Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven
Łukasz Komła:

Rewolucji nie będzie.  

Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.



The Fear Ratio

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved

Suma najlepszych elementów.

Czytaj dalej »

The Fear Ratio – Refuge Of A Twisted Soul

Back to the old school!

Czytaj dalej »

Podsumowanie 2011 – Maciek Kaczmarski

Alfabetyczna lista 20 okazów z obu stron barykady dzielącej zachwyt od rozczarowania. Czytaj dalej »

The Fear Ratio – Light Box

Kiedy spogląda się wstecz, próbując odnaleźć wydawnictwa, które mogły w profetyczny sposób zapowiadać obecną eksplozję mrocznego techno, jednym z najważniejszych wydaje się być wydany trzy lata temu album Jamesa Ruskina – „The Dash”. Zawarte na nim sugestywne połączenie ciężkich bitów i pejzażowej elektroniki sięgającej korzeniami do lat 90. można dzisiaj odczytać jako zaskakująco wyrazistą zapowiedź tegorocznych dokonań Lucy, Xhina, Perca czy Oscara Mulero.

Mając na swym koncie cztery albumy, z których trzy wydał sam Tresor, a jeden jego własny Blueprint, Ruskin jawi się jako jeden z najważniejszych twórców brytyjskiego techno. Podobną pozycję zajmuje Mark Broom, mający w swym dorobku zarówno solowe płyty, jak również udaną kooperację z Davem Hillem w duecie Rue East. Obaj londyńscy producenci znali się od wielu lat – i w końcu postanowili połączyć siły powołując w zeszłym roku do życia wspólny projekt The Fear Ratio. Na pierwszy ogień poszły winylowe dwunastocalówki – „No Time Soon”, „Erotic Misery” i „Night Nurse”. Kiedy Ruskin i Broom wyładowali swą niespożytą energię w kilku klubowych killerach, przyszedł czas na bardziej refleksyjnie zorientowany album.



Potężna fala majestatycznych klawiszy („Intro”) prowadzi nas prosto do właściwego wątku – mordercze uderzenia tektonicznych bitów podszyte głębokimi pogłosami stanowią szkielet, na którym rozkładają się pobrzękujące akordy IDM-owych syntezatorów oplecione chrzęszczącymi efektami („Guv 1”). Potem uderza sprężysty bit ciężkiego techno, który uzupełniają jednak nastrojowe pasaże przywołujące wspomnienie dawnych dokonań projektów w rodzaju B12, Redcell czy Stasis. Pięknie się to wszystko łączy na ambientowym tle, odmalowanym ze strzelistych smug onirycznego dźwięku („Ax”).

Centrum albumu stanowi solidny zestaw dubstepowych eksperymentów. Oto szeleszczący studyjnymi defektami „Pinhead” rozbrzmiewa zimnymi akordami metalicznych klawiszy w stylu Autechre, zza których dobiegają anielskie głosy kościelnego chóru. W „Antiarc” trafiamy na miarowy puls rytmicznego walca, który niespodziewanie rozrywają krótkie wstawki jungle`owych połamańców – a wszystko to zanurzone w sążnistych pasażach podniosłych syntezatorów. I jeszcze głęboki „Bronik” – wpisujący cmokające efekty rodem z IDM w kontekst detroitowych pasaży przypominających tęskne melodie z utworów Carla Craiga.

„Mas” to już powrót na klubowy parkiet – czyli skoczne techno o świdrującym loopie, które wręcz nie pozwala usiedzieć w miejscu. Inny ciężar ma już „Morning Blues”. Zdubowany bit wsparty warczącym basem smagają tutaj blaszane akordy, wiodąc słuchacza wprost do apokaliptycznego finału, wymodelowanego na wzór najbardziej mistycznych nagrań Autechre. Kontynuację tego wątku stanowią dwie dalsze kompozycje – „Guv Three” i „The Quick And The Dead”. Tchną one egzystencjalnym smutkiem ewokowanym przez miarowy pochód grobowego basu i tęsknie zawodzące syntezatory.

Podstawowy materiał uzupełniają dwa bonusowe remiksy. Najpierw pojawia się „Gov Three” przemodelowany przez Deadhand (inny alias Ruskina i Brooma) na spowolnione techno o berghainowym brzmieniu, a potem „Morning Blues” – zamieniony przez Plaid na dubstepowy killer o przejmującej melodyce.

Twórcy „Light Box” wykorzystali swe długoletnie doświadczenie na elektronicznej scenie do stworzenia dzieła o wręcz monumentalnym rozmachu. Syntetyzuje ono wszystko to, co obecnie najbardziej efektowne w nowych brzmieniach – potęgę techno, ciężar dubstepu i melancholię IDM-u. Efekty są porażające. Płyta roku?

Blueprint 2011

www.dj-jamesruskin.blogspot.com

www.myspace.com/markbroom