Idris Ackamoor & The Pyramids – An Angel Fell
Łukasz Komła:

Idris Ackamoor na szczycie kolejnej piramidy!

Betonkust & Palmbomen II – Center Parcs
Paweł Gzyl:

Soundtrack do wspomnień z taśmy VHS.

Eltron – Le Volte EP
Ania Pietrzak:

Panie i Panowie, zapraszamy do podwodnego tańca! Wężykiem, wężykiem…

Lolasister – Infinite Jest EP
Łukasz Komła:

Debiutancka EP-ka szwajcarskiego zespołu Lolasister to poetycki mariaż folku i jazzu.  

LUMP – Lump
Jarek Szczęsny:

Produkt wysokiej jakości.

AMMAR 808 – Maghreb United
Łukasz Komła:

Syntezator zjednoczył Maghreb!

Watergate 24 – Mixed By Jimi Jules
Paweł Gzyl:

Ucieczka w tropiki.

Patrick Higgins – Dossier
Jarek Szczęsny:

Pół na pół.

Eartheater – IRISIRI
Paweł Gzyl:

Pociągająca niejednoznaczność.

Âme – Dream House
Paweł Gzyl:

Wymarzony album, wymarzony dom.

Jon Hassell – Listening To Pictures (Pentimento Volume One)
Łukasz Komła:

81-letni twórca terminu „Czwarty Świat” wraca z nowym albumem. To nie jest fake!

Oneohtrix Point Never – Age Of
Jarek Szczęsny:

Piosenki – tak. Koncept – nie.

Mgun – Axiom
Paweł Gzyl:

Z szacunkiem dla poprzedników.

Mary Lattimore – Hundreds of Days
Jarek Szczęsny:

Odrębny mikrokosmos.



Duane Pitre – Bayou Electric

Niespiesznie płynące drony w rytmie nagrań terenowych.

Doskonale pamiętam moment, a był to rok 2012, kiedy to amerykański kompozytor, performer zajmujący się sztuką akustyczną (sound art) oraz fan jazdy na deskorolce, wydał swój kapitalny album „Feel Free”. Następnie odpowiedział na nasze „3 pytania”, gdzie m.in. zdradził czego na co dzień słucha. Płyta „Feel Free” okazała się zapowiedzią większej całości. W 2013 roku pojawiła się kolejna muzyczna opowieść, pt. „Bridges” (nasza recenzja). Tam Pitre połączył epokę średniowiecza ze współczesnością. Materiał był zdecydowanie trudniejszy w odbiorze niż „Feel Free”, ale równie głęboki, przejmujący i hipnozujący.

Longplay „Bayou Electric” to z kolei wyprawa w rodzinne strony artysty, do miejsca Four Mile Bayou w stanie Luizjana (jego przodkowie osiedlili się tam w 1922 oku). Kilka lat temu, w sierpniową noc, Pitre zarejestrował w okolicach Four Mile Bayou sporo dźwięków natury (słychać głównie niezwykłe odgłosy świerszczy/cykad), które zamieniły się w szkielet ponad czterdziestominutowej kompozycji „Bayou Electric”. Twórca podkreśla, że nie chciał zmieniać czy obrabiać nagrań terenowych, lecz pozostawić je w stanie surowym i zbudować wokół nich narrację.

Tym razem Amerykanin wykorzystał skrzypce, wiolonczelę, altówkę i syntezatory. Oczywiście niezmiennie posługuje się także alternatywnymi procesami strojenia poszczególnych instrumentów, co każdorazowo daje wyśmienity efekt. Senny nastrój utworu „Bayou Electric” przenosi nas w okolice mokradeł Luizjany i działa wręcz terapeutycznie, uspokajająco (przynajmniej na mnie). Minimalistyczne dźwięki instrumentów, zgrabnie podłączają się do szerokiego pasma/strumienia niekończących się zmian harmonicznych wytwarzanych przez owadzią orkiestrę.

Muzyka z „Bayou Electric” jest jak kamfora, którą warto naciera się każdego dnia. Zaczyna działać już po kilku minutach – wtedy jesteśmy w zupełnie innym miejscu/świecie, gdzie współrzędne geograficzne przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczy się tylko oderwanie i dryf po obrzeżach naszej świadomości.

04.09.2015 | Important Records

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »Strona Important Records »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.