Steve Hauschildt i Ben Chatwin
Jarek Szczęsny:

Muzyka filmowa bez filmu.

Xavier Charles / Jacques Di Donato – Ilex
Łukasz Komła:

Poprzedni album francuskich klarnecistów ukazał się 22 lata temu. Mimo upływu lat niezmiennie improwizują na najwyższym poziomie.

Actress x London Contemporary Orchestra ‎– LAGEOS
Jarek Szczęsny:

Przesunięta granica.

Patryk Cannon – Family Movies Waves And Friends
Jarek Szczęsny:

Światowo jest.

Shygirl – Cruel Practice EP
Jarek Szczęsny:

Supernowa.

kIRk – Ich dzikie serca
Łukasz Komła:

„Ich dzikie serca” nadają naszym sercom rytm.

Underworld & Iggy Pop ‎– Teatime Dub Encounters
Jarek Szczęsny:

To były czasy, kiedy podrywało się stewardesy.

Jaye Jayle – No Trail and Other Unholy Paths
Jarek Szczęsny:

Americana poddana eksperymentom.

Trzy z Trzech Szóstek
Jarek Szczęsny:

Duy Gebord, Surowa Kara Za Grzechy i Krew.

Palmer Eldritch – Sidereal
Jarek Szczęsny:

Dobre kombinacje.

Kamasi Washington – Heaven And Earth
Jarek Szczęsny:

Kumulacja kulminacji.

Jimi Tenor – Order of Nothingness
Łukasz Komła:

Soundtrack tego lata!

Tropic of Coldness – Framed Waves
Jarek Szczęsny:

Nawet latem jest tu zimno.

Skadedyr – Musikk!
Łukasz Komła:

Norweskie „Szkodniki” potrafią zmysłowo kąsać awangardę! 



Duane Pitre – Bayou Electric

Niespiesznie płynące drony w rytmie nagrań terenowych.

Doskonale pamiętam moment, a był to rok 2012, kiedy to amerykański kompozytor, performer zajmujący się sztuką akustyczną (sound art) oraz fan jazdy na deskorolce, wydał swój kapitalny album „Feel Free”. Następnie odpowiedział na nasze „3 pytania”, gdzie m.in. zdradził czego na co dzień słucha. Płyta „Feel Free” okazała się zapowiedzią większej całości. W 2013 roku pojawiła się kolejna muzyczna opowieść, pt. „Bridges” (nasza recenzja). Tam Pitre połączył epokę średniowiecza ze współczesnością. Materiał był zdecydowanie trudniejszy w odbiorze niż „Feel Free”, ale równie głęboki, przejmujący i hipnozujący.

Longplay „Bayou Electric” to z kolei wyprawa w rodzinne strony artysty, do miejsca Four Mile Bayou w stanie Luizjana (jego przodkowie osiedlili się tam w 1922 oku). Kilka lat temu, w sierpniową noc, Pitre zarejestrował w okolicach Four Mile Bayou sporo dźwięków natury (słychać głównie niezwykłe odgłosy świerszczy/cykad), które zamieniły się w szkielet ponad czterdziestominutowej kompozycji „Bayou Electric”. Twórca podkreśla, że nie chciał zmieniać czy obrabiać nagrań terenowych, lecz pozostawić je w stanie surowym i zbudować wokół nich narrację.

Tym razem Amerykanin wykorzystał skrzypce, wiolonczelę, altówkę i syntezatory. Oczywiście niezmiennie posługuje się także alternatywnymi procesami strojenia poszczególnych instrumentów, co każdorazowo daje wyśmienity efekt. Senny nastrój utworu „Bayou Electric” przenosi nas w okolice mokradeł Luizjany i działa wręcz terapeutycznie, uspokajająco (przynajmniej na mnie). Minimalistyczne dźwięki instrumentów, zgrabnie podłączają się do szerokiego pasma/strumienia niekończących się zmian harmonicznych wytwarzanych przez owadzią orkiestrę.

Muzyka z „Bayou Electric” jest jak kamfora, którą warto naciera się każdego dnia. Zaczyna działać już po kilku minutach – wtedy jesteśmy w zupełnie innym miejscu/świecie, gdzie współrzędne geograficzne przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczy się tylko oderwanie i dryf po obrzeżach naszej świadomości.

04.09.2015 | Important Records

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »Strona Important Records »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.