SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Origamibiro – Odham’s Standard

Album „Odham’s Standard” to nie ścieżka dźwiękowa do nowego odcinka serialu „Z Archiwum X”, lecz muzyczny seans spirytystyczny z duchami w tle.    

Niemal tradycją jest, że niemiecka oficyna Denovali Records w pierwszej kolejności wznawia starsze płyty artystów zaproszonych do współpracy. I tak też było w przypadku brytyjskiego Origamibiro, gdyż niespełna miesiąc temu został opublikowany trzypłytowy boks „Collection” (tutaj więcej o tym wydawnictwie).

Trzeci album studyjny „Odham’s Standard” niezwykłego zespołu z Nottingham, stał się muzycznym odpowiednikiem wydawałoby się banalnej i naiwnej historii dotyczącej tzw. spirit photography. Jak wiadomo od dziesiątek lat toczy się spór wokół autentyczności owych zdjęć z duchami. Pewnie doskonale znacie tę słynną fotografię z 1869 r. autorstwa Williama H. Mumlera przedstawiającą Mary Todd Lincoln z duchem męża, Abrahama Lincolna. Było wielu innych fotografów po Mumlerze, zajmujących się wprowadzaniem nowych trików w tej dziedzinie sztuki. I tak samo można wymienić sporą ilość ludzi obalających prawdziwość tych zdjęć. Wypada podać chociaż jedno nazwisko, zresztą sami artyści odwołują się do jednej z prac Arthura Conan Doyle’a – zagorzałego fana spirytyzmu.

Członkowie Origamibiro postanowili poszukać autentyczności w tym zjawiskowym procesie, choć bardziej skłaniał bym się w stronę torii, iż dzięki swojej muzyce starają się spojrzeć na szklane fotografie z jeszcze innej perspektywy. Audiowizualne eksperymenty Jima Boxalla z Origamibiro są znane nie od dziś. Można je zaobserwować podczas występów, kiedy to Boxall za pomocą specjalnej kamery w czasie rzeczywistym przenosi obraz na duży ekran. Domyślam się, że podczas prac nad „Odham’s Standard” było podobnie, oczywiście nie widać procesu nagrywania, ale w jakiś dziwny sposób udało się trzem muzykom zamienić obraz na dźwięk. Duża w tym zasługa umiejętności instrumentalistów – Toma Hilla i Andy’ego Tytherleigha.

Myślę, że longplay „Odham’s Standard” – jeśli chodzi o warstwę muzyczną – plasuje się pomiędzy „Cracked Mirrors And Stopped Clocks” a „Shakkei”. Kilka pierwszy nagrań („Ada Deane”, „Tinder” czy „Direct Voice”) w doskonały sposób koresponduje z tym, co wydarzyło się w XX-wiecznym minimalizmie, z naciskiem na twórczość Steve’a Reicha. Z drugiej strony – w każdej z kompozycji zostały zachowane odpowiednie proporcje, gdzie elektronika i brzmienie fortepianu czy gitary klasycznej Toma Hilla przeplatają się z precyzyjną grą kontrabasisty Andy’ego Tytherleigha. Do tego dochodzi kilka kolejnych składników, stymulujących oryginalne brzmienie tria. Ożywianie rzeczy martwych i rejestrowanie generowanych przez nie odgłosów stanowi ważny element muzycznej filozofii Origamibiro.

Materiał z płyty „Odham’s Standard” broni się pod każdym względem, nie jest banalną koncept-opowiastką, przyodzianą w elektronikę i jakieś tam instrumentalne partie. Warto podkreślić, że bądź co bądź dosyć mroczną tematykę przełożyli na swój własny język, nie robiąc z niej dźwiękowego horroru, ani nie strasząc słuchacza apokaliptycznym klimatem. Świetnie potrafią poruszać się na wytyczonych przez siebie granicach dobrego smaku. Tej płyty nie wolno przegapić!

28.02.2014 | Denovali Records

 

Oficjalna strona zespołu »Profil na Facebooku »Strona Denovali Records »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.