Wpisz i kliknij enter

Hallucinator – Landlocked

Ponadczasowe arcydzieło.

Kiedy w połowie lat 90. berliński duet Basic Channel zakończył działalność swej wytwórni po tą samą nazwą, wiadomo już było, że wymyślone przezeń dub-techno znajdzie wielu pomysłowych kontynuatorów na elektronicznej scenie. Dlatego też Moritz Von Oswald i Mark Ernestus postanowili powołać do życia nową tłocznię, która udostępniłaby swe moce przerobowe nadciagającej fali młodych twórców, eksperymentujących z tym brzmieniem. Tak narodziła się wytwórnia Chain Reaction, która zaczęła publikować pierwsze winylowe dwunastocalówki w 1995 roku.

Na pierwszy ogień poszły wydawnictwa berlińskich twórców, takich jak Substance, Vainqueur czy Monolake, ale z czasem w jej katalogu pojawili się również producenci spoza Niemiec. W 1998 roku w barwach Chain Reaction zadebiutowało brytyjskie trio Hallucnator, które stworzyło troje audiowizualnych artystów z Londynu: Edward George, Anna Piva i Trevor Mathison. Nagrali oni dla berlińskiej tłoczni do 2003 roku pięć EP-ek. Część znajdującego się na nich materiału trafiła na kompaktową kompilację „Landlocked” z 1999 roku, która obecnie powraca po raz pierwszy w swej historii w winylowej i cyfrowej wersji.

Wyjątkowy to zestaw na tle dokonań innych wykonawców z Chain Reaction. Choć za muzykę na płycie odpowiadali Anglicy, słychać, że ich korzenie tkwią w niemieckiej kosmische musik. Takie kompozycje, jak „Wipeout I” czy „Recall (Wipeout II)” mogłyby z powodzeniem znaleźć się na płytach grupy Kluster czy Conrada Schnitzlera. To muzyka spleciona z modulowanych syntezatorów, uzupełniona psychodelicznymi pogłosami i mechanicznymi rytmami. Stąd blisko oczywiści do industrialu spod znaku wczesnego Throbbing Gristle – i takie właśnie brzmienia znajdujemy w finałowej kompozycji „Hallucinator”.

Echa eksperymentalnej elektroniki z lat 70. słychać też w nagraniach wpisanych w formułę dub-techno. To choćby przypadek  „Black Angel” czy „Goldcoast”, gdzie zwaliste bity i masywne basy zostają uzupełnione kosmiczną elektroniką. W „People” i „Red Angel” dźwięki te nabierają bardziej podwodnego tonu, kojarząc się z ówczesnymi dokonaniami Porter Ricks. Taki utwór, jak „Rocket” mógłby z powodzeniem znaleźć się na płycie „Biokineticks” – a ozdabiająca go mordercza linia basowa, to przykład autentycznego geniuszu Anglików.

Hallucinator wypuszcza się też na inne terytoria. „Sethos” to niemal klasyczny tribal, spleciony z pasterskich dzwonków i plemiennych bębenków. W „Moonshot” dostajemy masywny dub, w którym pulusjący rytm zanurzony zostaje w gąszczu rozjeżdżonych klawiszy. Typowy ambient rozbrzmiewa w „Phebes”, bo nagranie to łączy rozwibrowane arpeggio z onirycznym tłem. Tuż obok lokuje się „Dusk”, w którym dostajemy organowy motyw, kojarzący się z partiami… Jona Lorda z Deep Purple. Tym samym i to nagranie przywołuje brzmienia z lat 70.

Po ponad pół wieku od swego wydania „Landlocked” robi jeszcze lepsze wrażenie niż kiedyś. Dub-techno zdążyło w tym czasie rozwinąć skrzydła i stać się jednym z wiodących nurtów muzyki klubowej. Z czasem zaczęło też zjadać swój ogon – i dopiero dziś odzyskuje dawną świeżość. Na tym tle muzyka angielskiego tria zachwyca swą odmiennością i oryginalnością. Na „Landlocked” dub, techno, ambient, kosmische musik i industrial tworzą tak niezwykły konglomerat, że trudno go porównać z czymkolwiek innym. Szkoda tylko, że Hallucinator zakończył działalność w 2003 roku. Została jednak fascynująca i  ponadczasowa muzyka, która za sprawa wytwórni Numbers dziś znów powraca w pełnej glorii – po raz pierwszy w cyfrowym i winylowym formacie.

Numbers 2026

www.nmbrs.net

www.facebook.com/nmbrs







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy