Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.

Rhythm Baboon – W-Life
Bartek Woynicz:

Z Chicago do Gdańska.

Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.



Feral Kizzy vs Labasheeda

Kolejny pojedynek na gitary oraz głos, lecz tym razem bliżej post-punka i rocka. USA vs. Holandia!

Feral Kizzy - Slick Little Girl-Cover

Feral Kizzy – „Slick Little Girl” (26.06.2015 | eliterecords)

Po dobrze przyjętych singlach, amerykańska grupa z Long Beach w stanie Kalifornia wydała swój pierwszy długogrający album – „Slick Little Girl”. To, co od razu rzuca się w uszy, to bardzo ciekawy głos wokalistki Kizzy Kirk (blisko PJ Harvey z płyty „Rid of Me”), który ładnie koresponduje z warstwą muzyczną generowaną przez Brende Carsey, Johnna Lima, Mike’a Meza i Kevina Gonzaleza. Niektóre ich nagraniach można umieścić tuż obok Concrete Blonde i The Yeah Yeah Yeahs. Choć taki fragment jak „Lament” zmierza w nieco inną stronę, gdzie mamy lata 80., syntezatory oraz brzmienie gitar na styku Sonic Youth i The Cure z okresu „Disintegration”. Czasem bliżej im do glamowego grania spod znaku Bowiego. Jak przystało na porządnych post-punkowców potrafią wycisnąć ze swoich gitar sporo mocy i dobrej energii („Lapdog Apparition”). W „The Skin Is Thick” powiało nowąfalą. Z kolei takiego kawałka jak „Not My Mind” nie powstydziłaby się sama Patti Smith.

Strona Feral Kizzy »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

Labasheeda - Changing Lights (LoRes)

Labasheeda – „Changing Lights May” (18.05.2015 | Presto Chango Records)

Zespół z Amsterdamu Labasheeda działa już od 2004 roku i ma na koncie kilka płyt. Tegoroczny longplay „Changing Lights May” to ich czwarte wydawnictwo. W holenderskiej grupie też mamy wokalistkę, a jest nią Saskia van der Giessen, która oprócz tego gra na gitarze i skrzypcach. Na drugiej gitarze, syntezatorach i basie mamy Arne Wolfswinkela, a na perkusji Bas Snabilie. Głos van der Giessen zdecydowanie wyróżnia się na tle innych wokalistek (mogłyby tworzyć ciekawy duet z Kizzy Kirk). Z jednej strony gitarowe partie zostały w miły sposób utopione w brudnym/garażowym brzmieniu, a z drugiej – ich drapieżny riffy nawiązują m.in. do Sonic Youth czy Dinosaur Jr („My Instincts”, „Wasteland”, „Circles”). Niekiedy wkrada się też melancholijna nuta („Changing Lights”, „Cold Water”), zaś dobrze prowadzony slide po gryfie zawsze robi duże wrażenie („Tightrope”). Niebanalnie wkomponowane partie skrzypiec pojawiły się w lekko post-rockowym fragmencie „Leave of Absence”. W „Fifty-Nine” zapachniało z kolei PJ Harvey z lat 90. Poziom obu tych wydawnictw zmusił mnie do przyznania remisu.

Strona Labasheeda »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.