Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.



Duane Pitre – Bayou Electric

Niespiesznie płynące drony w rytmie nagrań terenowych.

Doskonale pamiętam moment, a był to rok 2012, kiedy to amerykański kompozytor, performer zajmujący się sztuką akustyczną (sound art) oraz fan jazdy na deskorolce, wydał swój kapitalny album „Feel Free”. Następnie odpowiedział na nasze „3 pytania”, gdzie m.in. zdradził czego na co dzień słucha. Płyta „Feel Free” okazała się zapowiedzią większej całości. W 2013 roku pojawiła się kolejna muzyczna opowieść, pt. „Bridges” (nasza recenzja). Tam Pitre połączył epokę średniowiecza ze współczesnością. Materiał był zdecydowanie trudniejszy w odbiorze niż „Feel Free”, ale równie głęboki, przejmujący i hipnozujący.

Longplay „Bayou Electric” to z kolei wyprawa w rodzinne strony artysty, do miejsca Four Mile Bayou w stanie Luizjana (jego przodkowie osiedlili się tam w 1922 oku). Kilka lat temu, w sierpniową noc, Pitre zarejestrował w okolicach Four Mile Bayou sporo dźwięków natury (słychać głównie niezwykłe odgłosy świerszczy/cykad), które zamieniły się w szkielet ponad czterdziestominutowej kompozycji „Bayou Electric”. Twórca podkreśla, że nie chciał zmieniać czy obrabiać nagrań terenowych, lecz pozostawić je w stanie surowym i zbudować wokół nich narrację.

Tym razem Amerykanin wykorzystał skrzypce, wiolonczelę, altówkę i syntezatory. Oczywiście niezmiennie posługuje się także alternatywnymi procesami strojenia poszczególnych instrumentów, co każdorazowo daje wyśmienity efekt. Senny nastrój utworu „Bayou Electric” przenosi nas w okolice mokradeł Luizjany i działa wręcz terapeutycznie, uspokajająco (przynajmniej na mnie). Minimalistyczne dźwięki instrumentów, zgrabnie podłączają się do szerokiego pasma/strumienia niekończących się zmian harmonicznych wytwarzanych przez owadzią orkiestrę.

Muzyka z „Bayou Electric” jest jak kamfora, którą warto naciera się każdego dnia. Zaczyna działać już po kilku minutach – wtedy jesteśmy w zupełnie innym miejscu/świecie, gdzie współrzędne geograficzne przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczy się tylko oderwanie i dryf po obrzeżach naszej świadomości.

04.09.2015 | Important Records

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »Strona Important Records »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.