Wpisz i kliknij enter

Lynyn – Lexycon

Wielobarwny IDM w amerykańskim stylu.

Conor Mackey początkowo kształcił się na muzyka grającego klasykę – i zaczął studiować fagot. Otwarty na różne dźwięki, pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, zachwycił się jednak elektroniką. Zmienił więc kierunek i zaczął poznawać tajniki muzyki komputerowej. Efektem tego stał się jego projekt The Soft Greens, który w latach 2010-2016 opublikował na Bandcampie kilka płyt, zainspirowanych przede wszystkim dokonaniami brytyjskich tuzów IDM-u z lat 90.

W międzyczasie Mackey zaczął grać w jazzowym zespole Monobody z Chicago. Jednym z jego muzyków był hip-hopowy producent ukrywający się pod pseudonimem NNAMDÏ. Za jego przyczyną twórca The Soft Green zainteresował się jeszcze innymi gatunkami – od nowoczesnego R&B do hyper-popu. Ostatecznie postanowił wszystkie te fascynacje przekuć we własne nagrania. Tak narodził się projekt Lynyn, które właśnie objawia nam pierwszy album.

Zaczyna się od razu od mocnego uderzenia: „Uja End” i „Icenine” to masywny dubstep, która miażdży potężnymi breakami, ale potrafi też uwieść ładną melodią i finezyjnym aranżem. Podobnie rzecz się ma ze „Scrim”, choć tu Mackey pokazuje, że nieobca mu jest prosta, ale efektowna wersja tegoż gatunku. W „In Dust” muzyka nabiera drum’n’bassowego wigoru, łącząc szybkie bity z tęsknymi klawiszami i wijącym się rave’owym basem.

Jeszcze więcej wspominek z lat 90. dostajemy w następnych nagraniach. „Memory” co prawda również pulsuje drum’n’bassowym rytmem, ale bliżej mu już do przestrzennego IDM-u. Tego rodzaju granie w pełni rozbrzmiewa w pokręconym „Vnar Rush”, który z powodzeniem mógłby wyjść spod palców Aphex Twina. „Stumbling” stanowi z kolei hołd dla mistrza drill’n’bassu – Squarepushera: równie hałaśliwy, co i pomysłowy.

Bardziej nowoczesne dźwięki dostajemy w „Amund Vise”. Tym razem to niby breakbeat, ale podrasowany na EDM-ową modłę bombastycznymi klawiszami i uzupełniony wokalnymi wstawkami rodem z R&B. Płytę wieńczy „Puffling” – atmosferyczny drum’n’bass ze szkoły LTJ Bukema, który niespodziewanie na koniec zamienia się w łomoczący jungle.

„Lexycon” odwołuje się do najlepszych tradycji brytyjskiego IDM-u. Amerykański producent potrafi je zgrabnie wykorzystać do stworzenia zachwycającej swym bogactwem i pomysłowością muzyki. Nie jest to oczywiście coś wielce oryginalnego. Dla kogoś poszukującego czegoś w stylu Aphex Twina, Squarepushera czy nawet wczesnego Amona Tobina, może to być jednak naprawdę łakomy kąsek. W sumie nie powstaje dziś aż tak wiele podobnej muzyki.

Sooper 2022

www.sooperrecords.com

www.facebook.com/sooperrecords







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy