Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



Otso – Dendermonde EP

Fiński gitarzysta-eksperymentator przywdział maskę niedźwiedzia i wydał niezwykle interesującą EP’kę.

Otso Lähdeoja to nie tylko zwariowany artysta, ale też eksperymentujący nomad, bowiem dzieli swoje życie między Finlandią, Kanadą, Belgią a Francją. Na potwierdzenie tych słów dodam, iż swój minialbum „Dendermonde” nagrał i zmiksował gdzieś w trakcie podróży po Quebecu, Szwajcarii, Belgii i Finlandii.

Jak wyczytałem, słowo „otso” oznacza w starożytnym języku fińskim „niedźwiedź”, więc stąd ten pomysł na maskę z wizerunkiem tego zwierzątka. Artysta pisząc o swojej muzyce, nazywa ją „współczesnym szamanizmem”, do tego Lähdeoja najbardziej ceni – jako element kompozycji muzycznej – barwę dźwięku, stawiając ją wyżej nad melodią, harmonią czy rytmem. W czterech kompozycjach Otso słyszymy jego gitarę i elektronikę. Fin zaprosił do współpracy też innych muzyków: Janne Wrigstedta (Moog, perkusja) oraz dwóch harmonijkarzy Alexandre’a Berthiera i Karla Otto von Oertzena.

Na „Dendermonde” jest też taki fragment („Overwinning”), w którym Lähdeoja poszukuje własnej odpowiedzi na eksperymentalnego bluesa, „brudząc” go rozmaitą elektroniką i field recordingiem. Tego typu rozwiązania przywodzą na myśl choćby nagrania takich norweskich gitarzystów jak Stein Urheim, Ivar Grydeland czy Geir Sundstøl. W utworach „QC Undergournd” i „Mue End” artyści zaskakują nieszablonowym wykorzystaniem harmonijek, w efekcie zakurzony świat westernu dyskretnie zbliżył się do sennej i nieco filmowej aury reprezentowanej przez elektroniczne dźwięki/nagrania terenowe. „Banshee” z kolei oplata nas dynamicznym glitchem, miłym dla ucha szumem i gitarowymi sprzężeniami.

„Dendermonde” ma coś z plemiennego szamanizmu, ale osadzonego w XXI-wiecznych realiach. Otso Lähdeoja wykonuje swój „taniec” – niekiedy dziki, a innym razem  – transowy, melancholijny, nocny. Jego muzyka przybiera formę swoistej katapulty wynoszącej naszą wyobraźnię gdzieś daleko w przestrzeń poza galaktykę banalnych orbit. Macie ochotę na ekscytujący lot w nieznane?

24.11.2016 | Elli Records

 

Oficjalna strona Otso »Profil na Facebooku »Strona Elli Records »Profil na Facebooku »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.