Wpisz i kliknij enter

Roly Porter & Cynthia Millar – Fall Back – Live At Aldeburgh

Niekonwencjonalna kooperacja.

Jak pamiętamy brytyjski producent po latach spędzonych w duecie Vex`d, porzucił niedawno tworzenie grime`u i dubstepu, zwracając się w stronę elektronicznych eksperymentów z dekonstruowaniem ambientu, dronów i neo-klasyki. Efektem tego był znakomity album „Afterlife”, opublikowany w zeszłym roku przez wytwórnię projektu Emptyset – Subtext.

Część wykorzystanych na krążku dźwięków pochodziła z przedwojennego instrumentu klawiszowego, będącego swoistym prototypem syntezatora, znanego u nas jako Fale Martenota. Dyskontując powodzenie swego studyjnego debiutu, Porter postanowił wystąpić na żywo, zapraszając do współpracy Cynthię Millar, grającą nie tylko na wspomnianym elektrofonie, ale również na gitarze rezofonicznej firmy Dobro. Jak wypadło ich spotkanie na wspólnej scenie?

Otwierająca album kompozycja „Three Brothers” jest zdominowana dźwiękami generowanymi przez angielską instrumentalistkę. Gitarowe akordy o akustycznym i elektrycznym brzmieniu wprowadzają do utworu silne elementy celtyckiego folkloru. A uzupełnione zawiesistymi dronami wyciskanymi z laptopa zamieniają się w mroczną opowieść o wojennym nastroju. „The Battle” kontynuuje ten wątek w odmienny sposób. Tym razem zaczyna Porter, emitując gęste chmury zawiesistego dźwięku podszyte marszowym pochodem bitu i basu – które Millar ozdabia tęsknymi pasażami swych oldskulowych klawiszy.

„The Field” ma najbardziej statyczną konstrukcję. Wolno płynące smugi eterycznych Fali Martenota przerywają jedynie sporadyczne wtargnięcia gęstego szumu. W sumie to mroczny ambient – przeszyty jednak wstawkami radykalnego noise`u. O wiele większe wrażenie robi finałowy utwór – „The Sea”. Rozpoczyna znowu Millar – generując na swym instrumencie głębokie tony onirycznego dźwięku. Potem dołącza Porter, wprowadzając do struktury kompozycji majestatyczne uderzenia basu i lodowate pasaże syntezatorów rodem z kosmische musik. W finale powracają celtyckie motywy, zderzając się ze zwalistym strumieniem dronowego szumu.

„Fall Back – Live At Aldeburgh” robi zaskakująco dobre wrażenie. Porter i Millar idealnie odnaleźli swe miejsca w zamieszczonych na krążku kompozycjach. W efekcie tworzone przez nich ich dźwięki zgrabnie połączyły się w spójną całość. Nie udało się tego niestety osiągnąć kilkanaście dni temu Demdike Stare i krakowskim symfonikom – przez co ich występ osunął się stronę soundtrackowego banału. Tym bardziej trzeba docenić surowe piękno występu w szkockim Aldeburgh.

Subtext 2012

www.subtextrecordings.net

www.facebook.com/subtextrecordings







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
dudesie
dudesie
9 lat temu

album sie nazywał Aftertime nie Afterlife…

Polecamy