Wpisz i kliknij enter

Ferg’s Imaginary Big Band – The New Atomic

Na brytyjskiej scenie eksperymentalnego jazzu, improwizacji od dobrych kilku lat intensywnie działa Fergus Quill – kompozytor, basista, improwizator i lider Ferg’s Imaginary Big Band. Ten zespół składający się często z wielu muzyków zasłynął z grania niezwykle żywiołowych koncertów, ale też z nietuzinkowego eklektyzmu. Potrafią oscylować pomiędzy The Sun Ra Arkestra, Duke’em Ellingtonem, Countem Basie’em, Charlesem Mingusem, Sidneyem Bechetem, Johnem Zornem a… mrocznym doomowym brzmieniem duetu Sun O))) czy tym, co nagrywa japońska noise rockowa grupa Boredoms. Takie zestawienie może wydawać się nieco kuriozalnie, ale okazuje w pełni prawdziwe.

Ferg’s Imaginary Big Band

Tropiąc początki istnienia FIBB wskazałbym na pierwszy skład Fergus Quill’s Electric Noise Ensemble na kilka gitar i perkusji, aż do wydania pełnoprawnego albumu pod nazwą Ferg’s Imaginary Big Band w 2023 roku. Rok później ukazał się ich koncertowy materiał „Live at Lancaster Jazz Festival”.

W tym roku dostajemy płytę „The New Atomic” rozpisaną na ponad trzydziestoosobowy skład, wielogłowy jazzowy kolos, który nie patyczkuje się ze słuchaczami, i potrafi naprawdę przyprzeć do dźwiękowej ściany. Radykalne podejście do muzyki big-bandowej Ferg’s Imaginary Big Band wybucha już od pierwszej kompozycji „J Surfing On The Saturn” – czuć niczym niepohamowaną energię, wolność, ekspresję nie tylko w warstwie muzycznej, ale też w rozmaitych euforycznych okrzykach. Zaskakujące są momenty kiedy wydaje się, że płyniemy na big-bandowych fleszach z przeszłości, energicznych ale stabilnych, aż wypełza z głębokiego wnętrza tego orkiestrowego grania punkowe widomo!

„Wiele dużych zespołów jazzowych, których muzyka ukazuje się dziś, wydaje mi się pozbawionych treści i duszy. To kiepska próba odtworzenia czegoś, co kiedyś było radykalną sztuką. Chciałem pokazać, że kocham tę muzykę, ale bez poczucia, że trzeba ją trzymać w muzeum — że może być czymś, co świetnie robi się ze znajomymi, a nie czymś, czego słucha się w garniturach, w sali finansowanej przez przemysł zbrojeniowy. Byliśmy bardzo szczęśliwi, otrzymując nagrodę Petera Whittinghama Jazz Award, która pozwoliła nam nagrać w przestrzeni wystarczająco dużej, by pomieścić nas wszystkich. Ponieważ skład zespołu nieustannie się zmienia, uznaliśmy, że ważne jest, aby nagrać płytę właśnie w tym momencie” – Fergus Quill.

Trzy minuty z „Theme From 'The New Atomic’” robią duże wrażenie z trzymania w ryzach tak dużego zespołu nie tylko w momentach huraganowych zrywów, ale jak tu – z kolektywnej sinusoidy dryfującego tematu skonstruowanego z partii instrumentów dętych blaszanych i dętych drewnianych. Ferguson nie byłby sobą, gdyby znienacka nie obrał innego kierunku i nie zaprezentował coveru utworu Boba Dylana „Love Sick” pochodzącego z końca lat 90., obnażającego okropność miłości jako stanu („Mam dość miłości, ale jestem w samym jej środku”). Zrobili to świetnie, godnie oryginału, ale ze swoimi pazurzyskami.

„Do The Right Thing” to jak zapomniany klasyk wyciągnięty z filmów z lat 60./70. amerykańskich, gangsterskich, nocnych szalonych przejażdżek samochodem w rozmigoconym neonami mieście, gdzieś ulicami Harlemu i mijanie zza szyby niebezpiecznych obrazków z życia ulicy. Groove życia i śmierci, który mógłby się nigdy nie skończyć! Przy „Playing The Names” można poczuć ducha elektrycznego Miles’a Davisa z okresu „Bitches Brew” czy „Big Fun” z domieszką funkowego szaleństwa The Mahavishnu Orchestra. W „Besszilla” doomiastym liryzmem i free jazzem porykuje orkiestra Quilla, z niespodziewanym odskokiem w rejony Primusa spotykającego dziki punkowo-noise’owy band.  

Na tej płycie niczego nie można być pewnym, co pokazuje „Same Sky” – zmysłowa piosenka w stylu torch song, z bogatymi aranżacjami orkiestrowymi, aksamitnym głosem Amy Clark przypominającym czar występów Julie London lub Marilyn Monroe w filmie „Pół żartem, pół serio”. Na tym jednak nie koniec z klasyczną formą. Ferg’s Imaginary Big Band wzięli na warsztat „I Shall Not Be Moved” tradycyjną afroamerykańską pieśni duchową, gospelowy hymn, protest song śpiewany chociażby na polach podczas pracy. Pięknie to zaśpiewali doprawiając swoim szaleństwem. I na finał „¡Besszilla!” do którego powstało wideo. Ryk saksofonu barytonowego i niczym niepohamowany jazgot prowadzą do końca.

Na pewno do końca albumu, choć jak można wyczytać Ferg’s Imaginary Big Band wyszli ze studia z pięciogodzinnym materiałem, a „The New Atomic” to pierwsze czterdzieści minut. Przysłuchuje się różnym składom Fergusa Quilla i jedno jest pewne, że to postać z ogromnym potencjałem. Jego wkład w poszczególne projekty zawsze wywołuje – przynajmniej we mnie – zatrzymanie, uważne słuchanie i zadawanie sobie serii pytań: dlaczego właśnie tak a nie inaczej to sobie wykombinował? Być może „The New Atomic” nie jest dla wszystkich, jak każda inna, odmienna muzyka tego świata, ale nie włączyć tych nagrań byłoby srogim grzechem.   

Trash City Records | czerwiec 2026

Trash City Records: https://trashcityrecords.net/







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy