Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.



Justin Faust – Spellbound

Pitu-pitu na synthciku.

Justin Faust to całkiem sympatyczny producent z Monachium. Jego facebook, twitter, pęka od ironicznych komentarzy i śmiesznych zdjęć, wrzutek, wszystkiego o rzeczywistości i środowisku muzycznym. Najbardziej uwielbia podśmiechujki z Aviciiego, Tiesto, niewydarzonych DJów. No dobra, ale nie jest komikiem, tylko DJem. Od 2010 wydaje głównie EPki i single w stylu nu-disco, funk, synth, płynąc sobie wraz z założycielami Discotexas (Moullinexem i Xinobim) przez świat. Był niewątpliwie jednym z najciekawszych twórców tego nurtu, wyróżniając się świeżymi i energetycznymi produkcjami takimi jak:

Był. Bo album „Spellbound”, debiutancki longplay, który wydał niestety spycha go do podrzędnej ligi. I potwierdza teorię, że wielu artystów nowego disco singlami i EPkami potrafi wypracować sobie markę, potykając się na pełnowymiarowych produkcjach.

Dwanaście utworów na albumie jest utrzymane w jednostajnym klimacie popowo-elektroniczno-syntezatorowym. Instrumentalne utwory nie są majstersztykiem ani producenckim, ani brzmieniowym, choć trzeba przyznać że takie jak: singlowy „Spellbound” czy znany już od całkiem długiego czasu „Girl Talk”, przykuwają uwagę. To jednak jest niewiele po tym co pokazał wcześniej na krótszych formach, ani po tym, co pojawia się teraz na rynku. To poprawna robota, ale chwalić się takim longplayem nie wypada. Wpada jednym, wypada drugim uchem. Muzyka tła i pastelowych knajp. Sorry, Justin!

Discotexas, 2013

2/5

Najlepsze momenty: Spellbound, Girl Talk

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.