Wpisz i kliknij enter

Younger Brother – Vaccine


Po wydaniu dwóch pierwszych płyt oczekiwania wszystkich fanów Younger Brother co do kolejnego albumu były wielkie, świadczyć mogło o tym to, iż to właśnie dzięki nim „Vaccine” miał powstać. Za pomocą serwisu pledgemusic.com zespół zebrał od fanów ponad sto procent kwoty jaką potrzebowali do wydania płyty.


Pierwsza płyta duetu Vaughan i Posford czyli „Flock of Bleeps” wydana w 2003r. to naturalne nawiązanie do projektów Shpongle, Hallucinogen czy Prometheus, czysty sound wytwórni Twisted Records. Druga płyta „Last Days of Gravity” z roku 2007 lekko zaczyna odbiegać od stylistyki psy-trance’owej jednak spokojnie można ją umieścić w tej szufladzie. Natomiast tegoroczny materiał „Vaccine” można określić jako indie-gitarowo-słodkowokalny rock z elementami elektroniki, co dla fana Younger Brother może być lekkim (dużym?) szokiem. Z drugiej strony wydana jeszcze w 2010 roku ep-ka „Night Lead Me Astray” – zawierająca dwa kawałki, które znalazły się na „Vaccine” – mogła sugerować w którą stronę chcą iść Posford i Vaughan wspierani przez wokalistę Ruu Campbella. Oczywiście możemy usłyszeć charakterystyczne dla Younger Brother lekko kwaśne dźwięki, jednak patrząc całościowo giną one w gąszczu dźwięków gitar, perkusji i przede wszystkim wokali. Taki skok gatunkowy najprawdopodobniej spowodowany jest powrotem Simona Posforda do lat młodzieńczych, kiedy chłonął takich klasyków rocka jak Pink Floyd czy The Cure.
Cały album zawiera dziewięć utworów z czego „Night Lead Me Astray” i „Pound a Rythm” ukazały się na wcześniej wspominanej epce. „Vaccine” można pochwalić za tracki „Shine”, „Pound a Rythm”, a przede wszystkim za niesamowity „Train”, na którym członkowie zespołu pokazują cały swój muzyczny kunszt. Jednak czy „Train” swoją wielkością może przykryć cały niedosyt jaki czujemy wraz z przesłuchaniem najnowszego dzieła Posforda i spółki? Zdecydowanie nie, „Vaccine” to porażka z punktu widzenia fana, który przesiąknięty jest stylem Twister Records, chciałoby się rzec „nie idźcie tą drogą panie Posford”. Całkowicie inaczej może być gdy do płyty podejdzie ktoś absolutnie nieznający dotychczasowych dokonań Younger Brother, nie spodziewając się zupełnie niczego otrzyma bardzo dobrze wyprodukowaną płytę w stylistyce słodkowokalnego rocka.


Twisted Records 2011







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
sick
sick
9 lat temu

faktycznie, dla fanów YB ten album jest co najmniej zaskoczeniem (żeby nie powiedzieć rozczarowaniem) – ja podszedłem do niego bez ciśnienia i podoba mi się. jako dobry indie-rock broni się świetnie, jest świetnie wyprodukowany, dobrze zaśpiewany, kompozycje są oryginalne i wyróżniają się na tle całej fali wanna-be-indie.

Polecamy