Wpisz i kliknij enter

bela – Noise And Cries 굉음과 울음”

Krzyk niezrozumienia.

Elektronika z Dalekiego Wschodu już u zarania swych dziejów była rozpięta między dwoma skrajnościami. Z jednej strony mieliśmy elegancki electro-pop Yellow Magic Orchestry, a z drugiej radykalny noise Merzbowa. Pojawienie się techno i house’u sprawiło, że w latach 90. otrzymaliśmy dużo świetlistej i eterycznej muzyki klubowej z Japonii w wykonaniu takich artystów, jak Ken Ishii, Susumu Yokota czy Soichi Terada. Tego rodzaju granie powstaje i dziś – a przykładem choćby znakomite płyty Sama Goku czy Waty Igarashi.

Noise’owe wątki z twórczości Merzbowa i podobnych mu dźwiękowych ekstremistów nabrały nowego wyrazu dopiero w minionej dekadzie. To młodzi producenci w rodzaju Tzusinga czy Pan Daijing przetłumaczyli w fascynujący sposób industrialną kakofonię na niejednoznaczne eksperymenty, balansujące między taneczną ekspresją a neoklasycznym wyciszeniem. Ostatnie lata to z kolei zaskakujące mutacje bass music w wykonaniu artystów związanych z chińską wytwórnią Svbkvlt czy hardkorowe harce balijskiego duetu Gabber Modus Operandi.

Gdzieś na przecięciu tych ostatnich tropów lokuje się twórczość beli z Seulu. Na swym bandcampowym profilu mają oni (to osoba niebinarna – i używa wobec siebie zaimka „oni”) już cztery pełnowymiarowe wydawnictwa. Znajdująca się na nich muzyka z jednej strony odwołuje się do nurtu deconstructed club, a z drugiej – czerpie garściami z koreańskiej tradycji muzycznej. Nie inaczej rzecz się ma z nowym materiałem beli, zatytułowanym „Noise And Cries 굉음과 울음”.

Płytę otwiera „The Sage” – zamaszysty dubstep, który łączy basowe połamańce ze strzelistymi syntezatorami i ekspresyjną wokalizą. Bela śpiewa niczym frontman blackmetalowej kapeli: i ten jadowity skrzek ozdabia również dwie kolejne kompozycje. „Deathwill” i „죽음이 두려울 때까지” ciekawie wpisują jednak ten ekstremalny śpiew w bardziej koreańskie rytmy, skoncentrowane na plemiennych bębnach. Chwilę oddechu przynosi dopiero „풀이” – egzotyczny ambient rozpisany na etniczne dźwięki i oniryczne efekty.

Masywny dubstep powraca wraz z „Confluence Loop” – zwartą kompozycją nurzającą sprężyste bity w fabrycznych odgłosach. Kontynuacją tego wątku okazuje się być najlepszy w zestawie utwór – „나락”. To nowoczesny industrial, w którym jest miejsce zarówno rytmiczną kanonadę, jak i blackmetalową wokalizę i zawiesistą elektronikę. Finał należy jednak do ambientu. „Noise And Cries” to stylowy utwór, który swym chmurnym brzmieniem i noise’owymi wtrętami przypomina najlepsze dokonania Lustmorda czy Vidna Obmana.

Za opisu na Bandcampie wiemy, że za nową płytą beli stoi mnóstwo ważnych idei: krytyka koreańskiego konsumpcjonizmu, społeczeństwa opartego na patriarchalnych wartościach, zachodniego kolonializmu, a przede wszystkim krzyk niezrozumienia niebinarnej osoby przez własną rodzinę. Nie nowe to wątki – by przypomnieć choćby ostatnie dokonania Tzusinga czy Wanton Witch. W ujęciu beli zyskują one jednak nowy i jeszcze bardziej radykalny wyraz. „Noise And Cries 굉음과 울음” uderza mocną energią i zapowiada, że ekstremalny underground z Azji jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Subtext/Unsound 2024

www.subtextrecordings.net

www.facebook.com/subtextrecordings

www.unsound.pl

www.facebook.com/unsoundfestival







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy