Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.



Le Ton Mité – Passé Composé Futur Conditionnel

Jak radzi sobie amerykański emigrant w Brukseli? Odpowiedź kryje się w tytule płyty.

W następnym roku minie dziesięć lat od momentu przyjazdu McClouda Zicmuse’a (Le Ton Mité) do stolicy Belgii. Tak się składa, że niedawno udało mu się odwiedzić swoją ojczyznę, chciał sprawdzić dawno zapomniane miejsca i zobaczyć, jakie zaszły tam zmiany. Efektem tej wyprawy jest „Passé Composé Futur Conditionnel”.

Jesienią ubiegłego roku Zicmuse (nagrywający od 2002 roku jako Le Ton Mité) wypuścił bardzo dobre wprowadzenie w postaci 7-calowej EP’ki „Mystery Trail to Space Needle”. Wówczas zachwyciła mnie kompozycja „Mystery Trail”. Nie dodałem, że dopiero w 2014 roku McCloud przearanżował swoje solowe przedsięwzięcie w kilkuosobowy zespół, co też przełożyło się na jakość nowych utworów.

Patrząc na liczbę nagrań, jakie znalazły się na „Passé Composé Futur Conditionnel”, a jest ich aż pięćdziesiąt (!), to taki ruch wydaje się być czystym szaleństwem. Utrzymanie w ryzach co najmniej kilku odmiennych stylistyk (ambient, ballada, blues, free jazz, folk, r’n’b, rock, country, pop, art rock lat 70., psychodelia, muzyka klasyczna), to nie lada wyczyn. Oprócz licznej ekipy muzyków belgijskich, Zicmuse’a wsparli też John Dieterich (Deerhoof) i Heather Trost (A Hawk and A Hacksaw). Figlarny charakter muzyki Le Ton Mité znakomicie łączy się z nostalgią lidera za tym, co już było i nigdy nie powróci w takiej samej formie. Można powiedzieć, że „Passé Composé Futur Conditionnel” jawi się jako koncept album z elementami tzw. muzyki drogi.

Idąc dalej tym tropem, myślę, że członkowie Le Ton Mité na czele z McCloudem Zicmuse’em przygotowali także coś na kształt paczworkowego naszyjnika, który nijak nie pasuje do obecnych trendów, mód itd. Mnie akurat ten układ, styl i materiał (czyt. estetyczna zawierucha) odpowiadają w stu procentach. Niecodzienną zawartość „Passé Composé Futur Conditionnel” można również w jakiś sposób wytłumaczyć tym, iż nieczęsto dzisiaj artyści potrafią umiejętnie skorzystać – i nie popaść w zatęchły od nudy banał – z doskonałych wzorców, chociażby takich jak Serge Gainsbourg, Moondog, Lou Reed, Robert Wyatt, Neil Young czy Magma. Le Ton Mité wyszli obronną ręką. Mało tego, Zicmuse całość przefiltrował, dodał mnóstwo od siebie, poodwracał konteksty oraz stanął w wielu miejscach w szranki z klasyką („Did Pharoah Saunders Ever Come Back?”). Wszystko mogło się zakończyć totalną porażką, ale koniec końców otrzymaliśmy jeden z najbardziej wciągających albumów tego roku.

03.03.2017 | Crammed Discs

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »Strona Crammed Discs »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.