Wpisz i kliknij enter

Nadia Struiwigh – IKIGAI

Podróż do lepszego świata.

Media stawiają ją dziś obok takich gwiazd sceny klubowej, jak Charlotte de Witte, Peggy Gou czy Nina Kraviz. Choć może nie jest jeszcze aż tak znana, potrafi podobnie jak jej koleżanki zagrać huraganowego seta z mocarnym techno. Nic więc dziwnego, że od kilku lat jest rezydentką berlińskiego Tresora. Taką muzykę zawierają też w znacznej mierze jej cyfrowe i winylowe EP-ki, które wydaje od początku minionej dekady. Umieściły je w swoich katalogach tak znane tłocznie, jak Blueprint, Clone, STOOR czy Nous’klaer Audio.

To jednak tylko jedno oblicze holenderskiej didżejki i producentki. Oto bowiem już od debiutanckiego albumu  „Lenticular” z 2017 roku eksperymentuje ona śmiało z bardziej ilustracyjną muzyką. Raz była to chmurna neoklasyka, jak na płycie „WHRRu”, a kiedy indziej – eteryczny ambient i IDM rodem z „Pax Aurora”. Sumą tych wszystkich doświadczeń okazał się wybitny krążek „Birds Of Paradise”, nagrany dla Dekmantela trzy lata temu. Dalej tym tropem idzie nowe wydawnictwo artystki, które firmuje jej własna tłocznia Distorted WaveZ.

„IKIGAI” to epicki materiał, na który składa się aż szesnaście nagrań. Wszystkie one zostały zrealizowane na klasycznych japońskich syntezatorach Akai czy Korg w berlińskim studiu producentki. Stąd też wyjątkowo głębokie i ciepłe brzmienie wszystkich utworów. A balansują one od minimalistycznego ambientu („4 4 4”), przez ejtisowy IDM („Night Changer”), po rozwibrowaną kosmische musik („Kairo”). Większość z tych kompozycji wypełniona jest syntezatorowymi modulacjami, nadającymi im przestrzenne czy wręcz panoramiczne brzmienie („Hikari”).

W nagraniach lokujących się bliżej IDM-u, pojawiają się nienachalne bity o połamanym metrum („Phantom Frequency”), w finale odwołujące się nawet do hip-hopu („Kokoro”) czy drum and bassu („IKIGAI”). Momentami holenderska producentka zwania tempo i wtedy dostajemy łagodnie bujające downtempo rodem z końcówki lat 90. („Circle The Sun”). W utworach tych pojawiają się wokalizy, głosy i szepty, wplecione w syntezatorową faktury („Magnetic Light, Magnetic Night”). W efekcie muzyka zaskakuje swym melodyjnym tonem, objawiając wręcz  komercyjny potencjał („Last Light Transmission”).

Materiał na „IKIGAI” powstał jako reakcja na śmierć ojca Nadii Struiwigh. To właśnie on przekazał jej pasję do maszyn – co sprawiło, że zafascynowała się oldskulowymi syntezatorami. Nie ma jednak w tej muzyce rozpaczy czy żałoby. Sądząc po tytułach, to dalekowschodnia duchowość pozwoliła Holenderce znaleźć pocieszenie i ukojenie po tej stracie. Stąd jej nowy album jest tak świetlisty i łagodny. To jakby dźwiękowa podróż do lepszego świata, w którym napełnia nas pokój, miłość i nadzieja.

Distorted WaveZ 2026

www.nadiastruiwigh.com

www.facebook.com/NadiaStruiwigh







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy