Wpisz i kliknij enter

Shy Albatross – Woman Blue

Najwyższy poziom piękna, czyli o kobietach na Nowym Lądzie.

Można by rzec, że Shy Albatross to swego rodzaju supergrupa i to na dodatek z różnych światów. Z jednej strony lider formacji Raphael Rogiński – muzyk zupełnie odrębny, działający niezwykle prężnie na marginesie głównych nurtów. Twórca poszukujący zarówno nowych środków wyrazu w grze na gitarze (i jej podobnych) jak i poszukujący inspiracji w zapomnianych rejonach muzyki żydowskiej (Shofar, Cukunft, Alte Zachen, Yemen), rdzennie amerykańskiej (Wovoka) czy afrykańskiej (album „Plays John Coltrane and Langston Hughes. African Mystic Music„).

Niejako po drugiej stronie Natalia „Natu” Przybysz – kojarzona z wartościową odsłoną muzyki popularnej czy to w postaci zespołu Sistars, twórczości solowej (już 4 albumy!), duetu z siostrą (Archeo) bądź też niezliczonych kolaboracji (Wojtek Mazolewski, Catz ‚N Dogz, Tymon Tymański, Voo Voo, Baaba, Kapela Ze Wsi Warszawa). Do tego duetu dołączyła dwójka fenomenalnych muzyków w osobach najbardziej rozchwytywanego perkusisty polskiej sceny improwizowanej Huberta Zemlera i Miłosza Pękali, czyli wibrafonisty znanego chociażby z utytułowanego Kwadrofonik czy święcącego ostatnio triumfy Mitch & Mitch.


Shy Albatross – „Moonlight”

Na albumie znajduje się 9 utworów, które są autorskimi kompozycjami Rogińskiego (z wyjątkiem „Lonely Women” Horace Silvera) napisanymi do opracowań starych, amerykańskich tekstów folkowych. Ich treści wiążą się z wieloma nieszczęśliwymi historiami takimi jak żałoba córki („Goodbye Mother Blues”) lub matki (śpiewane po kreolsku „Salangadou”), miłość rozdzielona murami więzienia („Down In The Valley”) czy niepełnosprawność („Blind Man Stood On The Way And Cried”). W tym kontekście „Woman Blue” jawi się jako rodzaj hołdu dla tragicznego częstokroć losu kobiet w bolesnej historii Ameryki Północnej lub szerzej po prostu w historii świata. W muzyce zespołu słychać zarówno inspiracje niewolniczym bluesem Południa, pieśniami irlandzkich emigrantów, muzyczną surowością prerii, improwizacją jazzu, ale też echami Czarnego Lądu (balafon, flet afrykański czy ngoni). Reinterpretacja standardu wspomnianego Silvera jest perłą tego albumu, pomimo braku elementów elektronicznych kreuje klimat rodem z pamiętnego Maxinquaye.

Cały materiał tworzy zamkniętą całość, która wyróżnia się aurą skupienia, eteryczności i ukazuje ogromną wrażliwość każdego z współtworzących Shy Albatross. Akustyczna i oszczędna forma wespół z nieprzeciętnie pięknymi melodiami, silnym i wyrazistym głosem Przybysz oraz potężną głębią prostolinijnej i wiekowej liryki powodują, że ten projekt robi piorunujące wrażenie, wywołując ciary na skórze. Niezaprzeczalnie oryginalny debiut kwartetu Rogiński/Przybysz/Zemler/Pękala staje się jednym z najważniejszych wydawnictw tego roku.

15.04.2016 | Pomaton/Warner Music Poland

www.facebook.com/Shy-Albatross-509622152499149/







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy