Wpisz i kliknij enter

Paweł Sulewski oraz Johanna Orellana

Drogi ucieczki.

Gdyby ktoś szukał miejsc spokojnych lub abstrakcyjnych, ale nie krzykliwych celem udania się na chwilowy odpoczynek od spraw głośnych, denerwujących i przygniatających, to zawsze może liczyć na płyty dalekie od komercyjnego głównego nurtu. Do całkowitego braku rozeznania w sprawach polityczno-społecznych nie namawiam, a jedynie proponuję zaopatrzenie się w dwie płyty, które mogą stanowić swoiste drogi ucieczki, ale są przede wszystkim warte przesłuchania i wyróżnienia pośród płyt zabiegających o kurczącą się uwagę słuchaczek i słuchaczy.

Paweł Sulewski dał się już poznać jako dostarczyciel elektroniki spod znaku przystępności i łagodności. Wszystko za sprawą wielce przyjemnego albumu „Soothing Modular Sounds Not Only For Babies” wydanego w roku 2021. Rok bieżący przynosi kolejnego jego wydawnictwo zatytułowane „Aphelium”. Oba znalazły swoje miejsce w katalogu Opus Elefantum, gdzie pasują albowiem są niepozbawione różnorodności i mieszanki stylów, z których to ów wydawca słynie. I tak Sulewski z ochotą czerpie z ambientu, techno czy szeroko pojętej elektroniki, ale wszystko utrzymuje w rytmie wolnym, swobodnym.

Skoro wymieniam wyżej przyjemność i swobodę, to znaczy, że utrudnień stylistycznych na tej płycie brak, ale przecież nie są one rzeczami obowiązkowymi. W materiałach prasowych stoi, że muzyk zaczerpnął inspirację bujnością przyrody w Biebrzańskim Parku Narodowym, co starał się przekuć na dźwięki. Jestem gotów mu wierzyć słuchając frapującego „Chlorofile” czy znakomitego utworu „Mchy”. Jak decyduje się jeszcze bardziej spowolnić tempo, to robi się znacznie lepiej („Motacilla Flava”). W „Ujściu” pojawia się nawet muzyka klasyczna, a całość domyka miks beatu i syntezatorów. Lekkostrawność przede wszystkim.

Bardziej mglisto i skrycie robi się, gdy wokół nas rozbrzmiewać zacznie album „Las Camelias, Tres Equinas” flecistki i kompozytorki Johanny Orellany. Wysoki poziom intymności jej improwizacji wynika nie tylko z instrumentu głównego, ale też z tematyki albumu poświęconego zmarłemu ojcu, który był chilijskim dysydentem politycznym zbiegłym w latach 70. do Norwegii. W tej kwestii blisko płycie do „Hidemi” Patricka Shiroishi`ego. Bliskość mikrofonu rejestrującego pozwala słyszeć oddech artystki, jej wdechy, a także szereg dźwięków towarzyszących ruchom.

Wszystkie ścieżki fletu zostały nagrane osobno, a dopiero połączone ze sobą zostały na etapie postprodukcji. Dało to niezwykłe efekty w postaci niecodziennych figur melodycznych. Mnie najbliżej do „El Jardín IV” z uwagi na dodane nagrania terenowe oraz na poczucie harmonii między muzyką i środowiskiem. Największe wrażenie zrobi zapewne „San Fabian” solidnie eksperymentalny z wyraźną ambientową podstawą zmieniający poetycką aurę albumu w porywiste dźwiękowe wiry. Muzyka Orellany jest instynktowna, nieuporządkowana, przywołująca historię, a nade wszystko wietrzna.

Paweł Sulewski – Aphelium | Opus Elefantum 2023
Johanna Orellana – Las Camelias, Tres Equinas | Smalltown Supersound 2023


Bandcamp 1: https://opuselefantum.bandcamp.com/album/aphelium
Bandcamp 2: https://johannaorellana.bandcamp.com/album/las-camelias-tres-equinas
FB Paweł Sulewski: https://www.facebook.com/pawelsulewskitoja
FB Opus: https://www.facebook.com/opuselefantum
FB Smalltown: https://www.facebook.com/smalltownsupersound


 







Jest nas ponad 15 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Ron Wright & Neil Webb

„Burning Pool” to soundtrack do filmu o Sheffield w wykonaniu dwóch weteranów tamtejszej sceny elektronicznej.