Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.

Tunes Of Negation – Reach The Endless Sea
Jarek Szczęsny:

Problem leży gdzie indziej.

BNNT is Jacek Sienkiewicz – Multiversion #5
Jarek Szczęsny:

Część piąta – finał.



Mirt – Heading South

Wydaje się, że dźwięk rośnie, podnosi się, ale to iluzja. Choć wydaje się, że dźwięk odbija wzory obserwowalnego świata, on uczy się jego porządku. Uczy się rozwijać, myśleć, żyć – David Toop.

Wciąż mam w pamięci album Mirta – „Artificial Field Recordings” (2011), jak sam tytuł płyty wskazywał, materiał wynikał z fascynacji wykorzystania nagrań terenowych. Był to album, który doskonale imitował procesy związane z field recordingiem, uzyskanym na bazie instrumentów – mieliśmy swego rodzaju koncept album.

Nie inaczej jest na nowej płycie „Heading South”. Jednym z wytrychów umożliwiającym interpretację tego materiału jest zachwyt autora filmami klasy B, książkami i komiksami z tej samej półki.

Pierwsze nagranie „Disaster” rozpoczyna się bliżej nieokreślonym dialogiem filmowym, a zaraz potem delikatne dźwięki płynące z trąbki doskonale rezonują z mikroklimatem elektronicznych pęknięć.

Już od dłuższego czasu Tomasz Mirt zapowiadał, że nagra płytę wypełnioną piosenkami. Na pewno nie tym razem, ale znakomitą namiastkę jego możliwości wokalnych znajdziemy w nagraniu „Soul”. Klimat tej kompozycji ma coś w sobie z opuszczonej chaty, stojącej gdzieś na skraju lasu… Co do tembru, nie mogę uciec od skojarzeń z barwą i sposobem śpiewania jaki prezentuje Edward Ka-Spel z The Legendary Pink Dots.

Upozorowana bioakustyka w nagraniach jest pełna wdzięku i wyjątkowej poetyki. Nie wiem, co by powiedział na to Francisco López. Ale ja słyszę głos ptaka w utworze „Soul”, który zgrabnie wchodzi w dialog z intrygującą partią syntezatora i preparowanej gitary. W myśl Lópeza, odgłos sugerowanego przeze mnie ptaka z „Soul” nie odbija się z od poszycia lasu, lecz zwinnie rozbija i jednocześnie urzeczywistnia w mojej wyobraźni mnóstwo różnych wizji.

Uwielbiam nierealność, a wręcz hipernierealność w kompozycjach Mirta. Wynikiem takiego stanu jest utwór „Bury Me Here”, gdzie mamy ambient spleciony z mikrotonalnych elektronicznych fraz i field recordingu.

Zamiłowanie do muzyki etnicznej z Afryki i jej symboliki odnajdziemy w nagraniach „Papa Legba” (ważna postać u wyznawców voodoo) i „Hunger”. Mam na myśli pierwotną rytmikę dającą się wyczuć w „Papa Legba” – zbudowaną na powtarzającej się melodii granej na syntezatorze, zatopionej w elektronicznych niuansach. Za to w „Hunger” mamy zapętlony i zniekształcony efektami głos, podszyty plemienną i tajemniczą mocą.

Kodą zamykającą album jest utwór „South”, a w nim mnóstwo resentymentów do lat ’80-tych, szczególnie w warstwie brzmień syntezatora (w niskich, basowych rejestrach), jak i wszechobecny minimalizm.

Jedną z charakterystycznych prac René Magritte’a jest obraz „To nie jest fajka”. I nie mogę się powstrzymać, aby nie sparafrazować tytułu tego dzieła w kontekście twórczości Tomasza Mirta, gdyż „To nie jest muzyka”, to raczej dźwięki przyjmują postać muzyki.

To co robi artysta na „Heading South” i nie tylko na tym krążku, jest tak odrealnione, że sam Magritte byłby zachwycony i pobudzony do stworzenia kolejnych surrealistycznych obrazów.

Konsekwencja i dyscyplina w rzemiośle Mirta powinna uskrzydlić i natchnąć innych artystów. „Heading South” to tylko kolejny przykład na to czym jest posiadanie własnego brzmienia, które umożliwia kreowanie nierealnych doznań w muzyce w tak realnych czasach jakie mamy.

2013 | Backwards

 

Album opublikowała włoska oficyna Backwards. Płytę można kupić na winylu i to w dwóch kolorach. Nakład limitowany – 100 sztuk w kolorze żółtym i 200 kopii w kolorze czarnym.

Strona Cat|Sun »Strona MonotypeRec »Strona Brasil and The Gallowbrothers Band »Modularne.info »Słuchaj na Soundcloud »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Endrave

    Ogólnie.. to po ładnym i składnym opisie, aż chce się posłuchać.

  2. _}{_Comp_{}_

    Słucham właśnie z synem, kiwa z aprobatą, też jemu się podoba.