Ipek Gorgun – Ecce Homo
Jarek Szczęsny:

Trudny człowiek.

Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.



Pauline Oliveros & David Rothenberg & Timothy Hill – Cicada Dream Band

Owady, klarnety i śpiew.

Rok 2013 był to wyjątkowy czas dla cykad – owadów rozpoznawalnych głównie po dźwiękach, wydawanych przez samce za pomocą narządów (tymbali) u nasady odwłoka, gdyż w Nowym Jorku można było spotkać ich miliony. Te muzyczne owady pojawiają się tylko raz na siedemnaście lat. W Stanach Zjednoczonych powszechnie nazywane są 17-letnią szarańczą. Z okazji tego wydarzenia David Rothenberg (klarnety, iPad, obiekty), kompozytorka Pauline Oliveros (akordeon) i wokalista Timothy Hill, postanowili uczcić ten moment serią koncertów w towarzystwie samych cykad. Okazało się, że muzykom to nie wystarczyło i udali się do słynnego studia Dreamland, aby zarejestrować wspólny materiał. W efekcie powstał niezwykłej urody album „Cicada Dream Band”.

Nie od dziś wiadomo, że David Rothenberg to genialny artysta patrzący na muzykę przez pryzmat świata zwierząt. Bardzo dobrze pamiętam jego płytę „Bug Music” (Gruenrekorder, 2010), na której łączył odgłosy różnych owadów z partiami klarnetu. Mało tego, wykonywał te kompozycje mając na swoich plecach cykady (zdjęcie). Najmniej znaną mi postacią jest Timothy Hill. Wyczytałem, że współpracował z wieloma artystami, takimi jak John Cage, Bill Frisell, Jeff Buckley, Pete Seeger, Madan Gopal Singh i David Hykes.

„Cicada Dream Band” to jedenaście kompozycji, dzięki którym przenosimy się do świata improwizacji i medytacji, w otoczeniu odgłosów cykad, świerszczy, humbaków, żab i ptaków. Krążek otwiera świetne nagranie „Who Said What?” będące doskonałą wizytówką całości, gdzie klarnet, delikatne tła akordeonu, gardłowy śpiew Hilla i elektronika, stały się czymś na kształt muzycznej abstrakcji. Ten wątek artyści umiejętnie kontynuują w dalszej części longplaya („Room at the Inn” i „Last Night in the Holocene”). Z kolei „Arc Hive” to wręcz ambientowy fragment.

Nocny oddech lasu przy akompaniamencie cykad można poczuć w „Information National Forest”. W utworach „Several More Happened” i „As Many Inside as Outside” pojawił się nawet klezmerski mistycyzm. Zaś śpiew Hilla w kompozycjach „All Creatures Get It” i „Three of a Mind” skojarzył mi się z tym, co niegdyś robił Nusrat Fateh Ali Khan. W „The Longest Song in the World” odgłosy humbaka niczym zapętlone drony wzmagają uczucie głębi, a do tego są znakomitym kompanem dla klarnetu basowego. Płytę zamyka epickie „How We Got Here”, z imponującymi partiami akordeonu Oliveros i klarnetu Rothenberga. Momentami poczułem się jak w transie spod znaku Popol Vuh.

Z pewnością album „Cicada Dream Band” to materiał do wielokrotnego odtwarzania. Każde kolejne przesłuchanie pozwala odkryć piękno tych kompozycji, w których kluczową rolę odegrały cykady, czyli latające pudła rezonansowe. Ich „rozmigotane” odgłosy są tak intensywne, że często przekraczają skalę 106 dB. Na „Cicada Dream Band” jedynie w subtelny sposób zaznaczyły swoją obecność. Dźwiękowe eksperymenty tria Oliveros/Rothenberg/Hill są wręcz emblematycznym przykładem „owadziej awangardy”.

październik 2014 | Gruenrekorder

 

Strona Gruenrekorder »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze