Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.

Rhythm Baboon – W-Life
Bartek Woynicz:

Z Chicago do Gdańska.

Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.



Krzysztof Penderecki / Eugeniusz Rudnik – Homo Ludens

Penderecki i Rudnik w warszawskim kosmosie, czyli w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia! 

Z każdym rokiem seria „Polish Radio Experimental Studio” powiększa swój dorobek. Przypomnę, że pierwsze wydawnictwo z tego cyklu zostało opublikowane w 2010 roku, a była to płyta „PRES Revisited – Józef Patkowski In Memoriam” (tutaj pisałem na temat tej serii).

O Eugeniuszu Rudniku było głośno w 2015 roku, dzięki wydanemu boksowi/kostce „Miniatury” (Requiem Records/Narodowe Centrum Kultury, nasza recenzja), a także za sprawą filmu „15 stron świata” Zuzanny Solakiewicz, poświęconego postaci Rudnika. Tutaj moja rozmowa na temat tego obrazu z reżyserką. Soundtrack do „15 stron świata” wydała oficyna Bôłt Records w październiku 2015 roku (tutaj szczegóły).

„Homo Ludens” to dwupłytowy album zawierający utwory Krzysztofa Pendereckiego z lat 60. oraz Eugeniusza Rudnika z lat 80. i 90. W latach 60. Penderecki stawiał pierwsze kroki, jeśli chodzi o tworzenie muzyki elektronicznej, a robił to pod okiem Rudnika. Wówczas przygotowali razem około 30 ilustracji filmowych i teatralnych. Wspominając ten czas, Rudnik podkreśla, że ich ówczesne sesje nagraniowe były w swej istocie „posiadami”, których czas ograniczony bywał tylko fantazją i wytrzymałością fizyczną. Trudno, jak powiada, porównać tę pracę do dzisiejszych – ze skrupulatnie przeliczanym na pieniądze czasem – dźwiękowych zadań produkcyjnych dla filmu czy teatru. Z kolei Penderecki przyznaje po latach, że bez studyjnych eksperymentów prowadzonych z Rudnikiem nie napisałby na przykład „Trenu ofiarom Hiroszimy”, „De natura honoris” i wielu innych partytur, które noszą ewidentne ślady empirycznego doświadczenia – choćby dźwiękowego widma, obcowania z oscyloskopem czy techniką wielośladową.

Krzysztof Penderecki i Eugeniusz Rudnik

Pierwszy krążek otwiera kompozycja „Ptacy i ludzie” Rudnika z 1992 roku, czyli etiuda koncertowa na czworo artystów (w tym głos Pendereckiego), troje skrzypiec, dwa słowiki, nożyczki i garncarkę ludową. Persyflażowe ciągoty Rudnika nadają wyjątkowy charakter tej znakomitej kompozycji. Następnie poznajemy nagarnia Pendereckiego: „Spotkanie z bazyliszkiem” (1961, do filmu lakowego Leokadii Serafinowicz), „Szklany Wróg” (1961, do animacji Stefana Janika) i „Wyszedł z domu” (1965, do sztuki Tadeusza Różewicza). Wszystkie trzy przenoszą nas w świat kosmosu i dźwiękowego absurdu wypełnionego oscylatorowym pulsem.

„Malarze gdańscy” (1964) to utwór Pendereckiego, który powstał jako ścieżka dźwiękowa do filmu Mariana Ussorowskiego. Całość opiera się na muzyce jazzowej poddawanej odkształceniom za pomocą elektroniki, zaś „Ballada polska” (1964) to muzyka do sztuki teatralnej Bohdana Drozdowicza, gdzie Penderecki sprawnie operuje pogłosami i zestawia je z surową elektroniką. Na koniec obszerne nagranie Rudnika – „Homo Ludens” (1984) trwające ponad 30 minut! To kolaż pełen drobiazgów dźwiękowych (m.in. słyszymy tu głos pierwszego polskiego kosmonauty, kwestie wypowiedziane przez różnych aktorów, piosenki popularne, muzykę klasyczną etc.) o niecodziennej narracji. Wyrafinowana wyobraźnia Rudnia sprawia, że teatr absurdu jest na wyciągnięcie ręki.

„Homo Ludens” wciąga, pobudza i deprymuje słuchających, choć przede wszystkim to obraz niczym nieskrępowanej zabawy z dźwiękiem dwóch kompozytorów. W końcu człowiek to istota lubiąca się bawić…

grudzień 2015 | Bôłt Records/Dux

 

Strona Bôłt Records »Profil na Facebooku »Strona wytwórni Dux »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.