The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.



Krzysztof Penderecki / Eugeniusz Rudnik – Homo Ludens

Penderecki i Rudnik w warszawskim kosmosie, czyli w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia! 

Z każdym rokiem seria „Polish Radio Experimental Studio” powiększa swój dorobek. Przypomnę, że pierwsze wydawnictwo z tego cyklu zostało opublikowane w 2010 roku, a była to płyta „PRES Revisited – Józef Patkowski In Memoriam” (tutaj pisałem na temat tej serii).

O Eugeniuszu Rudniku było głośno w 2015 roku, dzięki wydanemu boksowi/kostce „Miniatury” (Requiem Records/Narodowe Centrum Kultury, nasza recenzja), a także za sprawą filmu „15 stron świata” Zuzanny Solakiewicz, poświęconego postaci Rudnika. Tutaj moja rozmowa na temat tego obrazu z reżyserką. Soundtrack do „15 stron świata” wydała oficyna Bôłt Records w październiku 2015 roku (tutaj szczegóły).

„Homo Ludens” to dwupłytowy album zawierający utwory Krzysztofa Pendereckiego z lat 60. oraz Eugeniusza Rudnika z lat 80. i 90. W latach 60. Penderecki stawiał pierwsze kroki, jeśli chodzi o tworzenie muzyki elektronicznej, a robił to pod okiem Rudnika. Wówczas przygotowali razem około 30 ilustracji filmowych i teatralnych. Wspominając ten czas, Rudnik podkreśla, że ich ówczesne sesje nagraniowe były w swej istocie „posiadami”, których czas ograniczony bywał tylko fantazją i wytrzymałością fizyczną. Trudno, jak powiada, porównać tę pracę do dzisiejszych – ze skrupulatnie przeliczanym na pieniądze czasem – dźwiękowych zadań produkcyjnych dla filmu czy teatru. Z kolei Penderecki przyznaje po latach, że bez studyjnych eksperymentów prowadzonych z Rudnikiem nie napisałby na przykład „Trenu ofiarom Hiroszimy”, „De natura honoris” i wielu innych partytur, które noszą ewidentne ślady empirycznego doświadczenia – choćby dźwiękowego widma, obcowania z oscyloskopem czy techniką wielośladową.

Krzysztof Penderecki i Eugeniusz Rudnik

Pierwszy krążek otwiera kompozycja „Ptacy i ludzie” Rudnika z 1992 roku, czyli etiuda koncertowa na czworo artystów (w tym głos Pendereckiego), troje skrzypiec, dwa słowiki, nożyczki i garncarkę ludową. Persyflażowe ciągoty Rudnika nadają wyjątkowy charakter tej znakomitej kompozycji. Następnie poznajemy nagarnia Pendereckiego: „Spotkanie z bazyliszkiem” (1961, do filmu lakowego Leokadii Serafinowicz), „Szklany Wróg” (1961, do animacji Stefana Janika) i „Wyszedł z domu” (1965, do sztuki Tadeusza Różewicza). Wszystkie trzy przenoszą nas w świat kosmosu i dźwiękowego absurdu wypełnionego oscylatorowym pulsem.

„Malarze gdańscy” (1964) to utwór Pendereckiego, który powstał jako ścieżka dźwiękowa do filmu Mariana Ussorowskiego. Całość opiera się na muzyce jazzowej poddawanej odkształceniom za pomocą elektroniki, zaś „Ballada polska” (1964) to muzyka do sztuki teatralnej Bohdana Drozdowicza, gdzie Penderecki sprawnie operuje pogłosami i zestawia je z surową elektroniką. Na koniec obszerne nagranie Rudnika – „Homo Ludens” (1984) trwające ponad 30 minut! To kolaż pełen drobiazgów dźwiękowych (m.in. słyszymy tu głos pierwszego polskiego kosmonauty, kwestie wypowiedziane przez różnych aktorów, piosenki popularne, muzykę klasyczną etc.) o niecodziennej narracji. Wyrafinowana wyobraźnia Rudnia sprawia, że teatr absurdu jest na wyciągnięcie ręki.

„Homo Ludens” wciąga, pobudza i deprymuje słuchających, choć przede wszystkim to obraz niczym nieskrępowanej zabawy z dźwiękiem dwóch kompozytorów. W końcu człowiek to istota lubiąca się bawić…

grudzień 2015 | Bôłt Records/Dux

 

Strona Bôłt Records »Profil na Facebooku »Strona wytwórni Dux »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.