Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



Justin Faust – Spellbound

Pitu-pitu na synthciku.

Justin Faust to całkiem sympatyczny producent z Monachium. Jego facebook, twitter, pęka od ironicznych komentarzy i śmiesznych zdjęć, wrzutek, wszystkiego o rzeczywistości i środowisku muzycznym. Najbardziej uwielbia podśmiechujki z Aviciiego, Tiesto, niewydarzonych DJów. No dobra, ale nie jest komikiem, tylko DJem. Od 2010 wydaje głównie EPki i single w stylu nu-disco, funk, synth, płynąc sobie wraz z założycielami Discotexas (Moullinexem i Xinobim) przez świat. Był niewątpliwie jednym z najciekawszych twórców tego nurtu, wyróżniając się świeżymi i energetycznymi produkcjami takimi jak:

Był. Bo album „Spellbound”, debiutancki longplay, który wydał niestety spycha go do podrzędnej ligi. I potwierdza teorię, że wielu artystów nowego disco singlami i EPkami potrafi wypracować sobie markę, potykając się na pełnowymiarowych produkcjach.

Dwanaście utworów na albumie jest utrzymane w jednostajnym klimacie popowo-elektroniczno-syntezatorowym. Instrumentalne utwory nie są majstersztykiem ani producenckim, ani brzmieniowym, choć trzeba przyznać że takie jak: singlowy „Spellbound” czy znany już od całkiem długiego czasu „Girl Talk”, przykuwają uwagę. To jednak jest niewiele po tym co pokazał wcześniej na krótszych formach, ani po tym, co pojawia się teraz na rynku. To poprawna robota, ale chwalić się takim longplayem nie wypada. Wpada jednym, wypada drugim uchem. Muzyka tła i pastelowych knajp. Sorry, Justin!

Discotexas, 2013

2/5

Najlepsze momenty: Spellbound, Girl Talk

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.