MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.



Killawatt – Émigré

Dubstepu wariacje z electro, muzyką techniczną oraz szamańskie podejście do kwestii subbasu. Już od miesiąca możemy cieszyć się pierwszym albumem długogrającym Killawatta.

Mathew Watt to jeden z najjaśniejszych punktów labelu Osiris Music UK a zaprezentowany w lutym tego roku album jest potwierdzeniem jego silnej pozycji. Cała produkcja nosi tytuł „Émigré” a jego esencją jest dwanaście tłustych i tęgich numerów, skaczących po rozpiętej siatce elektronicznego spektrum. Ad rem, sprawdźmy co prezentuje owe dzieło.

Poppin’ Veins to krótkie intro, zapowiadające ogólny charakter tego albumu – będzie mroczno, tajemniczo, surowo, chłodno oraz czasami przerażająco – tak jak lubię! „Blackhole Flamenco” jest burzą niespokojnych syntezatorów z często wybijaną stopą oraz ciężkim pasmem basu w dolnych rejestrach. Końcówka utworu to gradacja wszystkich dźwięków wydobywanych z wtyczek VST, która przypomina rój rozwścieczonych pszczół. Po tym utworze Mathew Watt wyciąga najcięższe działa i nie bierze rannych. „Excessive Hyberbole” rozpoczyna się od zapętlonego i odwróconego sampla z elementami pociętego wokalu. Z każdą sekundą dochodzą kolejne elementy układanki a powstałego efektu śnieżnej kuli nikt i nic nie jest w stanie powstrzymać. Silne uderzenie perkusji ze sprzężonym basem oraz wystrzeliwane (dosłownie) seryjne wiązki werbli oraz hi-hatów tworzą coś na modłę wojny cyborgów. Wisienką na torcie jest tępy, blaszany snare uderzany z charakterystyczną dubstepową przerwą. Od czwartej minuty mamy do czynienia z kulminacyjnym natężeniem dźwięków i pasm – szarża w wąwozie Somosierra to małe piwko przy tym piekle.

„Pressgang” zapowiadał album i jest kolejnym diamentem na tej płycie. Stricte techniczna produkcja przypomina mroczne dokonania Vessel oraz Andy’ego Stotta. Dźwięki rodem ze startu rakiety z terminala lotniczego NASA. Dynamiczna i surowa stopa niesie się na echu rozdętego subbasu. Z jednej strony drewniane werble oraz przesterowane synthy utrzymują nas w dubstepowej reminiscencji, z drugiej zaś zawieszeni jesteśmy w mroźnych rejonach technicznego królestwa. Obok „Excessive Hyberbole” oraz „Pressgang” moim ulubionym numerem na tej płycie jest „Onslow Road”.To estetyka sprzed lat, którą Killawatt z powodzeniem eksplorował w klasycznych tempach 140bpm. Kto jeszcze pamięta niezapomniane featuringi z Ipmanem, Thelemem oraz Kryptic Minds? Ten kawałek to przeniesienie odbioru w rejony Bliskiego Wschodu oraz okraszenie go najlepszymi elementami orientu. Tajemnicze smyczki wprowadzają dudniące gdzieś w tle gongi a na pierwszy plan wchodzą perfekcyjne tam-tamy oraz bębny conga. Te opuszczone na środku pustyni miasto kryje wiele tajemnic ale nam podano zaledwie jej namiastkę. Doskonała produkcja.

„Destination Unknown” oraz „Zizi” stanowią swojego rodzaju zapis „rozmów” komputerów, diód kontrolnych, automatów do gier, telewizorów oraz odbiorników radiowych. To dziwaczne wysypisko zdezelowanego sprzętu elektronicznego odżyło w szalonym umyśle, aby chociaż na chwilę odkryć przed nami pokręcone zjawisko sztucznej inteligencji. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze utwór „Spinal Swarm”, gdzie idealne współgranie padów oraz perkusyjnego instrumentarium budują genialną architekturę utworu – najlepszą na tej płycie.

No właśnie, jaka jest ta produkcja? Na pewno nie można jej odbierać zróżnicowania oraz odwagi, chociaż nie będę ukrywał, że absolutnie nie tego spodziewałem się po tym artyście (zatem mnie zaskoczył). Brakuje mi jednak spójności i pewnej wizji, która idealnie scalałaby całość. Cieszę się, że w muzyce dubstep trwają poszukiwania oraz eksploracje nowej drogi tego gatunku, gdyż świeże powietrze jest ttutaj po prostu niezbędne. Poza tym, to co robią stajnie Deep Medi oraz Osiris jest świetną robotą i co jakiś czas z pewnością usłyszymy o nowej próbie obronienia tego gatunku.

23.02.2015 | Osiris Music UK– OSMUK041LP

http://www.discogs.com/artist/554592-Killawatt-2?page=1

https://www.facebook.com/KillawattMusic

http://osirismusicuk.co.uk/

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.