Wpisz i kliknij enter

Borusiade – A Body

Zatrzymana w połowie drogi.

Miruna Boruzescu miała robić karierę w muzyce klasycznej. Stało się jednak inaczej. Dziewczyna zachwyciła się klubową elektroniką – i zamiast grać w orkiestrze, została na początku minionej dekady jedną z pierwszych undergroundowych didżejek w Bukareszcie. Z czasem zrobiło jej się tam za ciasno – więc przeniosła się do Berlina. Tam wreszcie odetchnęła pełną piersią – i najpierw w duecie Stereonucleose, a potem już na własny rachunek zaczęła tworzyć muzykę.

Połączenie mrocznego nastroju z dyskotekowymi rytmami najpierw zaprowadziło ją do paryskiej wytwórni Jennifer Cardini – Correspondant. Obie dziewczyny szybko znalazły wspólny język. Wydana pod pseudonimem Borusiade w 2016 roku EP-ka „Feelings Of Entropy” otworzyła rumuńskiej producentce drogę do modnej wytwórni Cómeme. I to właśnie dla tłoczni Mathiasa Aguyao nagrała ona dwa kolejne krążki – „Jeopardy” i „Silent”. Ich kontynuację stanowi debiutancki album „A Body”.

Płytę otwiera „Cluster” – osadzone na mechanicznym pulsie industrialne disco, łączące metaliczne perkusjonalia z rozwibrowanymi syntezatorami. Ten ejtisowy nastrój kontynuuje „Breath”, zwracając muzykę z krążka w stronę spowolnionego electro, ozdobionego wręcz grobową wokalizą. Zbasowany bit rodem z disco uderza ponownie w „Dormant”, wnosząc ze sobą świetliste pasaże przestrzennych klawiszy. Tribalowy podkład ozdabia „An Aquarian Feeling”, nurzając się w kosmicznej elektronice.

„Undone” i „Silent (Replicant Version)” to jakby zalążki potencjalnych kompozycji – zbyt krótkie i przedwcześnie zakończone, aby uznać je za pełnoprawne nagrania z albumu. A szkoda: bo oba utwory, jeden bardziej ilustracyjny, a drugi bardziej taneczny, z powodzeniem mogłyby nabrać większych rumieńców. Nie wiedzieć czemu ak się jednak nie dzieje – a nam pozostaje umieszczone już na finał tytułowe „A Body”: majestatyczne electro, wypełnione warczącymi i brzęczącymi syntezatorami, które stanowią tło do chmurnego monologu i eterycznej wokalizy.

Debiutancki album Borusiade pozostawia uczucie niedosytu: niewiele ponad pół godziny muzyki obiecuje więcej niż oferuje w rzeczywistości. Są tu świetne kompozycje, w których post-punkowy mrok miesza się z dyskotekową rytmiką, ale jest ich zbyt mało, aby unieść ciężar tej formuły fonograficznej wypowiedzi. Gdyby rozwinąć „Undone” i „Silent” w pełne nagrania i uzupełnić całość jeszcze trzema dodatkowymi, mielibyśmy naprawdę świetną płytę. Szkoda, że tak się nie stało, bo rumuńska producentka ma naprawdę wyjątkowe podejście do elektroniki z lat 80.

Cómeme 2018

www.musicacomeme.com

www.facebook.com/musicacomeme

www.facebook.com/borusiade







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Jędrek
Jędrek
2 lat temu

Materaiał na świetną epke, klimat gigolo , arnold tańczy pod disco kulą 🙂

Polecamy