Wpisz i kliknij enter

Duck Sauce – Quack

Guilty pleasure roku – możecie się pukać w czoło, ale to jest naprawdę dobra płyta.

W zeszłym roku sezon imprezowy, wakacyjny, festiwalowy zawłaszczył Daft Punk. Naprawdę, nawet podczas ambitnych festiwali, nawaleni krzyczeli „dajcie Get Lucky!”. Tak było – ale to już przeszłość. Pharrell, niestety, z nową płytą i kandydującym do wakacyjnego sztosu „Happy”, musi uznać wyższość A-Tracka i Van Heldena. Ich duet, Duck Sauce, wydawało się, że najlepsze ma już za sobą – przecież „Barbra Streisand” ma już kilka lat. Ale po cichu, w kwietniu, wydali swój longplay – pękający od funku, disco, house’u, na którym – o, ironio! – „Barbra Streisand” to najsłabszy moment.

Słychać charakterystyczny rys A-Tracka, który jest najmłodszym zwycięzcą DJskich zawodów DMC – kończące utwory skity, skrecze, wyszły spod jego ręki. Słychać jeszcze bardziej charakterystyczny motyw Armanda Van Heldena: utwory to w większości mocno house’owe edity, pełne bassu, groove’u, imprezowej energii. Dwóch producentów postawiło na maksymalnie taneczny charakter płyty i wychodzi im to świetnie – utwory takie jak: „Ring Me”, „NRG”, „It’s You”, „Goody Two Shoes” przyjmą z otwartymi ramionami wszystkie kluby na świecie. Klasowe, czasem balansujące na granicy kiczu, w końcu bronią się przebojowością. Po co więc ukrywać się za alternatywną miną, skoro najbardziej drewniane nogi zatańczą do dwunastki z „Quack”…


Fool’s Gold Records, 2014

Najlepsze momenty: „Goody Two Shoes”, „It’s You”, „Ring Me”

3,5/5







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy