Wpisz i kliknij enter

HOSH – Connecting The Dots


Hamburg słynął do tej pory z jednej wytwórni płytowej – Dial. Właściwie dopiero niedawno pojawiła się konkurencja. Cztery lata temu miejscowy didżej i producent Solomun założył Diynamic Music, której wydawnictwa szybko trafiły do europejskich klubów. Bo o ile Dial stawia na wyjątkowo wyrafinowane produkcje, tak jej młodszy rywal – na zdecydowanie bardziej komercyjne brzmienia. Przykładem tego najnowsza płyta w katalogu Diynamic Music – debiutancki album Holgera Behna występującego pod szyldem HOSH.

Solomun i HOSH znają się już od dawna – kiedyś nawet byli współlokatorami w jednym mieszkaniu. Nic dziwnego, że często razem współpracują, a ich muzyka jest do siebie bardzo podobna. To funkcjonalny tech-house – stąd nagrania i remiksy tego drugiego publikowały tak zasłużone dla tej estetyki wytwórnie, jak Stil Vor Talent, Get Physical, Freerange czy Dessous. Najwięcej z nich Behn wydał oczywiście w firmie przyjaciela, podobnie zresztą, jak i swój pierwszy album – „Connecting The Dots”.

Płyta pokazuje, że HOSH potrafi kokietować zarówno mainstreamową, jak również undergroundową publiczność. Dwa najbardziej komercyjne utwory z zestawu – „Hamburg Night” i „Finally Mine” rozbrzmiewają ciepłymi dźwiękami, nad którymi unoszą się wyraziste wokalizy – duetu Ost & Kjex w pierwszym przypadku i Misstress Barbary – w drugim. W efekcie obie kompozycje lokują się w formule przebojowej piosenki, atrakcyjnej zarówno dla klubowego, jak i radiowego odbiorcy.

Kontrapunktem dla tych chwytliwych kawałków są dwa inne – „Cash The Chord” i „All Alone”. Pierwszy z nich ma minimalową konstrukcję – Behn łączy w nim pobrzękujący akord o acidowej barwie z samplami orkiestrowych partii fortepianu i smyczków. Pomysłowe zestawienie rodzi napięcie, które nadaje całości mocno energetyczny charakter. Jeszcze lepiej wypada drugi utwór. To właściwie soczyste techno o precyzyjnie rozplanowanym brzmieniu, w którym jest miejsce zarówno na przetworzoną wokalizę, jak i zamaszystą partię żrących syntezatorów. W efekcie „All Alone” przypomina słynny remiks „Do Da Doo” Robot Mana w wykonaniu Plastikmana z 1994 roku.

Pomiędzy tymi skrajnie odmiennymi produkcjami, „Connecting The Dots” przynosi sporo przeciętnych utworów. Spośród nich wyróżnia się ciekawie wykorzystujący chicagowskie wątki wokalne „Body Jack”, gdzie ekstatyczna tyrada („Let There Be House!”) spotyka się z samplem latynoskiego chórku oraz przywołujący wspomnienie melancholijnych nagrań z BPitch Control „Souled Out” z gitarowym motywem podszytym chmurnym pochodem basu.

Debiutancki album HOSH-a pokazuje go jako producenta stojącego w rozkroku – próbującego zachować undergroundową reputację, ale wyraźnie bardziej zainteresowanego komercyjnymi sukcesami. To dosyć niewygodna pozycja, nic więc dziwnego, że płyta wyszła mało wiarygodna.

www.diynamic.com

www.myspace.com/diynamicmusic

www.myspace.com/hoshme
Diynamic Music 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy