Wpisz i kliknij enter

Robert Curgenven

Pod koniec kwietnia australijski kompozytor opublikował dwupłytowe wydawnictwo „Climata”.

Doskonale pamiętam jego występ podczas ubiegłorocznej odsłony Ambient Parku w Białymstoku, gdzie zaprezentował świetny materiał pt. „They tore the earth and, like a scar, it swallowed them” opowiadający o brutalnej zmianie relacji australijskiej natury z jej rdzennymi mieszkańcami w wyniku kolonizacji tego kontynentu. Tutaj przeczytacie moją relację z 6. edycji Ambient Parku.

W tym roku Robert Curgenven wydał album „Climata” (Dragon’s Eye Recordings / Recorded Fields Editions). Jak wiemy Australijczyk korzysta zarówno z nagrań terenowych z najbardziej niedostępnych regionów Australii, jak i ze starych winyli, które następnie zapętla na różne sposoby. Ale to tylko drobny wycinek tego, czym się zajmuje ten artysta dźwiękowy. Prawie dwugodzinny materiał „Climata” powstał przy współpracy z Amerykaninem Jamesem Turrellem (więcej informacji na temat jego twórczości znajdziecie na łamach „The New York Times” – tutaj), znanym z eksperymentów ze światłem i przestrzenią. Curgenven poczynił swoje minimalistyczne kompozycje (przy użyciu jedynie dwóch oscylatorów i przenośnych głośników) w dziewięciu Centrach Sztuki Współczesnej znajdujących w różnych częściach świata, ale w tych gdzie można było spotkać instalacje Turrella nazwane przez niego „Skyspaces”.

Istotą prac Amerykanina są otwory w suficie, przez które wpada światło – uzależnione od pogody – powodujące zmianę ruchu powietrza w danym pomieszczeniu, a to z kolei wpływa na interakcję z percepcją widza. W moim odczuciu Curgenven za pomocą dźwięków wchodzi w podwójną interakcję, czyli nawiązuje swoisty dialog z powietrzem i samą przestrzenią miejsca. Słuchając tych utworów na słuchawkach miałem wrażenie, jakbym autentycznie był w jednej z tych galerii.

 

Oficjalna strona artysty »
Profil na Facebooku »
Profil na BandCamp »
Strona Dragon's Eye Recordings »
Profil na Facebooku »
Profil na BandCamp »







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


2 Komentarzy

    1. Wydaje mi się, iż tego typu dźwięki, jakie przedstawił Curgenven, idealnie wpisują się w to, co niegdyś głosił sam John Cage, a mianowicie, żeby sam dźwięk stał się istotą muzyki. No i na albumie Australijczyka niejednokrotnie pojawiają się dźwięki otoczenia (np. śpiew ptaków) tuż obok warstwy elektronicznej, a jak pamiętamy sztandarowe dzieło Cage’a 4′ 33” – to wszystko jest muzyką, nawet skrzypiąca podłoga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy