Dokładnie dziś premierę ma siódmy (!) studyjny album Ulli’ego Hammanna aka .VRIL (nie licząc serii trzech płyt nagranych przez niego wspólnie z Rødhådem jako Out Of Place Artefacts). Nowy longplay pt. „KRUX” to powrót producenta do renomowanej holenderskiej wytwórni Delsin, która wydała kilka jego poprzednich płyt tj. kolejno „Portal” (2015 r.), „Anima Mundi” (2017 r.) i następnie „Animist” w 2023 r.
„KRUX” z łaciny oznacza „sedno sprawy” i to rzeczywiście trafne określenie w kontekście ciekawej i dość pokaźnej dyskografii Niemca. A to dlatego, że nowym albumem .VRIL łączy w kulminacyjny punkt swoje wcześniejsze eksploracje dub-techno, które choć stanowiły solidny fundament poprzednich płyt, to jednocześnie – w mniejszym lub większym stopniu – osadzone były także w innych stylistykach od ambientu, przez drone, aż do deep techno i deep house.
Na „KRUX” dub-techno wyraźnie dominuje, a .VRIL wyciąga na pierwszy plan pełną werwy energię o niezwykle tanecznym charakterze. Żeby tej energii dodać jeszcze więcej różnorodności, na „KRUX” .VRIL zaprosił sporo gości – najczęściej bliskich sobie artystów, z którymi często dzielił doświadczenia podczas swojej muzycznej kariery: Rene Wise, ATEQ, z którym przecież znają się doskonale z czasów wydawnictw .VRILa w Giegling, AZARI, Aurora Halal czy Verraco.
Przestrzenno-futurystyczne kompozycje z „KRUX” z łatwością absorbują uwagę słuchacza. Po tytułowym intro dostajemy w istocie gotowy set, którego intensywność zbudowana została z wyczuciem, a jednocześnie wyraźnie klubową aurą – tu warto zwrócić uwagę na utwory takie jak „Signum Ex Auro”, „In The Noise We Found A Signal”, „Zukunft Von Gestern” czy „Rüyam”. Ich parkietową moc tworzą na przemian tempo i radość.
Takie brzmienia były obecne na wcześniejszych albumach .VRILa, jak choćby na „Animist” czy „Saturn Is A Supercomputer”, ale nigdy dotąd nie prezentował ich w tak jednolity i wyraźny sposób. „KRUX” jest tutaj jak zwieńczenie dotychczasowej solowej pracy Hammanna, która dryfowała z jednej strony między chłodnym techno i klubowymi tonami, a z drugiej – melancholią ambientu. Teraz następuje domknięcie tej muzycznej drogi w postaci jednoznacznego podsumowania. To dlatego wydawca płyty określa „KRUX” jako „moment, w którym wszystko się ze sobą splata.” W efekcie dostajemy album, który choć wyrasta z wysublimowanego muzycznego kosmosu artysty (tak niebywale przedstawionego na „Anima Mundi”), to jednak trafia w ludzkie i bardzo bliskie „tu i teraz”. A to coś wyraźnie nowego w twórczości .VRILa.
25 września 2026 | Delsin


Skomentuj