Wpisz i kliknij enter

The Analog Session – Black Ground

Włoscy weterani grają dla przyjemności – swojej, ale i słuchacza.

Elektronika w stylu retro przeżywa obecnie swe najlepsze dni. Co chwilę hipsterzy z wytwórni płytowych lub serwisów internetowych przywołują zapomniane postacie z przeszłości, który ni stąd ni z owąd okazują się być prekursorami współczesnych produkcji. Trochę to zjawisko zatacza za szerokie kręgi, aby autorytatywnie dziś stwierdzić czy jeden lub drugi weteran rzeczywiście miał wpływ na to, co tworzyło się w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w Detroit, Chicago czy Sheffield.

Takich wątpliwości na pewno jednak nie ma wobec Alexandra Robotnicka, włoskiego producenta, którego nagrania z pierwszej połowy lat 80. były autentycznie odtwarzane w dyskotekach, wywierając trudny do przecenia obecnie wpływ na powstanie electro, house’u i techno. „Problemes d’Amour” czy „Computer Sourir” wydawano na mało jeszcze wtedy popularnych dwunastocalówkach – i ich syntetyczne brzmienie, które zawierały, okazywało się idealnie pasować do tego formatu, z czego również skorzystali późniejsi twórcy muzyki klubowej.

Po okresie przerwy w latach 90. włoski artysta powrócił na rynek na początku następnej dekady, realizując zarówno solowe płyty, jak i współpracując z innymi producentami. Najbardziej płodna okazała się jego kooperacja z nieco młodszym kolegą po fachu – Ludusem Pinskym. Obaj panowie nagrali najpierw dwa albumy firmowane własnymi pseudonimami, a potem powołali do życia projekt The Analog Session.

Z założenia miał to być duet wirtualny – prezentujący w kanale YouTube wideoklipy demonstrujące młodej generacji producentów, jak improwizuje się grając na żywo na analogowych syntezatorach. Ponad trzysta tysięcy odsłon zrealizowanych przez nich filmów utwierdziło Włochów w przekonaniu, że warto wydać pod tym szyldem jakieś płyty. I tak dwa lata temu dostaliśmy recenzowany przez nas album „April” – a teraz na rynek trafia jego kontynuacja pod wiele mówiącym tytułem „Black Ground”.

Bo faktycznie – tym razem nagrania Robotnicka i Pinsky’ego mają bardziej mroczny charakter. A to przede wszystkim poprzez zanurzenie jej w odmętach ciemnych dźwięków rodem z kosmische musik. Tworzą je zarówno rozwibrowane arpeggia klawiszowych akordów („Wild Electrons”), jak również przestrzenne tła o wręcz ambientowym rodowodzie („Black Ground”). Wrażenie to potęguje wprowadzenie do utworów elementów typowych dla electro – radykalnie zbasowanych syntezatorów („My Dream”) i popiskujących dźwięków o 8-bitowej proweniencji („Shure I Like”).

Te mroczne brzmienie rozjaśniają jednak inne elementy konstrukcji kompozycji z „Black Ground” – choćby euforyczne efekty w stylu disco („We Are Here”) czy radośnie ćwierkające acidowe loopy („Space Circle”). Wszystko to jest oczywiście osadzone na tanecznych rytmach – prostych i bezpośrednich, importujących zarówno puls typowy dla house’u („Effai – Late Night Remix” z tribalowymi perkusjonaliami), jak i techno („Lonely Dancers”). Najlepszym utworem na płycie jest jednak klasycznie moroderowe disco – „Ascension – Late Night Remix” z porywającym arpeggio w stylu „I Feel Love” Donny Summer.

Alexander Robotnick i Ludus Pinsky grają na swych analogowych maszynach dla przyjemności – i efekty ich studyjnych sesji są również przyjemne dla słuchacza. Ta muzyka niczego nie zmienia, nie wywołuje żadnej rewolucji, nikogo nie prowokuje. Ale za to tchnie autentyczną radością grania, zamienioną w minimalistyczne brzmienia o tanecznym charakterze. I pomyśleć, że pierwszy z dżentelmenów jest już po sześćdziesiątce!

Hot Elephant 2015

www.robotnick.it

www.luduslab.it

www.facebook.com/alexander.robotnick.921

www.facebook.com/lapo.lombardi.90

www.facebook.com/TheAnalogSession







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ocal Chwile
5 lat temu

Ciekawa recenzja, przyznam szczerze, że nie znałam wcześniej tego wykonawcy, ale teraz chętnie się zapoznam z ich twórczością 🙂

Polecamy