Robin Saville – Build A Diorama
Paweł Gzyl:

Na powitanie wiosny.

Ku_tzu – Architekci wspomnień
Jarek Szczęsny:

Miejsce, w którym wszystko słychać.

NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.



Benjamin Damage & Doc Daneeka – They! Live

To brzmi trochę jak bajka, ale niewykluczone, że było tak naprawdę. W ostatni dzień 2010 roku dwóch brytyjskich producentów, Benjamin Damage i Doc Daneeka, wysłali mailem swój pierwszy wspólny utwór „Creeper” na adres duetu Modeselektor. Bronsert i Szary byli akurat na drugiej półkuli, przygotowując się do sylwestrowego występu w San Francisco. Zdążyli jednak odebrać nagranie i przesłuchać je – w efekcie czego zagrali je amerykańskiej publiczności, a po odespaniu nocnej imprezy, skontaktowali się z Anglikami, aby podpisać z nimi kontrakt na płytę dla swego 50 Weapons.

Damage dał się wcześniej poznać na brytyjskiej scenie basowej z pomysłowych mikstejpów, a przede wszystkim nagranego wspólnie z kolegą o wdzięcznym pseudonimie Venom utworu „Deeper”, który wyspiarscy krytycy uznali za narodziny nowego gatunku – deep rave. Kompozycję tę opublikował Daneeka nakładem swej małej wytwórni Thousand Yen, znanej wcześniej z dokonań choćby Julio Bashmore. Kiedy debiutancki utwór obu Brytyjczyków stał się dzięki Modeselektorowi jednym z największych przebojów klubowych minionego roku, natychmiast stało się jasne, że trzeba przypieczętować ten sukces wydaniem albumu. W tym celu Damage i Daneeka zameldowali się w Berlinie, aby w studiu Bronserta i Szarego nagrać od sierpnia do listopada materiał na „They! Live”.

Na czym polega opatentowany przez angielski duet deep rave? To wyjątkowo nośne połączenie połamanej rytmiki z sonicznymi partiami oldskulowych syntezatorów w przestrzennych aranżacjach o niemal ambientowym rozmachu.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1895281-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1895281-02″ allowscriptaccess=”always”]

Już otwierający album „No One” wyłania się z dalekiej głębi – dopiero po dłuższej chwili uderzając house`owym pulsem niosącym spowolnioną wokalizę Abigail Wyles. Kolejne nagranie przynosi już radykalną zmianę rytmiki – „Battleship” to finezyjny UK garage, w którym warstwę melodyczną ponownie tworzy nostalgiczny śpiew wspomnianej piosenkarki. Bardziej zredukowane bity o podobnym metrum pojawiają się dopiero w umieszczonym nieco dalej „Halo”. Tutaj wokal Abigail Wyles zostaje przetworzony w syntetyczny chórek i zatopiony w ambientowym oceanie szeroko rozlanych syntezatorów.

„Deaf Siren” otwiera natomiast zestaw nagrań utrzymanych w stylu UK funky. Pulsujące bity wsparte rytmicznym klaskaniem są tu podstawą do wspomnianych wcześniej gwałtownie rwanych akordów szorstkich klawiszy, które uzupełniają staroświeckie sample tanecznych zawołań rodem z chicagowskiego house`u. Podobnie dzieje się w dwóch kolejnych utworach – słynnym „Creeper” i „Juggernaut”. Połamane struktury rytmiczne stanowią w tym przypadku bazę dla syntezy rave`owych klawiszy z poszatkowanymi wokalami i odgłosami ulicy (syrena policyjna w pierwszym z nich).

Bardziej przestrzenne brzmienie ma „Charlottenburg” i finałowy „Bleach & Penicillin”. Funkowe bity zalewają tym razem sążniste kaskady onirycznych dźwięków, tworząc rozmarzony klimat rodem z dawnych dokonań LTJ Bukema, łączących płynny drum`n`bass z pejzażowym ambientem. Kontrapunktem dla tych kompozycji jest „Elipsis Torment” – jedyne w tym zestawie techno, eksplodujące siarczystymi uderzeniami strzelistych syntezatorów rodem z wczesnych produkcji Underground Resistance.

Trzeba przyznać, że „They! Live” robi świetne wrażenie – sięgając po sprawdzone chwyty, angielskiemu duetowi udaje się stworzyć nową wartość muzyczną, która mając znamiona nowoczesnego brzmienia, głęboko tkwi swymi korzeniami w klasyce gatunku.

50 Weapons 2012

www.50weapons.com

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Bartooki

    Dobre

  2. Bardzo przyjemnie sie tego slucha.

  3. „Halo” jest świetne! Trochę przypomina Mobiego ale trzeba przyznać, tworzą nową wartość muzyczną:)