojawiła się znana z Vök Margrét Rán i od razu zrobiło się ciekawiej. Momentami trudno uwierzyć, że ten zespół nagrywa już od 25 lat!

Recenzja na Nowamuzyka.pl »

Ross From Friends – „Tread”

Fantastycznie rozwija się ten producent. To już nie jest tylko lo-fi house, to raczej szukanie nowych ścieżek samplingu czy własne, autorskie podejście do kompozycji. Przedziwny, fascynujący patchwork, podobnie jak w przypadku BadBadNotGood – niełatwy, gęsty, zaskakujący. Wspomnieć również warto o towarzyszącym tej premierze projekcie Tresho – artysta udostępnił wszystkie sample, które nie zmieściły się na płycie. To kopalnia rewelacyjnych dźwięków i wielka inspiracja dla innych twórców.

Portico Quartet – „Monument”

To był wyjątkowo płodny rok dla tego duetu („Quartet” już tylko w nazwie), otrzymaliśmy bowiem dwa długogrające materiały: „Terrain” oraz opisywany „Monument”. Pierwszy o bardziej eksperymentalnym, mrocznym charakterze, drugi jaśniejszy, bardziej przystępny i chyba jednak bardziej udany. A może to ja przyjmuję już chętniej właśnie takie granie? W roku 2021 „Monument” skutecznie koił nerwy, wygładzał emocje, dawał przyjemność. Polecam szczególnie „Ever Present”, gdzie partie pianina, przepuszczone przez – prawdopodobnie – taśmowy chorus, przypominają najlepsze produkcje Nilsa Frahma. Piękne rzeczy się tu dzieją.

Recenzja „Terrain” na Nowamuzyka.pl »

Loscil – „Clara”

„You can make any sound into any other sound” – mówi Scott Morgan, którego ostatni album stworzony został na podstawie 3-minutowego nagrania węgierskiej orkierstry symfonicznej. Morgan miał okazję zamówić krótką sesję, następnie zdekonstruował otrzymany materiał tworząc nową, ambientową treść. To wspaniały popis samplingu, przy czym – w odróżnieniu od Ross From Friends – nie ma tu układanki różnych dźwięków, jest za to misterna praca z jednym, 3-minutowym samplem. Efekt – wspaniały! „Clara” jest kolejnym dowodem na to jak inspirujące i pozorne okazują się czasem ograniczenia.

Glo Phase – „Early Moments”

Historia tego materiału nie jest tak wysublimowana jak w przypadku Loscil. Odpowiedzialny za projekt Joseph Rusnak dopieszczał umieszczone tu nagrania w trakcie rehabilitacji po poważnym zabiegu. Ta specyficzna kwarantanna zaowocowała doskonałą porcją ciepłego i przyjemnego lo-fi. „Early Moments” nie nudzi, mnóstwo tu fajnych pomysłów i melodii, całość szybko zaczyna być zbyt krótka. Na szczęście z pomocą przychodzi YouTube – Rusnak ma tu swój kanał, na którym regulanie publikuje dawless jamy. Polecam!

Illuvia – „Iridescence Of Clouds”

Wychodzi tu moja słabość do klasycznych połączeń ambientu z d’n’b (albo inaczej: wychodzi mój wiek!). Już w pierwszym kawałku słychać Amen Break, który na szczęście – rzucony w głęboką przestrzeń – ani nie nudzi, ani nie męczy. Pochodzący ze Szwecji Ludvig Cimbrelius bierze się na tej płycie za gatunek zużyty do granic, robi to jednak z wielkim wyczuciem. Żadnych nowych lądów nie odkryjemy, okaże się natomiast, że widoki z przeszłości również dziś mogą dawać mnóstwo satysfakcji.

Obay Aslharani – „Sandbox”

Trzeba się jakoś ratować, skoro Boards of Canada milczą od 8 lat. Syryjski migrant Obay Aslharani mieszka dziś i tworzy w Szwecji, „Sandbox” to jego debiutancki materiał. Nietrudno zidentyfikować tu wpływy słynnego szkockiego duetu. Jeśli macie ochotę na analogowe struktury i pourywane melodie – polecam ten materiał. Hołd ujmującej niedoskonałości, gdzie nawet okładka prezentuje screenshot wygenerowany przez wadliwy VHS.

Jeroen Dirrix – „A Hidden Place”

A co tam w neoklasyce? 🙂 W 2021 swój nowy album wydał „ojciec gatunku” Nils Frahm, ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na pana Dirrix, mniej znanego przedstawiciela nowej klasycznej fali. „A Hidden Place” to w zasadzie miniatura, niecałe 20 minut muzyki, jest to jednak świetny punkt wyjścia do przyjrzenia się całej dyskografii pochodzącego z Montrealu twórcy. Warto – Dirrix nagrywa piękne rzeczy, obecnie – moim zdaniem – ciekawsze niż sam Frahm. A może to tylko moja potrzeba ucieczki w stronę czegoś przystępnego i kojącego?

Pełna playlista AD 2021:







Jest nas ponad 15 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Yaniki
10 miesięcy temu

Mam szczęście… tak się składa, że literalnie ŻADNEGO z wymienionych albumów nie słyszałem, więc mam co nadrabiać…

Insider
Insider
10 miesięcy temu

Obay Alsharani to prawdopodobnie pseudonim i wymyślona biografia, historia typu Abul Mogard tudzież Jorg Muller. A jeśli chodzi o Boards of Canada to oni wydali kilka płyt w zeszłym roku jako Cult 48 tyle że nikt tego nie zauważył.

Polecamy