Wpisz i kliknij enter

Craven Faults – Sidings

Miłość eksplodująca.

Craven Faults jest artystą i kompozytorem muzyki elektronicznej. Raczej stroni od podawania swoich prawdziwych personaliów. Może sądzi, że będą odwracać uwagę słuchaczy od jego muzyki, która skupionej uwagi akurat potrzebuje. Najpewniej jest Anglikiem, a przynajmniej jego związki z Brytanią są ścisłe. Począwszy od samej nazwy, a skończywszy na muzyce inspirowanej północną częścią kraju, a szczególnie hrabstwem Yorkshire. Silnie zaznaczył swoje wejście na scenę pamiętnym debiutem „Erratics & Unconformities”.

Wydawanie płyt w styczniu, to zawsze jest dobry pomysł, bo więcej czasu na ich słuchanie ludzie są w stanie wygospodarować. Na nowy krążek Brytyjczyka „Sidings” należy przeznaczyć nieco ponad godzinę. Jest płyta z kategorii wartych każdej sekundy. Jej trzonem są trzy masywne utwory o czasie trwania w okolicach piętnastu minut każdy. Craven Faults zbudował album w oparciu o szeroką gamę analogowego sprzętu. Praktycznie nie wychodzimy poza sferę syntezatorów, a jego miłość do krautrocka na „Sidings” wręcz eksploduje.

Album otwiera epos o nazwie „Ganger”. Jest to utwór bardzo zdyscyplinowany. Otoczony niskim basem i wciągający bez reszty. Drugim wielkoludem jest „Stoneyman”. Różnice mamy spore, bo w tym utworze najważniejsza nie jest żelazna rytmika, a nerwowy puls przeszywający całą kompozycję. Po stronie tempa też dochodzi kilka zmiennych, choćby migoczące arpeggia syntezatorów czy rozchodzące się falami dźwięki. W tym utworze dzieje się dużo więcej. Pierwszy przypomina o najlepszych chwilach swego twórcy, a drugi jest śmiałym krokiem poza znane schematy.

Pięć utworów krótszych rozdzielających te długie należy do powściągliwych. Widać, że twórca przygotował je pieczołowicie, zamknął w nich urokliwe melodie („Incline Huttes”), do których prowadzą labirynty. „Yard Loup” każe sięgnąć po porównanie z Oneohtrix Point Never, a „Up Goods Distand, Down Goods Home” z Pye Corner Audio. Charakterystyczny minimalizm nie opuszcza nas do samego końca w postaci zamykającego „Far Closes”. Rozległy, z narastającym ekstatyzmem i ze znakomitym klipem nie tylko podkreśla autorskość „Sidings”, ale przede wszystkim stawia kropkę (albo wykrzyknik) na koniec wspaniałej płyty.

Leaf Label | 2026

Bandcamp: https://cravenfaults.bandcamp.com/album/sidings
FB: https://www.facebook.com/CravenFaults
FB Leaf: https://www.facebook.com/theleaflabel







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


3 Komentarzy

  1. O matko bosko, co to za AI nowomowa? Płyta bdb, ale tekst smutnie zły językowo, jest mi przykro, że się tutaj zagubiłem w internetach. Jestem w szoku, że ktoś się pod tym podpisał. Przykre..

  2. Recenzja zachęciła mnie do przesłuchania albumu, a przesłuchanie slbumu zachęciło do zapoznania się z całą dyskografią tego artysty (lub tą częścią, która jest dostępna w streamingu). No i kurde fajnie się tego słucha! Niby ambient, a sporo dynamiki. Epickie, kilkunastominutowe utwory ale bez zbędnego patosu; niby skromnie, a jednak bogato. Ogólnie kawał dobrej muzyki.
    Tak że teen, dzięki za polecajkę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy