Chce się żyć.
Kiedy dziennikarze pytali „ojców” techno z Detroit o muzykę, która zainspirowała ich do stworzenia tego futurystycznego gatunku, to wszyscy oni wymieniali trzy zespoły wyrastające z brytyjskiego post-punka – Depeche Mode, New Order i The Cure. To stąd w ich utworach od początku poza rytmem, wywiedzionym z funku, ważna była również wyrazista melodia i sugestywny nastrój. Nie inaczej rzecz się miała z niemieckimi rówieśnikami czarnoskórych producentów z Kolonii.
Zanim Wolfgang Voigt, Michael Mayer i Jörg Burger zaczęli tworzyć własne nagrania, słuchali również angielskiej nowej fali. Nic więc dziwnego, że choć w ich wykonaniu techno miało bardziej minimalowy sznyt, zawsze liczyła się w nim również melodia. Z biegiem lat element ten stał się znakiem firmowym wydawnictw publikowanych przez ich tłocznię – Kompakt. Dowodem tego najnowsza z jej flagowych kompilacji.
DJ H0tline to młody talent z kolońskiej sceny klubowej – i jego „Xtasy” porywa na parkiet gorącym disco, ozdobionym tribalowymi congami i przebojową wokalizą. Taneczny nastrój podkręca Orlando Voorn, serwując w „So Deep” garażowy house, niesiony zmysłową melorecytacją w stylu Barry’ego White’a. Duet Frankey & Sandrino zabiera nas ćwierć wieku wstecz, nasycając „Disruption” moroderowym arpeggio na modłę słynnego „Age Of Love”. Za sprawą „What Hate Does To The Heart” uderza masywne electro, w którym jest też miejsce na wokalne efekty.
Echa post-punku z lat 80. słychać najwyraźniej w „Komm Schlaf Bei Mir” projektu Team 85E, za którym stoi Jörg Burger. Niby to zamaszysty tech-house, ale mroczny śpiew nadaje mu zdecydowanie nowofalowy sznyt. W „Burn Attitude” Michael Mayer sięga po pulsujący dub-house, splatając rwane akordy z ejtisową elektroniką. Pod szyldem Sog ukrywa się z kolei Wolfgang Voigt – i jego „Satisfaction” to typowe dlań minimalowe techno o mechanicznym rytmie i brzęczącym tonie.
Robag Wruhme jest specjalistą od hipnotycznego tech-house’u i takież brzmienie ma jego „Sabrah Desah”, w którym na pierwszy plan wysuwa się sążnista ściana tęsknych klawiszy, w której nurzają się ludzkie głosy. Dla odmiany Jürgen Paape sięga w „Unter dem Himmel” po słoneczny dub, ozdabiając go ejtisowymi pasażami i melodyjną wokalizą kolońskiej modelki Fenji Ludwig. Całość wieńczy łagodne downtempo, podrasowane jazzowym Rhodesem – „Bloß Nicht Setzen” w wykonaniu Reinhardta Voigta.
Dziesięć nagrań, składających się na promocyjną wersję „Total 26”, to muzyka, która nie pretenduje do niczego więcej, jak bycia pretekstem do dobrej zabawy. W każdym z nich mamy więc taneczny rytm, który uzupełniają pomysłowo podane melodie. Dużo tu wokali – ale nie tylko. Melodie wnosi też elektronika, w wielu przypadkach dyskretnie wystylizowana na połowę lat 80. Czuć tu zatem nie tylko erudycję twórców, ale też ich poczucie humoru. W efekcie każdy z utworów z „Total 26” to perełka bezpretensjonalnej muzyki klubowej, podrasowanej na popową modłę. Kiedy się słucha tej płyty, chce się tańczyć i śpiewać. Po prostu chce się żyć.
Kompakt 2026


Skomentuj