Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Feral Kizzy vs Labasheeda

Kolejny pojedynek na gitary oraz głos, lecz tym razem bliżej post-punka i rocka. USA vs. Holandia!

Feral Kizzy - Slick Little Girl-Cover

Feral Kizzy – „Slick Little Girl” (26.06.2015 | eliterecords)

Po dobrze przyjętych singlach, amerykańska grupa z Long Beach w stanie Kalifornia wydała swój pierwszy długogrający album – „Slick Little Girl”. To, co od razu rzuca się w uszy, to bardzo ciekawy głos wokalistki Kizzy Kirk (blisko PJ Harvey z płyty „Rid of Me”), który ładnie koresponduje z warstwą muzyczną generowaną przez Brende Carsey, Johnna Lima, Mike’a Meza i Kevina Gonzaleza. Niektóre ich nagraniach można umieścić tuż obok Concrete Blonde i The Yeah Yeah Yeahs. Choć taki fragment jak „Lament” zmierza w nieco inną stronę, gdzie mamy lata 80., syntezatory oraz brzmienie gitar na styku Sonic Youth i The Cure z okresu „Disintegration”. Czasem bliżej im do glamowego grania spod znaku Bowiego. Jak przystało na porządnych post-punkowców potrafią wycisnąć ze swoich gitar sporo mocy i dobrej energii („Lapdog Apparition”). W „The Skin Is Thick” powiało nowąfalą. Z kolei takiego kawałka jak „Not My Mind” nie powstydziłaby się sama Patti Smith.

Strona Feral Kizzy »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

Labasheeda - Changing Lights (LoRes)

Labasheeda – „Changing Lights May” (18.05.2015 | Presto Chango Records)

Zespół z Amsterdamu Labasheeda działa już od 2004 roku i ma na koncie kilka płyt. Tegoroczny longplay „Changing Lights May” to ich czwarte wydawnictwo. W holenderskiej grupie też mamy wokalistkę, a jest nią Saskia van der Giessen, która oprócz tego gra na gitarze i skrzypcach. Na drugiej gitarze, syntezatorach i basie mamy Arne Wolfswinkela, a na perkusji Bas Snabilie. Głos van der Giessen zdecydowanie wyróżnia się na tle innych wokalistek (mogłyby tworzyć ciekawy duet z Kizzy Kirk). Z jednej strony gitarowe partie zostały w miły sposób utopione w brudnym/garażowym brzmieniu, a z drugiej – ich drapieżny riffy nawiązują m.in. do Sonic Youth czy Dinosaur Jr („My Instincts”, „Wasteland”, „Circles”). Niekiedy wkrada się też melancholijna nuta („Changing Lights”, „Cold Water”), zaś dobrze prowadzony slide po gryfie zawsze robi duże wrażenie („Tightrope”). Niebanalnie wkomponowane partie skrzypiec pojawiły się w lekko post-rockowym fragmencie „Leave of Absence”. W „Fifty-Nine” zapachniało z kolei PJ Harvey z lat 90. Poziom obu tych wydawnictw zmusił mnie do przyznania remisu.

Strona Labasheeda »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.