Wpisz i kliknij enter

The Future Sound of London – Environment Five

Kiedy cały świat ekscytuje się premierą nowego albumu Flying Lotusa, pochodząca z Manchesteru dwójka weteranów muzyki elektronicznej wydaje swoje genialne dzieło.

Obecni na scenie od drugiej połowy lat osiemdziesiątych Garry Cobain oraz Brian Dougans, po prawie dziesięciu latach wracają z nowym, długogrającym albumem. Ich ostatnia, niezależna produkcja miała swoje miejsce w roku 2005, a wydano ją pod tytułem „FSOL, The Present Amorphous Androgynous – Alice In Ultraland”. Kolejne wydawnictwa to po prostu odkurzanie starych nagrań, które zademonstrowano w całych seriach „From The Archives” oraz „Environments”.

„Image of the Past” jest utworem otwierającym i od samego początku czujemy, że mamy do czynienia z czymś wzniosłym, kompletnym, ale i intrygującym. Na pierwszy plan wysuwa się bas, będący swojego rodzaju spoiwem dla pozostałych dźwięków. Skaczące hi-haty, urywane dźwięki fletu, gwizdy, szarpnięcia skrzypcami oraz wrzask pochodzący z serca dżungli, zdają się informować nas, że jest to swojego rodzaju ukłon w stronę albumu „Lifeforms”.

„Being of Light”, to krótka etiuda, będąca czymś w rodzaju przypomnienia inspiracji artystów z Manchesteru. Przestrzeń, czas, wymiar oraz kwestie ostateczności, składają się na monolit, leżący u podstaw tej produkcji. Na początku utworu słychać dochodzące do nas dźwięki świątyni. Wietrzne syntezatory oraz ezoteryczny głos kobiecego chóru, próbują nam przedstawić moment odejścia/przejścia, który intryguje istotę ludzką od zarania dziejów.

Po odświeżającej „W samotności jesteśmy najmniej sami”, gdzie instrumenty strunowe dumnie rozchodziły się po całym poznańskim Łazarzu, a ich koniec w połowie utworu zwieńczyły przesterowane dźwięki fal radiowych, przeszedłem do odsłuchania „Viewed from Below the Surface”. Delikatne muśnięcia klawiszy fortepianu, usytuowanego gdzieś na krawędzi klifu oraz zatopione w tle pisknięcia ptaków, przynoszą wrażenia estetyczne, bliskie mistrzowskiemu duetowi Fenesz & Sakamoto w „Cendre”.

Płynne przejście i jesteśmy przy kawałku „Multiples”. Rozbryzgujące się o skały fale oceanu, są coraz spokojniejsze, a lecące na elektronicznym riffie mewy uspokajają żywioł. Z kolei „Machines of the Subconcious”, to reminiscencje z albumem „Dead Cities”. Stricte idmowa produkcja, którą wzmocniono dynamicznie wystukiwaną stopą oraz mechanicznymi dźwiękami komputerów. To obraz postępującej industrializacji oraz jej rujnującego wpływu na środowisko naturalne.

„Dark and Lonely Waters” to serce lasu I próba przedstawienia jego krwiobiegu. Strumień wody daje życiowe tchnienie tutejszym mieszkańcom. Jednakże w oddali widać znaki, które chcą zburzyć obraz pełnej symbiozy. W mojej opinii, Cobain i Dougans zestawiają życie człowieka z matką naturą, starając się przekazać nam, że nasz byt zależy od trwania środowiska naturalnego, które przenika przez nasze ciała, tworząc jedyny w swoim rodzaju organizm.

„Somatosensory”, to niebiański chór, przełamany breakbeatową, nierówną narracją. W końcowej fazie numeru, słychać niebezpieczne syntetyczne trąby, które tworzą dynamiczną burzę z obfitym deszczem elektronicznych bębenków.

W „The Dust Settles” ponownie przenosimy się do opuszczonej świątyni. Obok delikatnie wystukiwanych dzwonów i gongów, słychać przesterowane szarpnięcia strunami, smyczkowe wariacje na skrzypcach oraz niskie częstotliwości dźwięków rodem z gry na szkle czy też pile.

Chwilę później nadchodzi „Moments of Isolations”. Podpita stopa, wzmocniony echem werbel oraz hi-haty, które niczym świerszcze, dumnie panoszą się w tym utworze, są idealnym tłem dla całych partii klawiszy oraz pojawiającego się po raz kolejny na tym albumie saksofonu. Męski chór przeplata się z partiami gitary, a dziejąca się metafizyka jest dziełem majestatycznych syntezatorów.

FSOLDigital, Jumpin & Pumpin | 8 września 2014

http://www.discogs.com/Future-Sound-Of-London-Environment-Five/master/730758

http://fsolnews.blogspot.com/

https://soundcloud.com/cremeorganization/future-sound-of-london

 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
volksi
volksi
5 lat temu

Ja dodam od siebie 3 utwory na tej płycie są genialne 1,11,13 pozostałe trzymają poziom więc nie zgadzam się że album jest nijaki poza tym FSOL ma swój styl i to jest ponadczasowe że po pierwszych dźwiękach nie można pomylić ich z jakąkolwiek inną grupą.Poza tym album „Dead Cities” był kamieniem milowym w tej estetyce muzycznej dla mnie to było odkrycie muzyczne które na zawsze wpłynęło na rozwój całej muzki elektronicznej więc hołd mistrzom się jak najbardziej należy.Pzdr

mika_el
mika_el
5 lat temu

Dziwią mnie te zachwyty bo album, moim skromnym zdaniem, niczym specjalnie się nie wyróżnia. Kawałki są niby spoko, ale gdybym miał wymienić który zapadł mi w pamięć najbardziej, odpowiedziałbym: żaden. Wszystko jest niby ładne ale takie trochę nijakie. Na tle dzisiejszej muzyki album jest przeciętny. Można sobie używać wzniosłych słów, jakich w recenzji jest wiele, ale niestety nie zmienia to faktu, że najbardziej wzniosły na tym albumie jest napis ” The Future Sound Of London”.

rychu_m
rychu_m
5 lat temu

Świetny album !! Wcześniej z serii Environment moim ulubionym był opatrzony numerem 2 teraz ten zdecydowanie wybija się na prowadzenie. Też od Dead Cities (wydanie kasetowe) zacząłem przygodę z FSOL. Chyba najbardziej emocjonalny a zarazem różnorodny album w ich dorobku.

Grzegorz Bojanek
5 lat temu

Ale numer – no rzeczywiście cichutko było o nowym FSOL. Chyba dzisiaj taka moda, aby wydać z zaskoczenia (patrz: U2, Thom Yorke…) A gdyby nie oni to bym pewnie nie sięgnął głębiej w elektronikę. Super, że wydali.

Polecamy