Nowoczesne latino z polskim akcentem.
Ten mający kolumbijskie korzenie producent, wychowywał się w spokojnej i ułożonej Szwajcarii. Być może dlatego szukał mocnych wrażeń – i znalazł je w kulturze klubowej. Zaczął tworzyć własną muzykę pod szyldem Look Like na początku minionej dekady. W kolejnych latach serwował taneczne killery, balansujące od disco do house’u, nakładem przede wszystkim własnej wytwórni Akoya Circles. Jego muzyka zdobywała coraz więcej słuchaczy i w 2019 roku nawet umieściła ją w swym katalogu ceniona wytwórnia Clone Royal Oak. Wtedy jednak w życiu i twórczości artysty nastąpiła radykalna zmiana.
Luca Durán odwiedził rodzinne strony – i trafił w sam środek niepokojów społecznych w Bogocie. Spędzając kolejne noce w domowym zamknięciu ze względu na godzinę policyjną, tworzył nagrania, które pozostając w kręgu electro i IDM-u, asymilowały wpływy latynoskiej egzotyki. Tak narodził się jego debiutancki album „Libertas” z 2021 roku. W tym samych czasie Durán nawiązał kontakt ze słynną wytwórnią TraTraTrax z Medellín, prowadzoną przez kolektyw Insurgentes i nagrał dla niej dwie EP-ki. Konsekwencją tej kooperacji jest teraz jego drugi album – „Killing Mariposas”.
Otwierająca ją „Lejania” to świetlisty ambient, w którym palce maczał Kelman Duran. Słychać tu też specyficzną melodeklamację w wykonaniu znanego z projektu Equinoxx wokalisty Gabsvorga, co sprawia, że muzyka nabiera karaibskiego tonu. Bardziej uniwersalne brzmienie ma „Arusi”, bo to syntezatorowa kompozycja o soundtrackowym rozmachu, łącząca piękną melodię wygraną na piano z delikatnymi smyczkami. W „Citizen Fire” przestrzenna elektronika zostaje zderzona z pełnym napięcia głosem manchesterskiego rapera Iceboy Violeta. Tytułowe nagranie „Killing Mariposas” splata tribalowy rytm z melodyjnymi klawiszami i niepokojącym szeptem Debit.
„Kumbia” to czytelne odniesienie do latynoskiej muzyki tanecznej, rozpisane na dudniący bit, masywny bas i melodeklamację Rosy Pistoli. „10002” zaczyna się niczym amerykański trap, by z czasem złapać szybki puls typowy dla reggaetonu. Nie brak tu etnicznych melodii i raperskich rymów za sprawą trójki gości: SAM-E, BÉBE YANA i Kamohelo. Podobnym bitem uderza „Wanna Be There”, zestawiając go z wokalnymi efektami. „Seraphine” to zamaszysty house, który zabarwia na popową modłę swym eterycznym śpiewem polska wokalistka – Kacha z duetu Coals. Płyta kończy się w podobnym stylu za sprawą „FDT”, w którym taneczny rytm zostaje zanurzony w bajkowej elektronice.
„Killing Mariposas” to zupełnie inny album niż „Libertas” sprzed pięciu lat. Tam dominowały klasyczne klubowe estetyki – electro, IDM czy techno. Durán zabarwiał je jedynie na latynoską modłę echami cumbii i dembow. Tutaj jest dokładnie na odwrót. Dziewięć nagrań z nowej płyty artysty skoncentrowanych jest mocno na egzotycznych bitach. Jedynie dwa utwory rezonują dalekim echem europejskiego house’u. Ta plemienna rytmika uzupełniona zostaje jednoznacznie na popową modłę. Durán idzie więc wyraźnie śladem Nicka Leona, demonstrując apetyt na światową sławę. Czy TraTraTrax będzie miało nową gwiazdę mainstreamowych rozmiarów? Pożyjemy, zobaczymy.
TraTraTrax 2026


Skomentuj